"The longer I live, the more I realize the impact of attitude on life. Attitude is more important than facts. It is more important than the past, than education, than money, than circumstances, than failures, than successes, than what other people think or say or do. It is more important than appearance, giftedness, or skill. It will make or break a company... a church... a home. The remarkable think is we have a choice every day regarding the attitude we will embrace for that day. We cannot change our past... we cannot change the fact that people will act in a certain way. We cannot change the inevitable. The only thing we can do is play on the one string we have, and that is our attitude. I am convinced that life is 10% what happens to me and 90% how I react to it. And so it is with you... we are in charge of our attitudes." (from 'Attitude' by Charles Swindoll)

wtorek, 16 września 2008

rezurekcja telefoniczna

No więc w piątek przytrafiło mi się coś co myślałam że nie zdarza się w prawdziwym życiu… tylko na przykład w głupawych reklamach. Włożyłam telfon do tylnej kieszeni dżinsów i na śmierć o nim zapomniałam. Sam mi o sobie przypomniał jak usłyszałam plusk wody w toalecie! Od razu popędziłam do komputera i ‚zgooglowałam‘ mnóstwo przepisów na odratowanie mokrego iphona! Chyba najbarziej jednoznaczną poradą było umieszczenie telefonu w szczelnym pojemniku z ryżem. Tak też zrobiłam i... niestety po dwóch dniach telefon nawet nie mrugnął i nie wydał żadnego dźwięku. Tak więc w niedzielę stałam sie właścicielką nowego iPhone 3G…. po to tylko żeby po powrocie do domu odkryć że mój stary telefon jednak zaczął działać. Tak więc w poniedziałek poczłapałam do sklep oddać nowo-zakupiony telefon i… mój stary się wtedy zadeklarował że działa… ale tak jak jemu się podoba ;). Miejmy nadzieję że jeszcze jak trochę sie osuszy to powróci do normalci ;).
No a tak poza tym to tylko chciałam się podzielić że w końcu po… prawie pięciu latach od ślubu w końcu dostałam permamentna zieloną kartę! Czas najwyższy… chociaż biorąc pod uwagę balagan panujący w urzędzie emigracyjnym to chyba powinnam być wdzięczna że przyszła po pięcu latach… i że w ogole przyszła.

3 komentarze:

Stefcia pisze...

To teraz mozesz sie starac o obywatelstwo...

Red Eyes pisze...

Greetings! I'm glad I found this blog. I am currently reading one of your favourite books, master and margarita and liking it! Do you love it?

Anonimowy pisze...

Kasiu..to super, ze juz masz te swoja green card!!!! A na podryw nigdy za pozno...a jak to lechce nasza proznosc ;DDD /Kasia Ś.