"The longer I live, the more I realize the impact of attitude on life. Attitude is more important than facts. It is more important than the past, than education, than money, than circumstances, than failures, than successes, than what other people think or say or do. It is more important than appearance, giftedness, or skill. It will make or break a company... a church... a home. The remarkable think is we have a choice every day regarding the attitude we will embrace for that day. We cannot change our past... we cannot change the fact that people will act in a certain way. We cannot change the inevitable. The only thing we can do is play on the one string we have, and that is our attitude. I am convinced that life is 10% what happens to me and 90% how I react to it. And so it is with you... we are in charge of our attitudes." (from 'Attitude' by Charles Swindoll)

poniedziałek, 1 października 2012

“Sobota, 22 wrzesień” / “Saturday, September 22nd”




I tak oto w sobotę rano wylądowaliśmy w Rapid City w Południowej Dakocie.
Sądząc po tłumie na całkowicie wypełnionym małym samolocie mieszczącym może 50 pasażerów, 90% to turyści.

W mieście życie toczy się zupełnie innym tempem niż w Virginii.  W parku miejskim w środku miasta dwoje nastolatków z harpunamimw ręku i płetwach na nogach łowili ryby w stawie. Takiego widoku jeszcze w Ameryce nie widziałam... Ale wydał mi się niezwykle znajomy - deja vu z mojego dzieciństwa.

Powłóczyliśmy się po mieście, znanym również jako miasto prezydentów; na każdym rogu w centrum jest statuła innego prezydenta Amerykańskiego. I ku naszemu zdziwieniu, odkryliśmy najlepszą włoską restaurację w Ameryce... przynajmniej spośród tych gdzie my jedliśmy. Kto by pomyślał....

Rapid City ma także najbardziej patetyczny park dinosaurowy na świecie... składa się on z pięciu albo sześciu betonowych dinosaurów umieszczonych na wzgórzu z panoramą miasta. Gdy jednak zdałam sobie sprawę że ten park istnieje od 1936 roku... to już nie wydawał mi się taki patetyczny

Wieczorem byliśmy na mszy w najbardziej nowoczesnej katedrze jaką kiedykolwiek widziałąm, a potem poszliśmy spać wcześnie, żeby rano obudzić się bez zmęczenia w nowej strefie czasowej... I wszystko poszło dobrze z wyjątkiem pobudki przez alarm przeciwpożarowy w środku nocy. Na szczęście był fałszywy i po 10 minutach spowrotem spaliśmy jak susły.

------------

That is how late morning on Saturday we landed in Rapid City, South Dakota. We were on a small plane – maximum 50 passengers; the flight was fully booked, and judging by how people were dressed and acting, 90% of them were turists like we were.

Life in Rapid City had totally different pace that here in Virginia. In a park, in the middle of the city,  in the middle of the day, we ran into a caouple of teenagers wearing swimming flippers, who were spear fishing in a pond. I haven’t seen that view in America yet. But at the same time the view was so familiar – it’s like déjà vu from my childhood in Poland J.

We just walked around the town;  the town is also known as the “president city”. Every downtown corner has a bronze statu of different American president. We were surprised to discover the best Italian restaurant in America… ate least among those that we dined at. Who would think that about Rapid City out of all places…

The town also has the most pathetic dinosaur park in the world. It it located on a hill overlooking the city and contains 5 or 6 dinosaur figures made entirely of cement. But when I realized that the park was created in 1936, it didn’t seem soooo pathetic any more.

We also went to a Sunday vigil mass in the most modern cathedral I’ve ever seen and…after that we went to bed early so we could wake up well rested in the new time zone. All went well, except from fire alarm in the middle of the night. We had to evacuate the hotel, but luckily it was a false alarm and 10 minutes later we were fast asleep.








Brak komentarzy: