<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723</id><updated>2012-02-16T10:12:28.690-05:00</updated><category term='Holidays'/><category term='Just thoughts'/><category term='travels'/><category term='Polska'/><category term='Just life'/><category term='America'/><category term='food'/><category term='Sentiments'/><category term='family'/><category term='medicine'/><title type='text'>Takie sobie klikanie</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>163</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3078595955593551366</id><published>2012-01-30T14:26:00.001-05:00</published><updated>2012-01-30T14:26:17.568-05:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>W tym roku przysługują mi 4 tygodnie urlopu. Zaznaczam że mój rok trwa od lipca do lipca, bo wtedy zaczęłam pracę. 4 tygodnie to dużo jak na amerykańskie standardy, ale jest jest jeden problem… jako stażysta muszę wykorzystać cały urlop na raz – bo inaczej nie dałoby się ułożyć grafiku dla kilkunastu stażystów żeby było sprawiedliwie. Tak więc jak tylko podpisałam umowę o pracę, zaklepałam sobie urlop na styczeń-luty, bo to akurat w połowie (mojego) roku i zima, więc można będzie jechać na narty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze do głowy przyszło nam Kolorado! Jeszcze nie jeździliśmy na nartach na zachodzie. Do takiego Kolorado jednak trzeba lecieć, wyporzyczać samochód, hotele i wyciągi dwukrotnie droższe niż na wschodzie Stanów czy w Kanady. Tak więc po krótkiej analizie finasowej stwierdziliśmy z Mikiem że za te same pieniądze możemy jechać w dwa różne miejsca – na narty i gdzieś w ciepłe miejsce.&lt;br /&gt;Tak więc rozpoczęliśmy podróżowanie palcem po mapie i w internecine. Wykluczyliśmy Hawaje bo po pierwsze podróż zajmuje 3 dni, a po drugie żeby bylo warto to naprawdę trzeba wybrać się na przynajmniej 7 dni, a wtedy to już nie tak tanio. Wyszukaliśmy kilka resjów na Jamajkę, Karaiby, Meksyk… ale ja zdecydowałam że jednak wakacje na statku  zostawię na starsze lata, potem patrzyliśmy na różnego rodzaju oferty “all inclusive” w tropikalnych rezortach… i stwierdziłam że takie wakacje do dla mnie za nudne…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto skończyło się na tym że lecimy dzisiaj do Paryża!!! Wakacje nie powinny być za drogie, bo wymieniliśmy mile na bilety. Tak więc wszystko byłoby super gdyby zima dopisała. A tak z nart nici, bo pogoda u nas wiosenna – kwiatki mi dzisiaj w ogródku zaczęły kwitnąć. No ale nie będę sobie tym teraz zawracała głowy – zamierzam się super bawić w Paryżu. Kto wie – może po powrocie pogoda nas zaskoczy i jeszcze narty wyskoczymy zanim mój urlop dobiegnie końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;This year I’m getting 4 weeks off. Please note, though, that my year lasts from July to July because this is when I started my job. 4 weeks is quite generous for American standards, but there is one caveat to the story… as an intern I have to use all 4 weeks at  one chunk. Otherwise it would be almost impossible to come up with a fair schedule for almost 20 other interns. So as soon as I signed my job contract, I requested my 4 weeks off in January and February; first because it was exactly in the middle of my year, and second – it’s in the winter, so we could squeeze some skiing.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;First idea we got was Colorado! We’d never skied in the West. But we would have to fly to Colorado, and then rent a car, and pay double for hotels and ski passes. So after doing some math we decided that for the same amount of money we could vacation in two different places. We could ski in the East and then go somewhere warm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;So we started our internet search for a place to go. We excluded Hawaii almost immediately. It takes 3 days to travel  there and back; to make it worthwhile we would have to stay there at least 7 days… and then it’s not so affordable any more. We looked at some cruises – to Jamaica, Caribbean, Mexico… but ultimately I decided that we can postpone that sort of vacation until older age. Then we looked at number of “all inclusive” resort vacations in exotic places, but I thought I would get bored with that after a day or two…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ultimately, we are flying to Paris today!!! The vacation shouldn’t be to pricey, since we exchanged our reward miles for free tickets. It would be better, though if we actually had some winter on the East Coast this year. Meanwhile spring flowers started blooming in my garden today. I’m not going to sweat it, though. I’ll have an awesome time in Paris, and who knows! Maybe we’ll get some winter weather after we get back and will be able to squeeze in some skiing before my vacation is over.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3078595955593551366?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3078595955593551366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3078595955593551366' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3078595955593551366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3078595955593551366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2012/01/w-tym-roku-przysuguja-mi-4-tygodnie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1907029727331334214</id><published>2012-01-26T23:37:00.001-05:00</published><updated>2012-01-26T23:39:18.509-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Już kiedyś było o kawie, ale będzie jeszcze raz. Naszło mnie na kawowe wywody po dosyć stymulującej rozmowie na temat kawy, którą przeprowadziłam z Mikiem przy wyśmienitym cappuccino w jednej z nielicznych  znanych nam kafejek serwujących prawdziwą kawę, która niestety jest 30 mil od naszego domu!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piję kawę bo lubię jej smak, zapach i…jest to jedyny sposób na uniknęcie bólu głowy, pod warunkiem że pierwsza filiżanka zostanie skonsumowana odpowiednio wcześnie po zwleczeniu się z łóżka. Po porannej kawie, w zależności od dnia i nawału parcy/ lub jego braku, zazwyczaj wypijam jeszcze jedną lub dwie kawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co piję? To zależy czy jestem w naszym domu, czy w moim mieszkaniu, czy w pracy, czy podróży. Jeśli jesteśmy w domu to zazwyczaj ja piję macchiato z naszego niedawno kupionej maszyny Nespresso, a Mike pije małą czarną z cukrem. Popołudniu lub wieczorkiem jak mam ochotę na kawę to pijam espresso z nespresso. W soboty zazwyczaj według starego zwyczaju parzymy sobie świeżo zmieloną kawę w prasie francuskiej. Mike jak zwykle słodzi swoją kawę, a ja dolewam śmietanki. Jak jestem u siebie w mieszkaniu to piję kawę z mlekiem z ekspresu Flavia. Kawa parzy się podczas gdy ja biegam jak szalona i szykuję się do wyjścia. Wieczorem jak mam chwilkę i nie muszę się nigdzie spieszyć zaparzam sobie cappuccino w moim Mukka Express. W pracy w czasie przerwy zawsze piję zykłą czarną kawę z odrobiną śmietanki.&lt;br /&gt;W podróży to samo, bo w większości miejsc trudno o dobrą kawiarnię, a drinki Starbucksowskie mi nie imponują – tak więc pozostaje tylko mała czarna. Nie lubię amerykańskich latte, macchiato czy cappuccino – bo kawy prawie tam się nie wyczuwa, mleko jak nie mleko, nawet jak się zamówi bez cukru to i tak jest słodkie… szkoda słów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadzwiające że w kraju który jest największym konsumentem kawy na świecie tak trudno o doskonałą filiżankę kawy. Ale jak już się zdarzy że natknę się na kawiarnię z prawdziwego zdarzenia to obowiązkowo zamawiam espresso lub cappuccino ☺. I nawet jeśli oznacza to 30-milową wyprawę, to i tak warto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I’ve already written about coffee in here once. This is going to be another ‘coffee post’, since I’m in a quite coffee mood today, after having an extremely stimulating coffee discussion with my husband, over a cup of excellent cappuccino, in one of a very few familiar to us worth-going to coffee places… which, unfortunately is located ~30 miles from where we live!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I drink coffee because I enjoy its flavor and aroma… and it’s the only prophylaxis against terrible headache, providing that coffee is consumed early enough in the day. Depending on the day and work load/ or lack of such, after my morning coffee, I usually have one or two more cups throughout the day. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;What do I drink? It depends wether I’m at our home, in my apartment, at work or travelling somewhere. At home I usually start the morning with a macchiato from our recently purchased nesspresso machine, while Mike enjoys his lungo (stretched espresso) with sugar. In the afternoon I usually have a lungo or regular espresso myself. During the weekends, when we have more time, we usually have freshly ground coffee brewed in our old French Press. Mike puts sugar in his, and I add some half-and-half. When I’m in the apartment, in the morning I’m having regular black coffee brewed in my Flavia machine. Coffee is brewing while I’m running around and getting ready for work. In the evenings when I’m not in a hurry every now and then I’m having cappuccino from my Mukka Express. At work during the break I usually have black coffee with some cream. &lt;br /&gt;Simple black coffee is also the drink of choice when I’m travelling, since in most places it’s nearly impossible to come across a good coffee shop. And I’m not a fun of Starbucks style drinks. I don’t like American lattes, macchiatos or cappuccinos; I can hardly taste any coffee in them, milk has nothing in common with milk, and even beverages with no sugar in them taste sweet – terrible! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It’s mind buggling that in the country that is the biggest consumer of coffee in the world, it’s so difficult to find a perfect cup of coffee. But when we find a perfect coffee shop, I’m bound to order real espresso or cappuccino… even if it means travelling 30 miles! It’s totally worth.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9fmWsamg8eM/TyIpHZomLMI/AAAAAAAACTo/mTr9sU3R5V8/s1600/barista.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="230" src="http://4.bp.blogspot.com/-9fmWsamg8eM/TyIpHZomLMI/AAAAAAAACTo/mTr9sU3R5V8/s320/barista.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Mike nie pijał kawy do czasu naszej pierwszej randki! Wkrótce po tym jak się poznaliśmy prawie 10 lat temu, zakupiliśmy maszynę do espresso w Starbucksie. Służyła nam około 2-3 lat.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mike hadn’t drunk coffee before he met me. Shortly after we met almost 10 years ago, we bought our first espresso machine in Starbucks.  We had it for about 2-3 years.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-08O7oH5jdl8/TyIpHi0nsFI/AAAAAAAACT0/l2TfGmrQdr8/s1600/flavia.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="300" width="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-08O7oH5jdl8/TyIpHi0nsFI/AAAAAAAACT0/l2TfGmrQdr8/s320/flavia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Ze Starbucksowskiej maszyny przestawiliśmy się na kawę Flavia. Mike miał maszynę Flavia w pracy, i jako że była szybka i wygodna, to postanowiliśmy zakupić ją także do domu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;After Starbucks Barista machine we switched to Flavia coffee. Mike’s office had Flavia machine. Since it was quick and convenient we decided to purchase one for our place.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-COkJC5ZqPv8/TyIpINmRqTI/AAAAAAAACUA/0zr-PqO-Mhg/s1600/frenchpress.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-COkJC5ZqPv8/TyIpINmRqTI/AAAAAAAACUA/0zr-PqO-Mhg/s320/frenchpress.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Szybka i wygodna, nie koniecznie oznacza… najlepsza. Jako że tęskniliśmy za aromatem świeżo mielonej i parzonej kawy, około 5 lat temu zaczęliśmy od czasu do czasu używać prasy francuskiej.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Quick and convenient doesn’t mean… awesome. Since we were missing aroma of freshly ground and brewed coffee, around 5 years ago we bought our first French Press.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EnTicLCEg0U/TyIpIct9O-I/AAAAAAAACUM/ncxmiy7hjyY/s1600/mukka%2Bexpress.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="167" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-EnTicLCEg0U/TyIpIct9O-I/AAAAAAAACUM/ncxmiy7hjyY/s320/mukka%2Bexpress.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Kilka lat temu u znajomych wypatrzyłam Mukka Express, który robił dosyć dobre cappuccino. Jako że nie mieliśmy w tym czasie maszyny espresso, skusiłam się na zakup tego cacka.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Few years ago at my friends’ place I discovered Mukka Express. It made quite nice cappuccino. Since we didn’t own espresso maker at that time, I decided to buy this peculiar coffee maker.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5XFK8LUohCY/TyIpIljvLfI/AAAAAAAACUY/_w7H95D3H6Q/s1600/nespresso.gif" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-5XFK8LUohCY/TyIpIljvLfI/AAAAAAAACUY/_w7H95D3H6Q/s320/nespresso.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;A to nasza najnowsza maszyna Nespresso. Jako że całkowicie zautomatyzowany express do espresso nie wchodził w grę po kosztuje ponad $2000, jest to dobra alternatywa – robi kawę lepszą niż Starbucks, w ekspresowym tempie za całkiem rosądne pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;This is our newest Nespresso machine. Sicne fully automated espresso machine was not an option (it cost more than $2000), this is a nice alternative – it makes better coffee than Starbucks, quite speedy and at reasonable cost.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1907029727331334214?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1907029727331334214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1907029727331334214' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1907029727331334214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1907029727331334214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2012/01/juz-kiedys-byo-o-kawie-ale-bedzie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9fmWsamg8eM/TyIpHZomLMI/AAAAAAAACTo/mTr9sU3R5V8/s72-c/barista.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5091494314197224364</id><published>2012-01-23T22:58:00.002-05:00</published><updated>2012-01-24T22:59:04.943-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'></title><content type='html'>Zeszły rok na moim blogu rozpoczął się dosyć prężnie, a później stopniowo się spowolniło jak praca zasypała mnie obowiązkami. Zobaczymy jak mi pójdzie blogowanie w tym roku. &lt;br /&gt;Właśnie minął pierwszy tydzień moich od dawna upragnionych wakacji. Narazie jednak nie czuję się jak na wakacjach…bo cały czas coś robię. Mój mąż stwierdził że nie potrafię nic nie robić, i jestem chora bez 16-godzinnego zabieganego dnia w pracy. Może troche prawdy w tym jest.  Ale mam trochę na moje usprawiedliwienie; plan był żeby wybrać się na narty jak tylko urlop się rozpoczął. Jednak zima w tym roku nie dopisała… przynajmniej do tej pory. Cały czas albo leje jak z cebra, albo temperatury są typowo wiosenne. Jeszcze takiej fatalnej zimy nie było w Virginii od kiedy tutaj przyjechałam 10 lat temu. O nartach można sobie tylko pomarzyć… albo lecieć do Colorado. Ale o tym czemu Colorado nie wchodzi w grę będzie w następnym poście.&lt;br /&gt;A tymczasem doprowadziłam dom do porządku, odkrywam na nowo moje kulinarne talenty i uczę się do mojego dorocznego egzaminu z chirurgii, który będzie pod koniec tego tygodnia. Zupełnie zapomniałam jak zamawiałam sobie wakacje na styczeń/ luty, że zawsze w ostatim tygodniu stycznia jest ABSITE (American Board of Surgery in Training Exam). Jedyny typowo urlopowy nawyk, który całkiem dobrze mi wychodzi i zachował sie pomimo 6 miesięcy stażu, jest spanie bez budzika aż sama się obudzę… co ku mojemu zaskoczeniu zazwyczaj nie zdarza się przed 8:30 – 9:00 ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Last year started quite robustly on my blog, and then it gradually slowed down as I got swamped with work. We’ll see how blogging will turn out this year.&lt;br /&gt;I just got done with my 1st week of my long-awaited vacation. So far, however, I’m not feeling like a vacation bum at all… I’m doing something all the time. My husband says I’m incapable of doing nothing and I’m almost loosing my sanity without having to work 16-hour days. I can’t totally disagree with him, but I have an excuse. The plan was to go skiing as soon as my vacation started. However, winter this year has been the biggest disappointment ever. It is either raining cats and dogs or the temperature reaches 50s and 60s. It’s definitely been the worst winter since I arrived in Virignia 10+ years ago! One can only dream about skiing… or go to Colorado! (In my next post I’ll write why Colorado is not an option).&lt;br /&gt;Meanwhile, I decluttered our house, I rediscovered my culinary talents and I’ve been reading daily for my annual surgery exam that I’m having at the end of this week. When I requested my vacation for January/ February I totally forgot about ABSITE (American Board of Surgery in Service Exam) during last week of January. The only vacation habit that is still quite familiar, despite (or rather because) of 6 months of my crazy intership is sleeping in… surprisingly I almost never wake up before 8:30 or 9:00 ☺.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5091494314197224364?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5091494314197224364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5091494314197224364' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5091494314197224364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5091494314197224364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2012/01/zeszy-rok-na-moim-blogu-rozpocza-sie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3379221824009257145</id><published>2011-12-26T21:58:00.001-05:00</published><updated>2011-12-27T21:58:44.818-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Wcale ale to wcale nie czuję że to już po świętach! W całym moim zabieganiu, nie było odliczania dni do świąt, oczekiwania; nie było śniegu, ani nawet zimowych temperature[ nie było również wigilii z prawdziwego zdarzenia, nie było pierogów, uszek, barszczu… Ale brew moim oczekiwaniom, lub raczej braku takowych, dostałam trzy dni wolnego. Wybraliśmy się więc do teściów i spędziliśmy święta, a ściślej mówiąc jedne dzień świąt, na słodkim lenistwie… i bez obżarstwa! A teraz spowrotem do pracy i codzienności; jak to bywa w życiu stażysty, za trzy dni wolnego w Boże Narodzenie trzeba zapłacić, co oznacza dyżur w Nowy Rok ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I can’t believe Christmas is over.  With my crazy, around-the-clock schedule I didn’t even have time to count down days to the holidays; there was no snow, or even typical winter temperatures; I didn’t have a real Christmas Eve either… with all its specials like mushroom raviolis, pierogi, beets soup, etc.&lt;br /&gt;But contrary to my expectations, or rather lack of such, I got three days off for Christmas. So we decided to visit my in-laws and spent the holidays, or rather a holiday, just chilling and being lazy. And now – back to work and my everyday routine; as it often happens in intern life, there is a price to pay for being off for Christmas; that means working and being on call over the New Year’s ☺.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3379221824009257145?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3379221824009257145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3379221824009257145' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3379221824009257145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3379221824009257145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/12/wcale-ale-to-wcale-nie-czuje-ze-to-juz.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1638963824228951297</id><published>2011-11-30T22:56:00.001-05:00</published><updated>2011-12-01T22:58:54.521-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Zdecydowanie zaliczam się do mniejszości jeśli chodzi o metodę docierania do pracy! Jako że mieszkam tylko trzy i pół przecznicy od szpitala to mogę chodzić do pracy na piechotę. Zdrowiej, szybciej… i bardziej ekonomicznie, bo nie muszę płacić za parking szpitalny.  Spacerek zajmuje mi 5-7 minut… w zależności od kierunku; do pracy jest pod górke (w dosłownym tego słowa znaczeniu), więc idzie się troche wolniej. &lt;br /&gt;Po drodze mijam Virginia Capitol – piękny zabytokowy budynek i kilka urzędowych biurowców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ostatnie kilka tygodni prawie codziennie rano w drodze do pracy mijałam zwijającą się “kuchnię polową” (ciężarówkę przerobioną na małą gastronomię). I może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że o 5:30 rano oni już się zwijali z biznesem.  Strasznie mnie to zastnawiało kto i komu w środku nocy serwuje jedzenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w końcu dzisiaj znalazłam odpowiedź na to pytanie. Wracając z pracy poczułam zapach świeżej ziemi i końskich odchodów i zostałam oślepiona przez niezmiernie jasne reflektory. Okazało się że Spielbierg robi swój nowy film o ostatnich dniach z życia Lincolna właśnie rzut beretem od mojego mieszkania! A w roli głownej mój ulubiony Daniel Day-Lewis. I choć nie udało mi się spotkać nikogo z celebrytów, zrobiłam sobie na pamiątkę zdjęcie planu filmowego ☺. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------------------&lt;br /&gt;I’m definitely belong to minority when it comes to commuting to work. Since my place is only three and a half blocks away from the hospital, I can walk to work! It’s healthier, faster and cheaper! I don’t have to buy a pass to hospital parking deck. Walking takes 5 to 7 minutes, depending in which direction I’m walking; my walk to work is up the hill, so it’s dragging a little. On my way I’m passing my Virginia Capitol, a beautiful historical piece of architecture, and several office bulidings. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;For the last few weeks, on my way to work, I was passing by a “mobile restaurant truck” (the kind you see at fairs and outdoors events). It wouldn’t be strange at all, except that it’s 5:30 am and they were wrapping up their business! I found it quite intriquing… who is serving whom in the middle of the night.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I finally got my answers today on my way home! Walking by the capitol I could smell fresh dirt, horse manure and I got totally blinded by super duper powerful lamps. It turns out that Spielbierg is making his new movie about last days of President Lincoln just few steps from my place. And my favorite Daniel Day-Lewis is in it! And although I was not lucky enough to meet any of the celebrities, I took a photo of the movie plan as souvenir. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Exqz54fA-cM/TthMogLyDgI/AAAAAAAACTc/Q8oG1Hp8RQU/s1600/IMG_0762.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="206" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Exqz54fA-cM/TthMogLyDgI/AAAAAAAACTc/Q8oG1Hp8RQU/s320/IMG_0762.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A dla ciekawskich - ten oświetlony budynek w tle, to mój szpital! &lt;br /&gt;for the curious ones - the well-lit building in the background is my hospital!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1638963824228951297?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1638963824228951297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1638963824228951297' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1638963824228951297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1638963824228951297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/11/zdecydowanie-zaliczam-sie-do.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Exqz54fA-cM/TthMogLyDgI/AAAAAAAACTc/Q8oG1Hp8RQU/s72-c/IMG_0762.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1169592454894238115</id><published>2011-11-15T22:05:00.001-05:00</published><updated>2011-11-16T22:21:19.799-05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Nie do wiary że już jest połowa listopada! No ale jak się pracuje od świtu do nocy to nic dziwnego że czas ucieka nie wiadomo gdzie. Od miesiąca jestem na “urazówce”. Zazwyczaj o tej porze sezon na urazy już się ma ku końcowi… ale w tym roku długo pogoda dopisuje, tak więc pacjentów nam nie brakuje. I dobrze i źle!!! Dobrze bo im więcej pacjentów, tym więcej się nauczę… źle, bo szkoda ludzisk z połamanymi nogami od wybryków motocyklowych, ranami postrzałowymi czy urazami głowy po wypadku samochodowym. Dni są zabójczo długie! Zdecydowanie za wiele pracy dla dwóch stażystów! W zależności od cenzusu pacjentów, który dzisiaj liczył 40 pacjentów, Chris i ja zazwyczaj spędzamy w szpitalu 13-16 godzin dziennie… sześć dni w tygodniu. No chyba że zdarzy się złoty weekend (golden weekend).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory od pierwszego lipca, kiedy zaczęłam mój staż miałam 4 złote weekendy! Większość osób pewnie nie podziela mojego entuzjazmu… ale proszę mi wierzyć że jak się pracuje 6 dni w tygodniu, to jak się zdarzą dwa dni wolnego w kupie, to gratka nie z tej ziemi! No więc jak już mam ten mój zasłużony “długi” weekend to wykorzystujemy ten czas z Mikiem na maxa! A że pogoda dopisuje to… wsiadamy na motor i przed siebie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość moich znajomych z pracy kręci głowami że jak to możliwe że jak szyję rany tylu nieszczęśników na co dzień, mam jeszcze odwagę wsiąść na motor. A ja na to… jak na lato! Prawda jest taka że może człowiekowi spaść cegła na łeb w drewnianym kościele; więc jak już coś się ma stać to lepiej korzystać z życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy się ostatniego weekendu w góry (Blue Ridge Mountains) aby podziwiać jesienne kolory z autostrady biegnącej szczytem pasma górskiego (Skyline Drive). I jak widać barwy są przepiekne… A Niebieskie Góry są niebieskie nawet złotą jesienią!&lt;br /&gt;-----------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I can’t believe it’s already mid-November.  But if one works from dawn till the darkness spills over the world, it’s easy to loose track of time.  For almost a month now, I’ve been working in trauma and emergency surgery department. Usually “trauma season” is winding down this late in the year. But this year the warm weather is holding up really long, so we can’t complain of shortage of patients. That’s both good and bad! Good, because the more patients I have, the more opportunities I’m going to have to learn! Bad, because I feel sorry for all these folks with broken legs after motorcycle crashes, gun shot wounds or head injuries after car accidents. The days are ridiculously long. Way too much work for two interns. Depending on our patient census (today for example we had 40 folks on our ward), Chris and I usually spent 13-16 hours per day in the hospital…six days a week; “golden weekends” being the only exception.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;So far since I started my internship on July 1st, I’ve had 4 golden weekends! Most people can’t understand my excitement, but believe me, if one works 6 days a week every week, when a “long” (real) weekend comes along, it’s a reason to celebrate! When I finally get two days off in a row, Mike and I take advantate of every single moment! And since the weather has been great this season we get onto his Harley and… off we go!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Most of my coworkers can’t believe that after I fix unlucky bikers every single day at work, I still feel like taking a risk and getting onto a motorcycle. But I’m a total believer that if something is meant, a brick can kill me in a wooden barn! That’s being said, I’d rather have some fun! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And so, last weekend we went into the mountains (Blue Ridge Mountains) to admire the Fall from the Skyline Drive. And as you can see the colors are awesome and… Blue Mountains are blue even with all the Fall colors around!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FH7UTWoRcb4/TsMoNvPMPgI/AAAAAAAACTU/FEB9uXcmR-w/s1600/DSC_0046.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-FH7UTWoRcb4/TsMoNvPMPgI/AAAAAAAACTU/FEB9uXcmR-w/s320/DSC_0046.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cvucHKTuGrg/TsMoMyVcM9I/AAAAAAAACS4/X_0jqRn1OuY/s1600/DSC_0019.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-cvucHKTuGrg/TsMoMyVcM9I/AAAAAAAACS4/X_0jqRn1OuY/s320/DSC_0019.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mM6arR-i4KU/TsMoNPkn7CI/AAAAAAAACTE/bFsGlGkqOYs/s1600/DSC_0024.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-mM6arR-i4KU/TsMoNPkn7CI/AAAAAAAACTE/bFsGlGkqOYs/s320/DSC_0024.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1169592454894238115?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1169592454894238115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1169592454894238115' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1169592454894238115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1169592454894238115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/11/nie-do-wiary-ze-juz-jest-poowa.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FH7UTWoRcb4/TsMoNvPMPgI/AAAAAAAACTU/FEB9uXcmR-w/s72-c/DSC_0046.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6649207986235207137</id><published>2011-10-17T23:14:00.001-04:00</published><updated>2011-10-18T23:15:48.324-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Moja “podyplomówka” za amputacji prawie dobiega końca. I bardzo się z tego cieszę. Jeszcze zostało mi tylko 6 dni na chirurgii naczyniowej… i wcale mi nie jest przykro z tego powodu. Pracy jest co nie miara, pacjenci są bardzo chorzy… do tego stopnia że takiego typowego “naczyniowca” nie da się wyleczyć choćby nie wiem jak się próbowało. Prawie każdy ma cukrzyczę, niewydolność serca, nadciśnienie no i… oczywście jakiś problem naczyniowy. Miesiąć na naczyniówce z perspektywy stażysty nie wygląda zbyt kolorowo. Pacjentów jest dużo, roboty papierkowej co nie miara, cały czas coś komuś dolega więc co chwile dostaję mój pager się odzywa. A jak już uda mi się iść na salę operacyjną to na… amputację! Już mam ich za sobą ponad 10!!! – paluchy, stopy, poniżej kolana, powyżej kolana… do końca tego tygodnia zostanę amputacyjnym specjalstą! Nie lubię tych zabiegów jak nie wiem – ale to są właśnie zabiegi na poziomie stażysty i… wszystkiego trzeba się nauczyć. W każdym razie bez względu na ilość zrobionych amputacji, zawsze gdy podnoszę piłę elektryczną (albo ręczną – już sama nie wiem które doświadcznie jest bardziej traumatyczne) i zabieram się za piłowanie nogi, ogarnia mnie niesmak i… czuję się bardzo nieswojo! Nie znajduję nic satysfacjonującego w pozbawianiu kogoś kończyn. Owszem, są ciekawe i bardziej wyrafinowane zabiegi na chirurgii naczyniowej jak przepływy omijające, naprawa tętniaka na aorcie czy usuwanie płytki miażdżycowej z tętnicy szyjnej… ale niesety nie dla psa kiełbasa! Tego typu zabiegi są poza ekspertyzą stażysty! No ale przynajmniej jest nadzieja że jak wrócę na chirurgię naczyniową za rok czy dwa, z większym doświadczeniem i możliwością robienia bardziej “technicznych” procedur, to ta dziedzina chirurgii wkupi się spowrotem w moje łaski…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My amputation fellowship is coming to the end… and I’m quite happy about that. I only have 6 days left on vascular surgery and I’m not going to get overly sad about it. I’m swamped with work, my patients are extremely sick… so sick that an average “vasculopath” can’t be cured, no matter how hard I try. Almost every single one of them has diabetes, heart failure, hypertension and… some vascular problem, of course. &lt;br /&gt;A month on vascular service is not too glorious from an intern’s perspective. I have tons of patients, piles of paper work; folks are always in need and my pager never stops beeping. And if I’m lucky enough to finish my scut work in time, I get to go to OR to do … some sort of amputation. I have more than 10 on my record!!! – toes, whole feet, below-the-knee, above-the-knee. Before this week is over, I’m going to be an amputation specialist.  I don’t like these procedures – but these are “intern-level” operations and I have to learn how to do it. Regardless of having done few of these amputations, every single time when I lift an electric saw (or a hand saw – I don’t even know which of these experiences was more traumatic), and I’m about to chop somebody’s leg off, I feel awful and uncomfortable. I’m not finding anything gratifying in depriving somebody of their extremities. There are some very technical and much refined procedures in vascular surgery; for example arterial bypasses, aneurysms repairs or removing atherosclerotic deposits from carotid arteries in the neck… but they’re not my share! These procedures are too advanced for my level, and they usually go to upper-level residents. &lt;br /&gt;But there is a chance that when I come back to vascular surgery service next year, with more experience and better surgical skills, I might get to do some of these “cooler” procedures and I will actually enjoy it.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6649207986235207137?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6649207986235207137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6649207986235207137' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6649207986235207137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6649207986235207137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/10/moja-podyplomowka-za-amputacji-prawie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5479289256008022682</id><published>2011-09-28T22:24:00.002-04:00</published><updated>2011-10-18T23:16:50.251-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>No i mam już za sobą trzy miesiące rezydentury. Przez ostatni miesiąc pracowałam na intensywnej terapii traumatyczno-chirurgicznej. Ogólnie moje odczucia były podobne jak rok temu w czasie mojego fakultetu na OIOMie. Bardzo mi odpowiada taki szaleńczy tryb życia, gdzie wszystko może zmienić się z minuty na minutę, gdzie decyzje trzeba podjąć w ułamku sekundy, bo przecież każda chwila się liczy kiedy komuś zatrzyma się serce, albo dołączenie od wentylatora się nie powiedzie. &lt;br /&gt;Jednak tegoroczne doświadczenie róźniło się zdecyowanie od tego studenckiego, jeśli chodzi o umiejętności praktyczne. Jako student musiałam zrozumieć fizjologię i process patalogiczy odpowiedzialny za dany problem medyczny. Teraz jako lekarz, oprócz przepisania odpowiednich lekarstw, często musiałam rozmawiać z bliskimi moich pacjentów, że niestety pomimo naszych usilnych starań mama, babcia, siostra czy córka mogą nie wyjść z choroby czy urazu. No i przede wszystkim jak któryś z moich pacjentów wymagał jakiś inwazyjnych interwencji, to musiałam stanąć na wysokości zadania i zrobić co trzeba. Tak więc mam już na swoim kącie całkiem pokaźną liczbę procedur takich jak wkłuć tętnicznych, wziernikowanie oskrzeli, wprowadzanie drenu w celu odbarczenia odmy płucnej. Najbardziej stresującą interwencją jest jednak dla mnie wkłucie centralne… do żyły szyjnej lub podobojczykowej. Niby że robi się przy użyciu monitora ultradzwiękowego/ sonogramu, ale i tak jest to niezwykle ryzykowne. Gdy po raz pierwszy robiłam wkłucie do żyły szyjnej, to tak się pociłam z obawy przed spowodowaniem odmy płucnej, że jak w końcu pozbyłam się sterylnego fartucha to wyglądałam jakbym zlała się z wrażenia… teraz nadal się pocę, ale już mniej intensywnie! ☺&lt;br /&gt;---------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;I can’t believe three months of my residency have passed. Last month I worked at the surgical trauma ICU (STICU). My experience was very similar to that from my senior ICU elective last year. I love this life on the edge, where things can go south in the matter of minutes, and where decisions have to be made in seconds… because every moment counts when somebody’s heart has stopped or weaning of ventilator had failed. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;However this year’s experience was quite different from the one I had a student when it comes to practical skills. As a student I had to understand physiology and pathological processes that made my patients sick. Now, as a doctor, not only had I put orders for appropriate medicines and correct doses, but often times I had to notify families that despite our efforts we might not be able to save their mother, grandma, sister or daughter. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And finally if one of my patients required aggressive treatment measures involving procedures, I had to face the challenge and do what needed to be done. And so, having spent my month in the ICU, I know how to start arterial lines, how to do bronchoscopy or put in a chest tube to treat pneumothorax.  The most innerving procedure of all, however, is putting in central lines (internal jugular or subclavian vein lines). Most of these lines are done with direct visualization with an ultrasound machine… but they are still nerve wrecking. When I was putting in my first IJ, I sweat so much out of fear of giving my patient a pnumo (pneumothorax), that after I removed my sterile gown, I looked as if I had peed my pants. Now I still sweat… b&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5479289256008022682?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5479289256008022682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5479289256008022682' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5479289256008022682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5479289256008022682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/09/no-i-mam-juz-za-soba-trzy-miesiace.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2717781123417164102</id><published>2011-09-05T22:23:00.004-04:00</published><updated>2011-09-06T05:20:01.766-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Dosyć często zarówno znajomi, jak i przypadkowi rozmówcy pytają mnie ile operacji już zrobiłam… no bo skoro robię rezydenturę z chirurgii to przystałoby abym operowała jak najwięcej. Otóż nic bardziej błędnego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem – będę „operowała jak najwięcej“ w późniejszych latach mojej rezydentury, tymczasem jednak moim głównym zadaniem jest zdobywanie wiedzy medycznej „poza salą operacyjną“. Tak więc większość mojej pracy odbywa się „na oddziale“ bądź w przychodni/ pogotowiu. Muszę wiedzieć jak zdiagnozować różnego rodzaju skorzenia, jakich objawów nie przegapić, jakie badania czy testy zamówić żeby potwierdzić bądź wykluczyć moje podejrzenia. Wbrew przekoniom oszałamiającej większości, wiele problemów chirurgicznych leczy się konserwatywnie, bez zabiegu, antybiotykami, obserwacją i cierpliwością. Więszość pacjentów po zabiegach również wymaga dosyć bacznej uwagi: albo  mają niekotrolowany ból, czasem zdarza się krwawienie, czy arytmia serca… ze wszystkim tym muszę sobie poradzić. A jak na odziale jest spokój i dzieją się jakieś mało skomplikowane zabiegi, to i ja – pierwszoroczniak, mam okazję poćwiczyć swoje zdolonści manualne. Już mam za sobą kilka zabiegów – przepuklina pachwinowa, brzuszna, kilka podskórnych torbieli.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Mnóstwo czasu spędzam przed komputerem, jako że karty pacjentów są całkowicie skomputeryzowane,  na zamawianiu leków (których większość część stanowią środki przeciwbólowe) i sprawdzaniu wyników testów laboratoryjnych lub badań radiologicznych. Sporo czasu zabiera dzwonienie do innych specjalistów po konsultacje, lub laboratoriów, fizjoterapeutów, dietetyków itd. Czasem to nie lada zadanie aby w ogóle wykombinować jak zamówić dany test/ lekarstwo/ czy kto będzie najlepszą osobą aby pomóc mi czy moim pacjentom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej niespodziewanym zadaniem z jakim się zetknęłam w czasie moich dwóch miesięcy „doktorowania“ były rozmowy z sędzią! W czasie mojego miesiąca nocek, miałam jednego pacjenta, który co jakiś czas miewał zaburzenia świadomości. W czasie tych epizodów odłączał sobie wszystkie kroplówki i odmawiał interwencji medycznych. Teoretycznie nie możemy nikomu narzucić na siłe leczenia. Ale w przypadkach takich jak ten, kiedy pacjent nie jest w pełni zdolny do podejmowania własnych decyzji medycznych (samo to zagadnienie jest bardzo skomplikowanie, ale w skrócie aby móc podejmować takie decyzje, pacjent musi być w stanie zrozumieć i zwerbalizować proces chorobowy, dostepne interwencje medyczne, benefity i ryzyko z nimi związane, alternatywy, oraz przewidywany kurs w razie odmowy leczenia), decyzja od dalszym leczeniu, bądź jego braku może być podjęta przez kogoś bliskego (i tutaj w kolejność: małżonek, dorosłe dzieci, rodzice, rodzeństwo itd). W przypadku mojego pacjenta nikt z rodziny nie był dostępny, tak więc jedyną moją opcją było wystąpienie o nakaz sądowy na tymczasowe przymuszowe leczenie. I tak oto trzy razy w ciągu jednego miesiąca musiałam w środku nocy dzwonić do dyżurnego sędziego z petycją o „zniewolenie“ mojego pacjenta i przymusowe leczenie. Raz skończyło się nawet na wzywaniu ochrony i przywiązaniu pacjenta do łożka. Roboty papierkowej z tym co nie miara, ale przynajmiej mój pacjent otrzymał niezbędne leczenie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Domeną naszego centrum medycznego jest „Każdego dnia nowe odkrycie“ (Every Day New Discovery), i w moim przypadku sprawdza się to 100% - nawet jeśli dotyczy to zgłębiania tajników legalnej medycyny ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Quite often I get asked asked by both – my friends and random people, how many surgeries I’ve done so far. It seems quite obvious that since I’m doing surgical residency, I should be operating as much as possible. That’s quite not true! I will be operating as much as possible during later years of my residency training, but for the time being my main responsibility is to learn medicine and patient care outside of the operating room. And so, majority of my work is happening on the wards, in clinic or in the emergency department. I have to know how to diagnose a variety of problems, what signs and symptoms I cannot overlook, and what tests to order so that I can confirm or exclude some conditions on my differential list. Contrary to what most people think, many of surgical problems are treated conservatively without surgical intervention, with antibiotics, patientce and watchful waiting. Many of my post-operative patients require close medical attention; they might have uncontrolled pain, hidden bleeding, arrhythmias… I have to know how to take care of all these things. When folks on the wards are quiet, and there are some „simple“ cases going on in the OR, even me – an intern, get „my 5 minutes“ to show off/ practice my manual skills. And so, I’ve already done inguinal hernia, umbilical hernia and several different subcutaneous lesions.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I spend good portion of my time in front of the computer (since medical records are fully electronic in our hospital), ordering medications  (huge protion of which are pain killers) and following up on variety of labs and radiologic tests. Consulting doctors in other specialties or talking to lab personell, physical therapy, nutritionist etc, takes tons of time as well. It’s not an easy task to figure out how to order a given medication, or what is the best test to order for my patient.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;The weirdest, or most unexpected, thing I got to do during my two months of doctoring was talking to a judge! During my month of night float I had a patient, who every now and then would become delirious. At those moments of confusion, he would pull out all his IVs and refuse any medical interventions. Theoretically we can’t force treatment onto anybody. But in cases like that, when a patients is not fully capable of making his own medical decisions (the issue might be quite complicaced; shortly, in order to be able to participate in informed consent, a patient has to be able to understand and verbalize a disease process, available interventions, their risks and benefits, alternatives and the outcome if no treatment is given) the medical decisions can be made by the next of kin (in the following order: spouse, adult children, parents, siblings etc). In my patient’s case, no family members could be reached, so my only option was to petition for a medical TDO (Temporary Detention Order). And so three times in one month, I was forced to call a judge in the middle of the night and explain why I thought it was necessary to force medical interventions on this dude. Once I even had to call security and have the guy restrained. But ultimately it worked out, because my patient received proper treatment and got better.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Our medical center prides itself with the following slogan „Every Day A New Discovery“. In my case it’s 100% true, even if it means getting familiar with secrets of legal medicine :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2717781123417164102?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2717781123417164102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2717781123417164102' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2717781123417164102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2717781123417164102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/09/dosyc-czesto-zarowno-znajomi-jak-i.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6410782302585718497</id><published>2011-08-23T19:29:00.001-04:00</published><updated>2011-09-05T22:28:29.433-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>Trochę zaniedbałam mojego bloga... i całe moje życie też.&lt;br /&gt;Aż wstyd się przyznać że nie gotowałam od kiedy zaczęłam pracę na początku lipca; od czasu do czasu coś tam wymymodzę z półproduktów, albo stworzę jakąś sałatkę na szybko. Jedyna dobra tego strona to taka że nie mam wyrzutów sumienia odhaczając kolejne restauracje na mojej liście miejsc do wypróbowania :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro już przy listach to... niewątpliwie ułatwiają moje zabiegane życie. Oprócz listy restaurcji które chciałabym odwiedzić, mam rówież listę zakupów, listę artykułów naukowych i zagadnień medycznych do przeczytania, listę rzeczy o których chciałabym tutaj napisać. Mam nadzieję że kiedy w końcu opracuję patent na to jak upchać dwie doby rzeczy do zrobienia w dwudziestu czterech godzinach, to jakoś poodhaczam i te listy :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem dzisiaj przetrwałam moje pierwsze trzęsienie ziemi; a przynajmiej pierwsze wyczuwalne. Akurat byłam w gabinecie lekarskim z jednym z moich pacjentów, kiedy zatrzęsła się podłoga. Na początku myślałam że ktoś dosyć pokaźnych rozmiarów idzie po korytarzu tuż za moimi drzwiami, ale kiedy drżenie nie ustępowało, i naczynia na szafce oraz komputer na biurku zaczęły się trząść, uświadomiłam sobie że to trzęsienie ziemi. Na trzecim piętrze dało się to odczuć dosyć porządnie. Cały epizod trwał może około 10 secund, ale to wystarczyło żeby zimny pot zalał mi plecy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I blog got totally ignored lately. And so did my entire life.&lt;br /&gt;It's a shame to admit that I haven't cooked since I started working at the beginning of July. Every now and then I make something from half-prepped ingredients, or I'll fix a quick salad. The only positive outcome of all that is that I finally have an opportunity to check off some of the restaurants on my list of places to try.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Since we're talking checklists... I love them. They certainly make my chaotic life easier. Except from "restaurants to try" list I have a shopping list, a list of scientific papers and medical topics to read on, a list of things to write about on my blog. I hope that when I finally find a way to fit two days worth of stuff in twenty four hours, I'll be able to check off some more stuff of these lists.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Meanwhile, I've survived my first earthquake today; or at least the first one that I could actually feel. I was seeing a patient in clinic, when the shaking began. At first I thought that someone heavy was walking outside of the office just behind my door, but when the shaking didn't stop, and jars on the counter and a computer on my desk started moving, I realized it was an earthquake. At the 3rd floor level I could definitely appreciate the motion. The whole episode lasted no longer than 10 seconds or so, but it was enough to give me goose bumps. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6410782302585718497?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6410782302585718497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6410782302585718497' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6410782302585718497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6410782302585718497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/08/troche-zaniedbaam-mojego-bloga.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3795160162499620946</id><published>2011-07-31T23:57:00.000-04:00</published><updated>2011-07-31T23:57:11.492-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Mamy nowe drzwi! Ale zachodu z tym było co nie miara. Ponad rok temu po kwartalnej inspekcji osiedla, dostaliśmy powiadomienie od naszej Home Owner Association (taki odpowiednik wspólnoty mieszkaniowej), że musimy wymienić drzwi wejściowe do domu, bo jest na nich naciek i futryna jest pęknięta, i że nasz dom, a w związku z tym osiedle, nieładnie wyglądają.  Podobne powiadomienie dostaliśmy jeszcze ze 3 razy, no i w końcu postanowiliśmy zadziałać aby uniknąć kary pieniężnej za psucie wizerunku naszej ulicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akurat tak się zdarzyło że pewnego czerwcowego wieczoru zapukali do nas do drzwi ludzie reklamujący usługi remontowo-wykończeniowe. Umówiliśmy się z nimi na następny dzień w celu zapoznania się z ich ofertą. Przyszło dwóch mężczyzn – jeden w średnim, drugi w nieco bardziej podeszłym wieku. Starszy robił prawie całą reklamę, albo raczej anty-reklamę. Po ponad dwóch godzinach wywodów na temat wyższości owej firmy nad innymi im podobnym, starszy człowiek poinstruował młodszego żeby pokazał nam próbki drzwi, futryn, różnych wykończeń i kolorów. Kiedy w końcu zgodziliśmy się z Mikiem na końcowy wygląd naszych przyszłych drzwi, starszy człowiek spędził prawie godzinę na rysowaniu, szkicowaniu i podliczaniu „pod kreską“ ogólnego kosztu… który niemal że zwalił nas z nóg - prawie $15,000!!! No ale jako że Mike był w wojsku, ja jestem lekarzem, zakupu dokonywaliśmy w mało popularnym czasie itp, rabatów nazbierało się tyle, że ostateczna cena spadła do $9,500. Mike prawie się zgodził, ale ja stwierdziłam, że potrzebujemy przynajmniej dnia do namysłu.  Starszemu panu nie bardzo to się spodobało, i strasznie się zaczerwienił, że tyle czasu spędził u nas a my się chcemy namyślać. Ale ja ostro stałam przy swoim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak w końcu sobie poszli, wygoniłam Mika z domu żeby szybko pojechał do Home Depot (odpowiednik Castroramy) i z grubsza zorientował się w cenach drzwi. Ekspedient który go obsłużył doznał lekkiego szoku jak usłyszał ile ci panowie zażyczyli sobie za drzwi. I tak oto zamówiliśmy super drzwi w Home Depot, które razem z instalacją kosztowały nas niecałe $4000. &lt;br /&gt;Po trzech tygodniach czekania, w końcu doczekaliśmy się nowych drzwi. Teraz tylko trzeba będzie przemalować okiennice żeby wszystko ze sobą grało!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We’ve got a new front door. But what an ordeal it was!&lt;br /&gt;A little bit over a year ago, after a quarterly neighborhood inspection, our Home Owner Association sent us a notice to replace the front door. There was a leak on the door and a crack in the frame, and apparently it made our house, and the entire development, look unattractive. We got similar notices three more times, and finally we decided to act, to avoid financial penalties for destroying the looks of our subdivision.&lt;br /&gt;It just conveniently happened that one evening in late June we heard a knock on the door, and there were folks on the front step advertising home improvement and remodeling services. We made an appointment for the following day. Two guys showed up – one was middle-aged and the other one quite elderly. The old one did almost all the talking. I thought I was going to pass out. After an almost 2-hour-long lecture why their company was better than others, the old guy directed the younger one to show us samples of doors, frames, finishes and colors. When Mike an I finally came to an agreement on what we wanted, the old guy spent another hour drawing, writing and calculating with a pencil the overall cost, which turned out to be quite shocking… almost $15,000! We got several rebates – military rebate for Mike, healthcare worker rebate for me, buying the door at “low season” rebate (I thought that summer was a high season for home improvement projects); and so the price came down to $9,500.&lt;br /&gt;Mike almost bought it, but I said I needed an extra day to think about it. The old guy didn’t like my idea. He got all upset and red-faced that he spent so much time with us and we wanted to do extra thinking. But I was quite insistent. When they finally left, I sent Mike to Home Depot so he could get a general idea of how much a new front door cost. The sales associate that was helping him was quite perplexed when he learned the price quote given to us by the two guys. And so we ordered an awesome front door that together with installation cost us a little shy of $4000.&lt;br /&gt;After three weeks of waiting, we finally have the new door. I love how it looks; especially on the inside - it matches our wood floors perfectly. Now we only need to paint the shutters so everything outside matches, too. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-65SCUqHsMC0/TjYjNFFTOHI/AAAAAAAACSQ/EkZeUz_B694/s1600/old%2Bdoor.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-65SCUqHsMC0/TjYjNFFTOHI/AAAAAAAACSQ/EkZeUz_B694/s320/old%2Bdoor.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zdjecie co prawdna niesezonowe, ale dobrze widac na nim stare drzwi.&lt;br /&gt;This photo is quite "out of season" but you can see our old door perfectly, here.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RxwYblDIBtk/TjYjNd-Jf9I/AAAAAAAACSY/DvhcU6FBN5s/s1600/no%2Bdoor.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-RxwYblDIBtk/TjYjNd-Jf9I/AAAAAAAACSY/DvhcU6FBN5s/s320/no%2Bdoor.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-iPem34wIFY8/TjYjNqMRfLI/AAAAAAAACSg/RwsGV-xwGVM/s1600/new.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-iPem34wIFY8/TjYjNqMRfLI/AAAAAAAACSg/RwsGV-xwGVM/s320/new.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nowe drzwi/ New Door&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WObxl7yAGpA/TjYjN28X-gI/AAAAAAAACSo/hgU6DoXP-jM/s1600/inside.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-WObxl7yAGpA/TjYjN28X-gI/AAAAAAAACSo/hgU6DoXP-jM/s320/inside.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Widok od wewnątrz/ Inside View&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AtAQm5x_Qlc/TjYjOIzTtZI/AAAAAAAACSw/JW4Z_dOJq70/s1600/final.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-AtAQm5x_Qlc/TjYjOIzTtZI/AAAAAAAACSw/JW4Z_dOJq70/s320/final.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Widok od zewnątrz/ Outside View&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3795160162499620946?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3795160162499620946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3795160162499620946' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3795160162499620946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3795160162499620946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/07/mamy-nowe-drzwi-ale-zachodu-z-tym-byo.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-65SCUqHsMC0/TjYjNFFTOHI/AAAAAAAACSQ/EkZeUz_B694/s72-c/old%2Bdoor.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2821037607537207935</id><published>2011-07-20T16:51:00.001-04:00</published><updated>2011-07-20T16:54:08.956-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>Nigdy nie pomyślałabym że dbałość o cerę może okazać się taka skomplikowana.&lt;br /&gt;Przez pierwsze dwa tygodnie pracy na nocnej zmianie, wcale nie zwróciłam uwagi że moja "kremowa rutyna" powinna się zmienić. Zupełnie nie zastanawiając się nad moją poranną i wieczorną toaletą używałam kremu na dzień rano i kremu na noc wieczorem. Dopiero w poprzedni weekend mnie olśniło że przecież teraz moja noc to dzień, a dzień to noc. Niby że jak jestem w nocy w szpitalu to nie ma słońca, ale w czasie spaceru do pracy przed 18:00 słońce jeszcze grzeje "pełną parą". Rano jak wracam do domu około 7:00 to też parę promyków przyświeca. W ciągu dnia pokoju nie zaciemniam, i dosyć sporo światła wpada do mojej sypialni... więc może powinnam i wtedy używać kremu dziennego? &lt;br /&gt;Strasznie to wszystko zagmatwane :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I would have never thought that skin care can be so confusing. &lt;br /&gt;For the first two weeks of working night shifts I completely didn't realize that my "cream routine" should have been adjusted. Instead, totally not thinking about my morning and evening beauty rituals, I continued to use  day cream in the morning and night cream in the evening. It wasn't until this past weekend when I realized that right now night is my new day, and day is my new night. That's true that when I'm in hospital at night, there's no sunlight... but when I walk to work around 6 pm, the stun is still shining like crazy. And when I'm coming back home just before 7 am the first rays are already gleaming. During the day I don't darken my bedroom, but there is enough light entering through the blinds... So maybe after all I should be using day cream even when I'm asleep!?&lt;br /&gt;It's all too complicated for my tired brain :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2821037607537207935?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2821037607537207935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2821037607537207935' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2821037607537207935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2821037607537207935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/07/nigdy-nie-pomyslaabym-ze-dbaosc-o-cere.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7111469754658541831</id><published>2011-07-18T17:13:00.001-04:00</published><updated>2011-07-18T21:16:35.449-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>No więc wygląda na to że czas światłości mojego bloga przeszedł do lamusa. Naprawdę nie miałam czasu zajrzeć tutaj przez ostanie dwa tygodnie. Wydaje mi się że moje życie w tym momencie ogranicza się do pracy i spania… bo na nic innego już nie wystarcza czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw o pracy! Zaczęłam od miesiąca nocek. To dobrze i źle. Dobrze bo dużo się uczę i naprawdę szybko zrobiłam się całkiem niezależna. Źle bo nie mam własnych pacjentów i… trochę ta moja praca polega na sprzątaniu cudzych śmieci. Pracuję od niedzieli do piątku – sobota jest moją wolną nocą! Zazwyczaj od 18:00 do 6:00. W niedzielę zaczynam wcześniej – o 15:30, a w czwartek kończę później – o 10:30 – bo mam wykłady od 7:00 do 10:30.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod swoją opieką mam zazwyczaj pomiędzy 40 i 60 pacjentów. Pokrywam kardiochirurgię, toracochirurgię, onkologię chirurgiczną, chirurgię żylną, ogólną i dziecięcą. Gdy przychodzę tuż przed 18:00, „dzienni lekarze“ zdają mi raport na temat swoich pacjentów – na kogo trzeba uważać, kto miał jakie zabiegi, jakie testy/ badania zostały zamówione i czego muszę dopilnować. Na temat więszkości pacjentów nigdy nic nie słyszę, bo sobie spokojnie i bez żadnych komplikacji śpią. Są jednak tacy, którzy „mieszkają“ w szpitalu i dzwonią na ich temat co noc – to głównie dotyczy pacjentów ze sztucznymi sercami (tudzież z innymi potrzymującymi życie urządzeniami podłączonymi) na kardiochirurgii, albo tych z chronicznym bólem. Nie rzadko zdarza się że dzienny lekarz czegoś mi nie powie, bo nie przypuszcza co może się wydarzyć, albo zapomni, i ja potem w środku nocy muszę wertować przez tysiące notatek żeby jak najlepiej pomóc pacjentowi w potrzebie. Generalnie mój pager odzywa się około 30-50 razy w ciągu nocy. Połowę z nich mogę łatwo załatwić przez komputer – zamówić dodatkowe lekarstwo przeciwbólowe albo przeciw-wymiotne. Ale w przypadku pozostałych muszę iść i zobaczyć pacjenta – ktoś ma problem z oddychaniem, komuś spadło ciśnienie, ktoś krwawi z rany pooperacyjnej, ktoś ma za niski cukier, ktoś inny ma halucynacje, itp, itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w szpitalu rezydent piątego roku – czyli już na wylocie. Powinnam z nim konsultować poważniejsze przypadki, szczególnie jeśli jest to pierwszy raz kiedy stykam się z danym problemem. Ale tak jak napisałam – szybko nauczyłam się niezależności, bo to naprawdę krępujące prosić o pomoc w kółko o to samo ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najtrudniej jest mi się przyzwyczaić do tego że ludzie nazywają mnie „doktorem“. Z pacjentami nie jest najgorzej – przedstawiam się jako doktor i oni zwracjają się do mnie w taki sam sposób. Ale czuję się naprawdę dziwnie kiedy doświadczona pielegniarka, która wie 100x więcej niż ja na temat leków przeciwbólowych lub zmieniania opatrunku uciskowego po amputacji nogi zwraca się do mnie „przepraszam doktorze“, „dziękuję doktorze“.  No ale miejmy nadzieję że to przyjdzie z czasem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It looks like the finest period of my blog is over. I seriously had no time to log into here for the last two weeks. It looks like all I do these days is working and sleeping... not enough time left for anything else. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;As promised, I'll write few words about my job. So I've started with a month of night float, which is good and bad. Good, because I'm learning a ton and I'm becoming independent quite fast. Bad, because I don't have my own patients and I don't feel like I own them... my job is mostly about cleaning somebody else's mess (or putting down fires). I work Sunday through Friday, with Saturday being my night off. Usually I start at 6 pm and finish at 6 am. On Sundays I start earlier - at 3:30 pm and on Thursdays I finish later - at 10:30 am, because we have our weekly lecture series from 7 to 10:30 am.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On average I have anywhere between 40 and 60 patients under my care. I cover for cardiothoracic surgey, surgical oncology, vascular, general and pediatric surgery. When I get to the hospital right before 6 pm, the day doctors give me a report on their patients: who I should pay particularly close attention to, what sort of procedures they had done, what kinds of tests are still pending, and what I should follow up on. About most of the patients I never hear anything - they are stable and quietly sleep through the night. But there are those who essentially live in the hospital and I'm getting calls about them every night - this is particularly true about cardiothoracic patients with artificial hearts (and others life sustaining machines connected to them), and those with chronic pain problem. It's not uncommon that day doctors forget to mention something to me, or simply they don't anticipate problems with their patients, and then I have to dig through patients' charts in the middle of the night to find resolution to a problem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normally my pager goes off between 30 and 50 times a night. Half of them I can easily answer in front of my computer - order additional pain or anti-nausea medications. The rest of them I have to answer in person - somebody is short of breath, too high or too low blood pressure, somebody is bleeding from their surgery site, somebody else has too low blood sugar, or is confused etc.&lt;br /&gt;I also have a 5th year surgery resident in the hospital - almost a surgeon now. I should consult him on more complicated cases, and all the problems that I've never handled before. But as I mentioned before - I quickly became quite independent, because it's really embarrassing to ask him same thing over and over again :). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The hardest thing for me is to get used to being called "doctor". It's not too bad with the patients. I introduce myself as a doctor and they address me in the same way. It's quite a different story with nurses. It's so awkward when an experienced nurse, who knows 100x more than me about pain management and wound care of amputation site addresses me "excuse me, doc" or "thank you doctor". I hope I'll get used to this at some point.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7111469754658541831?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7111469754658541831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7111469754658541831' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7111469754658541831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7111469754658541831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/07/no-wiec-wyglada-na-to-ze-czas-swiatosci.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1752283973473910340</id><published>2011-07-05T17:03:00.001-04:00</published><updated>2011-07-18T21:16:07.693-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj będzie o rezydenturze i… nowych godzinach pracy. &lt;br /&gt;Kiedyś zastanawiałam się skąd w ogóle wzięła się ta nazwa „rezydent“. Według jednego z moich profesorów, który robił specjalizację w czasch kiedy mnie nie było jeszcze na świecie, określenie to „mówi samo za siebie“. Kiedy on był rezydentem, nie było ograniczeń czasowych co do godzin pracy, więc jako że owi nieszczęśnicy często spędzali całe dnie w szpitalu, czasem nie mając okazji iść do domu kilka nocy pod rząd, zaczęto nazywać ich „rezydentami szpitala“. Nie wiem czy tak było naprawdę, ale nie da się zaprzeczyć że w porównaniu z tamtymi czasami dzisiejsi rezydenci nie przepracowywują się za bardzo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według obecnie obowiązujących zasad limit pracy wynosi 80 godzin na tydzień średnio na przestrzeni 4 tygdodni. Oznacza to że można pracować 85 godzin w jednym tygdoniu i 75 w następnym. Po raz pierwszy ograniczenia godzinowe zostały wprowadzone w stanie New York po tym jak w latach osiemdziesiątych nastolatka Libby Zion zmarła w szpitalu na skutek błędu popełnionego przez przepracowanego rezydenta. Jej ojciec prawnik poświęcił wiele lat na walkę z system i w końcu w 1989 szpitale w Nowym Jorku wprowadziły zasadę „80 godzin“ a od 2003 roku wszystkie szpitale kliniczne również stosują się do tego prawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy jako student trzeciego roku medycyny po raz pierwszy zaczęłam „pracować“ w szpitalu, obowiązywały stare zasady. Oprócz pilnowania się „80 godzin na tydzień“, nie można było być w szpitalu dłużej niż 30 godzin pod rząd – czyli jeśli po normalnym dniu pracy zostawało się na nocny dyżur, trzeba było opuścić szpital następnego dnia przed upływem 30 godzin. Od tego roku, a dokładnie od 1 lipca według najnowszych zasad, stażyści - czyli rezydenci pierwszego roku (włącznie ze mną) nie mogą pracować dłużej niż 16 godzin pod rząd. Zasada 80 godzin nadal obowiązuje, zarówno jak i zasada, że jeden dzień na siedem powinien być wolny od klinicznych obowiązków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja moją rezydenturę rozpoczęłam od miesiąca na dyżurach nocych. Po trzech nockach już mam na swoim koncie 44 godziny! No ale o tym na czym polega moja praca w tym miesiącu i pierwszych wrażeniach z nią związanych napiszę w osobnym poście ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Today's entry is going to be about residency and... and new duty hours.&lt;br /&gt;I used to wonder where the name "resident" is coming from. According to one of my professors, who did his residency back in a day before I was even born, the name is "speaking for itself". When he was a resident, there were no limits to the working hours, and it was often the case that folks worked all days in the hospital, often no having an opportunity to go home few nights in a row, and so they were called "hospital residents". I'm not sure if this is a true story, but it can't be denied that comparing to those days, residents today are not too overworked. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;According to current rules a resident can't work more than 80 hours per week averaged across 4 weeks. That means that it's OK to work 85 hours one week, and 75 in another. These limits were introduced for the first time in the state of New York, after in the eighties a teenage girl Libby Zion (you can read about it on Wikipedia! How would I survive without it?!) died as a result of an error committed by a tired, overworked resident. Her father, a lawyer, spent years fighting the system and finally in 1989 hospitals in New York introduced the "80 hour rule". In 2003 they were joined by all resident teaching institutions in the country. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;As a third year medical student when I first started working on the wards, I had to obey the old rules. Except from respecting the "80 hours rule", one could not stay in the hospital more than 30 hours in a row; that meant that if somebody was staying on-call overnight after a regular work they, they had to leave a hospital the next day before 30 hours went by. Starting this year, precisely on July 1st, according to the newest rules, interns (1st year residents) can't work shifts longer than 16 hours. The 80 hour law still applies, as well as the rule saying that one in every 7 days should be free of clinical duties. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I started my residency with one month of "night float" rotation. After three nights I've already clocked in 44 hours! But what my job is about, and my first impressions of it is going to be a topic for another entry :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1752283973473910340?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1752283973473910340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1752283973473910340' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1752283973473910340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1752283973473910340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/07/dzisiaj-bedzie-o-rezydenturze-i-nowych.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6461415035801970479</id><published>2011-06-29T21:52:00.001-04:00</published><updated>2011-06-29T21:53:08.778-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Kiedy zaczynałam pisać ten blog, byłam w trakcie składania papierów na medycynę. Jak już się dostałam na te studia, postanowiłam sobie że nie będzie to blog szkolno-medyczny… a przynajmniej nie tylko. Miało być o takich tam sobie codziennych banałach i od czasu do czasu poważniejszych sprawach. Do tej pory chyba nawet mi się to udawało, ale teraz może nie być tak łatwo trzymać medycynę w ryzach – bo jak w piątek zacznę pracę, to już w tym moim życiu na codzienne banały nie zostanie za wiele czasu. No ale na temat pracy i długich godzin pożalę się następnym poście, bo ten miał być o „codzienności“.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie cie cierpię fryzjerów w Ameryce! Są drodzy i nie wiedzą co robią. Jak przyjechałam tu prawie 10 lat temu to… po trzech niepowodzeniach postanowiłam zapuścić włosy, bo nawet zwykłe ścięcie okazało się nielada wywzwaniem dla trzech różnych „fachowców“. Gdy pojawiły się pierwsze oznaki srebrnego włosia, nie było już tak prosto i… udało mu się po kolejnych próbach znaleźć kogoś kto umiał zrobić super pasemka i nieżle obciąć, ale nawet z moim studenckim rabatem w owym czasie każda wizyta u fryzjera przyprawiała mnie (nie wspominająć już o małżu) o palpitacje. Jak się przeprowadziłam kawałek dalej od DC i jego wywindowanych cen, portfel już tak bardzo nie cierpiał, ale standard stylizacji również spadł. Tak więc moje uczesanie zazwyczaj przeżywało okresowy renesans podczas wizyt w Polsce, a później to już róźnymi metodami i z takimiż samymi efektami starałam się utrzymać czuprynę w przywoitym stanie do kolejnej wizyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak też było tym razem. Podczas wiosennej wizyty w Polsce skusiłam się, oprócz obowiązkowych na siwiznę pasemek, na grzywkę, a raczej pół grzywki (bo taka niesymetryczna). Ostatni raz miałam chyba grzywkę w przedszkolu gdy mama obcinała mnie na pazia. Wszystko było pięknie i super dopóki kudły mi nie urosły i nic już za tej grzywki nie widziałam. Około trzech tygodni temu poszłam do salonu gdzie już raz robiłam pasemka (z w miarę pozytywnym rezultatem) i po moich dosyć długich wywodach i gestykulacjach kobieta „ciachnęła“ mi grzywkę (bo na inne imię się to nie kwalifikuje). Ani nie dało się tego potem ułożyć ani nic. Podpinałam więć sobie to nieszczęsne wystrzępione włosięta spinką, a dzisiaj w drodze do domu postanowiłam wypróbować „nocny salon“ obok mnie (jest otwarty od 15 do 24:00). Kobieta złapała się za głowę jak zobaczyła dzieło swojej poprzedniczki. Miejmy nadzieję że udało jej się naprawić moje włosy (bo po lakierze i podkręcanej szczotce, zawsze wszystko ładnie wygląda – do pierwszego mycia). I kto by pomyślał że taka grzywka może dostarczyć tyle problemów w Ameryce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;When I started writing this blog, I was in the process of applying to medical school. When I finally made it in, I decided that it wouldn’t be blog about school and medicine… or et least not exclusively. It was intended to be a space for sharing everyday trivial and… not so trivial stuff. So far I’ve been doing pretty good, I think; but now it might be hard to keep medicine from here. When I start working on Friday, there might not be much time left for trivial things. That being said, I’ll complain about my hours in the next post, since this one was supposed to be about “everyday stuff”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I hate American hair stylist. Not only do they cost an arm and a leg, but they also have no idea what they are doing. When I first arrived here almost 10 year ago, after three “hair dresser fiascos” I decided to grow my hair. A simple, ordinary haircut turned out to be a challenge for three different stylists. When I saw first few specks of silver on my head avoiding hair salons was not so easy any more. After a couple more attempts I found somebody who could do decent highlights and reasonable haircuts but… the prices were far from reasonable. Even with my student discount the cost of each appointment gave me palpitations (not mentioning the hubby). When I moved away from DC and its overpriced services, the hair maintenance cost dropped… and so did the quality of service. And so, my hair usually went through a sort of renaissance during my periodic visits in Poland, and then with various methods and… various effects I attempted to maintain my hairstyle in a reasonable shape until my next trip home.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;This time was no different. When I was in Poland last spring, on top of my regular highlights I decided to get bangs (or “fringe” for those speaking British English); or a swing bang… since it was quite funky and asymmetric. Prior to that the last time I had bangs was in preschool when my mom thought that “bob style” hair was the best hair ;). &lt;br /&gt;All was good until my hair got long and I could not see any more from behind my bangs. About three weeks ago I went to a salon when I had my highlights done once and they did an OK job.  After several minutes of explanations and gesticulations, a lady chopped my hair (“chopped” because it doesn’t qualify for different name). My hair was  bulky and unmanageable, so that I ended up clipping it with a berretta. Today on my way home from work I decided to try out a new “Night Hair Studio” that opened close by a while ago. They are open from 3 pm until midnight… When a hair dresser saw what her predecessor did last time, she shook her head. Lets hope that she fixed my hair (all hair looks good until your first wash, with all the lotions, sprays, and curled brushes).&lt;br /&gt;Go figure! Who knew that ordinary bangs would be such an ordeal in America.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6461415035801970479?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6461415035801970479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6461415035801970479' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6461415035801970479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6461415035801970479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/kiedy-zaczynaam-pisac-ten-blog-byam-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5284744967693195375</id><published>2011-06-27T11:30:00.003-04:00</published><updated>2011-06-27T11:31:29.656-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Wygląda na to że właśnie skończł się mój ostatni beztroski weekend; przynajmniej ostatni na bliżej nieokreślony czas. Bo za pięć dni oficjalnie rozpocznę moje internship (najbardziej znaczeniowo zbliżone do „stażu“, choć z moich rozmów z tymi którzy odbywali i staż i internship, rzeczy te mają niewiele ze sobą wspólnego).  W zeszłym tygodniu miałam trzydniową orientację szpitalną. Pierwszy dzień był głownie formalny – odebrałam swój szpitalny indentyfikator, przymierzyłam kilka fartuchów i wybrałam odpowiedni rozmiar, w kadrach zapisałam się na ubiezpieczenie medyczne i inne świadczenia socjalne. Po raz pierwszy odkąd przyjechałam do Stanów nie będę zależna pod tym względem do małżonka. Mało tego – oboje będziemy korzystali z moich świadczeń ☺. &lt;br /&gt;Pozostałe dwa dni były zdecydowanie bardziej interesujące i… chociaż nie takie było ich zamierzenie, przerażające. W małych grupach dyskutowaliśmy na temat bezpieczeństwa w szpitalu, efektywnej pracy w grupie, legalnych aspektach bycia lekarzem. W labolatorium symulacji mogliśmy wystawić na próbę swoje zdolności komunikacyjne i umiejętność radzenia sobie z „trudnymi pacjentami“ i „jeszcze trudniejszymi współpracowinikami“. I dopiero wtedy z przerażeniem uświadomiłam sobie, że za niecały tydzień będę musiała komuś wypisać receptę… a prawda jest taka, że pomimo wiedzy książkowej jaką mam w głowie, jak przyjdzie co do czego, to pewnie  nie będę pewna czy na gorączkę to przepisuje się pyralginę czy penicylinę. &lt;br /&gt;Moja przeprowadzka jest prawie skończona. Powoli i stopniowo cały zeszły tydzień, każdego dnia przed pracą zawoziłam kika kartonów małych drobiazgów do mieszkania – środki czyszczące, naczynia, sztućce itp. W sobotę wynajęliśmy większy samochód i przewieźliśmy łóżko. Mike poskładał meble z Ikei (większość z nich wyprodukowanych w Polsce), a ja zaczęłam organizować rupiecie na swoich miejscach i pomyłam podłogi. &lt;br /&gt;W tym tygdoniu zawiozę ubrania (również powoli i na raty) i będziemy mogli zacząć pomieszkiwać w nowym miejscu… bo cały czas jeszcze nie wiemy jak to wszystko wyjdzie w praniu – moja i Mika praca, i mieszkanie w dwóch miejscach równocześnie ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It looks like my last carefree weekend has just ended; at least the last one for a while. In five days I’ll officially begin my internship, which according to many who have been through it is like nothing they had experienced prior to it, and like no other year in their lives. &lt;br /&gt;Last week I had a three-days-long hospital orientation. The first day was full of boring formalities – I had to collect my hospital ID, I was fitted for a white coat, and I subscribed for health insurance and other benefits. For the first time since my arrival to the US, I won’t be my husband’s dependant… actually, both of us are going to use benefits through my work ☺.  &lt;br /&gt;The other two days were much more exciting and… although it was not the intention – more frightening. In a small group setting, we were discussing hospital and patient safety, effective teamwork in a medical environment, legal aspects of doctoring, etc. In a simulation lab we could test our communication skills and abilities to deal with “difficult patients” and “even more difficult co-workers“. And that’s when I realized that not even in a week, I’ll have to write a prescription for someone… and the truth is that despite of all the knowledge stuffed in my brain, when the time comes, I won’t be sure if it’s Tylenol or penicillin that you give for fever. &lt;br /&gt;My move is almost accomplished. Every day last week, slowly and gradually I was taking few boxes of small stuff to my new place (cleaning supplies, dishes, silverware etc). Last Saturday we rented a moving van and took a bed from the guest bedroom to my apartment. When Mike was putting together Ikea furniture (most of them made in Poland, by the way), I started organizing things in the cabinets and I cleaned the floors. This week I will gradually move my clothes, and we’ll be able to start living in the new place… although neither of us knows how this whole „living in both places“ is going to play out.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5284744967693195375?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5284744967693195375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5284744967693195375' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5284744967693195375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5284744967693195375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/wyglada-na-to-ze-wasnie-skoncz-sie-moj.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3769679049912308734</id><published>2011-06-21T22:41:00.000-04:00</published><updated>2011-06-21T22:41:14.524-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3W4UvNk9Inc/TgFWBWILH-I/AAAAAAAACR0/BRdvgOQ798A/s1600/IMG_0662.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3W4UvNk9Inc/TgFWBWILH-I/AAAAAAAACR0/BRdvgOQ798A/s320/IMG_0662.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XU5Eaf9ZksE/TgFWBv_igFI/AAAAAAAACR8/oxz9VFepCNQ/s1600/IMG_0663.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-XU5Eaf9ZksE/TgFWBv_igFI/AAAAAAAACR8/oxz9VFepCNQ/s320/IMG_0663.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę wybrałam się z koleżanką na obiad w DC. W Chinatown i okolicach wszystkie oznaczenia są dwujęzyczne: po angielsku i po chińsku. Strasznie dziwny jest ten chiński; jak to możliwe że McDonald's tłumaczy się przy pomocy trzech znaków, a Chipotle wymaga całej masy? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On Sunday night my friend and I had dinner in DC. In Chinatown neighborhood most signs are bilingual: in English and in Chinese. Chinese is quite a curious language; how is it possible that only 3 signs are required to write McDonald's and ton of them to translate Chipotle? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3769679049912308734?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3769679049912308734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3769679049912308734' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3769679049912308734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3769679049912308734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/w-niedziele-wybraam-sie-z-kolezanka-na.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-3W4UvNk9Inc/TgFWBWILH-I/AAAAAAAACR0/BRdvgOQ798A/s72-c/IMG_0662.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7397217074284746595</id><published>2011-06-18T08:37:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T10:24:38.981-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Jednym z praw konstytucyjnych Amerykanów, które wywołuje wyjątkowo dużo kontrowersji od kiedy Obama został prezydentem, jest prawo do posiadania broni. My w domu mamy 4 – różnego rodzaju i rozmiaru. Głównie dlatego że Mike święcie wierzy w to że skoro konstytucja gwarantuje mu woloność posiadania broni to czemu z tego nie skorzystać; a po drugie tak na wszelki wypadek, bo nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć.&lt;br /&gt;Już całkiem niedługo będę musiała przeprowadzić się do „swojego  mieszkania“ w samym centrum Richmond i mieszkać w nim, przynajmniej na pół etatu, sama. Mój Mike więc stwierdził że nie ma mowy żebym się tam wyniosła bez „narzędzia zbrodni“ na „czrną godzinę“. &lt;br /&gt;Kilka lat temu moi znajomi wyprowadzali się na placówkę dyplomatyczną za granicę, i dali mi na przechowanie rewolwer. Tak  więc mój małżonek stwierdził że skoro mam własny pistolet, to dobrze się składa bo możemy od razu przejść do sedna sprawy i zabrać się za trenowanie. I tak oto wczoraj wybraliśmy się na strzelnicę, żebym mogła przygotwać się na tę „czarną godzinę“, która mam nadzieję nigdy nie nastanie.&lt;br /&gt;Jeszcze nigdy w życiu nie trzymałam w ręku pistoletu… oprócz zabawkowego, oczywiście. Miałam w ręku wiatrówkę – kto nie miał? Pamiętacie jak wesołych miasteczkach można było sobie ustrzelić jakieś badziewie? Kiedyś też miałam okazję na strzelnicy strzelać z bardziej poważnej strzelby myśliwskiej, jednak też „długolufowej“. Ale takiego rewolwera to naprawdę nigdy nie trzymałam w rękach. &lt;br /&gt;W każdym razie bo wielu Mikowych wyjaśnieniach w końcu wzięłam do ręki naładowany pistolet i… oddałam swój pierwszy strzał. Zupełnie nie byłam przygotowana na końcowy efekt. Niesamowite jaka potężna jest siła odrzutu nawet przy takiej małej broni. Normalnie aż zakolebotało moim całym ciałem. Pomimo ochraniaczy na uszach rozdzwoiniły się wszystkie dzwony w okolicy i sufit zawirował. Czasem na filmach widziałam wstrzasniętną kobietę która po raz pierwszy wystrzeliła z broni i zawsze myślałam sobie: „ale przesadzaja“. Ale moje wstrząśnięcie wcale nie było mniej dramatyczne. Po dwóch czy trzech strzałach byłam taka zdruzgotana że aż się rozpłakałam z wrażenia. Jak już trochę ochłonęłam z tych wrażeń i wzięłam się w garść, to nawet mi to strzelanie nieźle szło. Mam nadzieję że nigdy nie będę musiała korzystać z tego treningu w codziennym życiu, ale na wszelki wypadek nauczyłam się obsługiwać ten rewolwer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;One of the constitutional rights of every American, that has been quite controversial ever since Obama became the president, is the right to bear arms. At home we have four guns of different kinds and sizes; mainly because Mike believes in exercising his constitutional rights and privileges, and secondly… just in case, because no one knows the time or the hour.&lt;br /&gt;Quite soon I will have to move to „my new apartment“ in downtown Richmond, and at least part-time I’ll be living there on my own. And so Mike decided that there is no way that I can be there on my own without a weapon when it comes to the worst.&lt;br /&gt;Few years ago my friends were deployed abroad and they left  their revolver of with me „to watch it for them“. Mike found it to be a fortunate coincident, because now that I have my own gun we can move straight to the point and start training. Yesterday, then, we went to a shooting range so I could prepare „for the worst“, which I hope will never come. &lt;br /&gt;Until yesterday I had never handled a pistol before, except from a toy gun… ages ago. I also shot with a pneumatic weapon before. Who hasn’t tried scoring some cheap prizes at a fair with one of these? Once we went to a „country shooting range“ and practiced shooting with a small hunting shotgun. But again, I had never handled a revolver before.&lt;br /&gt;Anyway, after tons of explanations and tips from Mike, I took my revolver and fired my first shot. I was totally unprepared for the final result. It’s unbelievable how powerful a recoil from such a small gun was. My entire body jerked. And despite having ear protection it seamed that all the sirens in town went off and the ceiling started spinning. Sometimes in movies when I saw a rattled lady who fired a gun for the first time I thought: “What an exaggeration”. But my reaction was probably more dramatic that some of those I’d seen in movies. After two or three more shots I was so traumatized that I started crying to let go negative emotions. When I finally calmed down and got over the “freak out factor” I was quite good at aiming and shooting. I truly hope I’ll never have to use my new training in every day life, but I’m glad I’ve learned how to handle my revolver.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7397217074284746595?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7397217074284746595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7397217074284746595' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7397217074284746595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7397217074284746595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/jednym-z-praw-konstytucyjnych.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8143995732215871638</id><published>2011-06-16T11:40:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:24:25.094-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>W Ameryce wszędzie jeździ się samochodem; no może nie w dużych miastach. Ale na takiej „suburbii“ jak ja, to inaczej się nie da – bo nawet jakby chciało się iść gdzieś na piechotę, to trzeba być wyjątkowo odważnym, albo… nie chcieć żyć. Chodników tutaj jak na receptę, a nawet jak są to potrafią skończyć się ot tak, poprostu…&lt;br /&gt;No ale ten post nie miał być o chodnikach tylko o parkingach. Więszość ludzi już tak ma że parkuje jak najbliżej wejścia. Ile razy zajeżdżam na ogromny parking przy centrum handlowym, kinie czy szkole oczywiście największa kumulacja samochodów jest przy samym budynku. Ale raz na jakiś czas zdarza mi się zobaczyć jakiś samotny samochód na burym końcu. Zawsze sobie myślałam co to za dziwak parkuje tak daleko – skoro i tak już przyjechał samochodem, to po co dokłada sobie ze 200 m. spaceru? A teraz już wiem – bo sama stałam się takim dziwakiem! A to wszystko dlatego że ludzie nie szanują samochodów – ani swoich ani tym bardziej innych. Miałam mojego superowskiego Mini przez dwa albo trzy dni, i dopatrzyłam się wgięcia na drzwiach, bo oczywiście jakiemuś idiocie, który zaparkował obok mnie albo drzwi się wymknęły z ręki jak wysiadał, albo kosz zakupowy nie zmieścił się między dwoma pojazadmi.&lt;br /&gt;W każdym razie wczoraj pojechałam do dealera i na moim autku po małej kosmetyce nie ma ani śladu wgniecenia. Ale żeby znowu nie paść ofiarą czyjegoś niedbalstwa, parkuję w najdalszym rogu parkingu i nadrabiam fakt że w zeszłym miesiącu zrezygnowałam z członkowstwa na siłowni ☺&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------&lt;br /&gt;In America people drive everywhere; maybe with an exception of big cities. But when somebody lives in the suburbs, like I do, there isn’t much choice left. To walk anywhere, one has to be either exceptionally brave or… doesn’t want to live. You can hardly find any sidewalks, and if you are lucky enough to find one… it just ends at some point and you are left to your own devices. &lt;br /&gt;Anyway, this blog entry was not supposed to be about sidewalks, but about parking. Most people like parking close to an entrance. Whenever I go come to a large parking lot outside of a mall, movie theater or a school, all the cars are cumulated close to the buildings. Every now and then, though, I happen to see an odd car in the farthest spot of the lot. I always thought: „What a goober would drive somewhere and park so far away“? Now I know, because I became such a goofball. And the reason for it was that people don’t respect cars. I had my Mini for two or three days when I noticed a dent on its side. Of course some idiot who parked next too me either by accident let his door hit my car or his shopping cart didn’t fit in between two cars. &lt;br /&gt;Yesterday I took my car to a service point and after little cosmetics you can barely see a mark after the dent. In order not be become a victim of somebody’s carelessness again, I park my Mini in the very end of parking lots and I’m making up for the fact that I cancelled my gym membership last month ☺.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8143995732215871638?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8143995732215871638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8143995732215871638' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8143995732215871638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8143995732215871638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/w-ameryce-wszedzie-jezdzi-sie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7944909421685762516</id><published>2011-06-14T21:55:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T10:24:08.599-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><title type='text'></title><content type='html'>Od kilku dni czuję się jakbym mieszkała w domu z wielkim dzieckiem. No ale jakby nie było to sama nawarzyłam sobie tego piwa. A zaczęło się od mojej wiosennej wyprawy do Włoch i przejażdżce motorowej po Rzymie. &lt;br /&gt;Po wysłuchaniu moich relacji, małżonek postanowił zapisać się na kurs motorowy i kupić motocykl. I tak oto w zeszłym tygodniu staliśmy się właścicielami Yamahy, a w miniony weekend Mike zrobił „prawko na motor“… i dopiero się zaczęło. Posiedzi kilka minut przy komputerze i… idzie do garażu popatrzeć na swoją zabawkę. Zje obiad i… czas na piętnastominutową wyprawę po osiedlu. Zjada kolację i… jeszcze by sobie poćwiczył. Naprawde jak taki duży dzieciak ☺.&lt;br /&gt;No ale niech ćwiczy – to wtedy szybciej będzie gotowy na tylnego pasażera, a ja się doczekam mojej wyprawy – tym razem po Fredericksburgu. &lt;br /&gt;Myślę że w w najbliższym czasie wybierzemy sie poszukać sprzętu ochronnego dla mnie, bo wszystko dosyć szybko się toczy, więc nie chcę zostać zaskoczona brakiem kasku.&lt;br /&gt;A w czasie mojego urlopu w przyszłym roku i ja planuję nauczyć się jeździć na motorze. Do tego czasu powinnam mieć już całkiem doświadczonego prywatnego instruktora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze podzielę się komentarzem mojego taty: "Dobrze że w tym Rzymie zostałaś przewieziona motorem a nie prywatnym samolotem, bo Mike miałby dopiero problem". :)&lt;br /&gt;--------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;For the last few days I’ve been feeling as if I I was living under one roof with a big kid. But I’m personally responsible for the whole thing. And it all started with my trip to Italy last spring and motorbike excursion through Rome.&lt;br /&gt;After listening to my stories, my hubby decided to buy a motorcycle and learn how to ride it so  he could take me for a trip every now and then. And so, last week we became owners of a brand new Yamaha, and over the weekend Mike got his riding course and motorcycle license… and then all the craziness started. He would sit on the internet for a few minutes and… he goes to the garage to look at his new toy. He would eat lunch and… go for a quick stroll around the neighborhood. He would eat dinner and… why now use some more practice? Seriously… a big kid!&lt;br /&gt;Hopefully with all this practice he is going to feel ready to accept „back seat“ passengers soon, and I will get my first ride – this time through Fredericsburg ☺.&lt;br /&gt;I think that quite soon we’ll have to go on a shopping expedition and buy some protective gear for me. Things are moving quite fast, and I’d hate to be surprised by not being ready and not having a helmet. &lt;br /&gt;During my vacation next year, I think I’m going to take a motorcycle class myself. By this time I should have a quite experienced personal trainer. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And one more thing; I have to share my dad's comment with you: "That's good that when in Rome you got a ride on a motorcycle, not on a private jet. Otherwise Mike would have a serious problem". :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-VC9PQAneFas/TfgRCaKYTqI/AAAAAAAACQ8/8wRptnbPMGI/s1600/DSCN1539.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-VC9PQAneFas/TfgRCaKYTqI/AAAAAAAACQ8/8wRptnbPMGI/s320/DSCN1539.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7944909421685762516?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7944909421685762516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7944909421685762516' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7944909421685762516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7944909421685762516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/od-kilku-dni-czuje-sie-jakbym-mieszkaa.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VC9PQAneFas/TfgRCaKYTqI/AAAAAAAACQ8/8wRptnbPMGI/s72-c/DSCN1539.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-9189298941035448725</id><published>2011-06-07T21:43:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:23:52.856-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak jak obiecałam niedawno, podzielę się z wami przepisem na najlepsze na świecie limoncello. Jeśli chodzi o alkohol to najbardziej lubię wino, piwo i… niesłodkie drinki. Różnego rodzaju mocne trunki czy nalewki raczej nie są moją domeną. Jak byłam we Włoszech to spróbowałam nawet ich limoncello, ale jak na moje upodobania było zdecydowanie za słodkie i… trochę „sztuczne“. Dopiero później sobie uświadmiłam że smakuje prawie tak jak taty „cytrynówka“. &lt;br /&gt;Zrobiłam dosyć sporą porcyjkę owej cytrynówki na imprezę z okazji zakończenia studiów i okazała się absolutnym hitem. Tak więc podzielę się z wami sekretem. &lt;br /&gt;Poniższy przepis jest na litr spirytusu, bo akurat w takiej butelce udało mi się tutaj go zakupć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Just as promised not so long ago, I’ll share with you my recipe for “the best in the world limoncello”. When it comes to alcohols, I love wine, beer and not-so-sweet mixed drinks. Various hard liquors are not my favorites. When I was in Italy I tasted their limoncello, but for my taste it was too sweet and a little bit “artificial”. After a while it dawned on me that it tasted a little bit like my dad’s “lemon vodka”. &lt;br /&gt;So I prepared quite a batch of that “lemon vodka” for my graduation party and it turned out be an absolute hit. So here comes the secret recipe. The following proportions are for 1 liter (1 quart) or Everclear (200-proof alcohol). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;10 cytryn, litr spirytusu, litr wody, 1 ½ szklanki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ingredients: &lt;br /&gt;10 lemons, 1 liter of Everclear, 1 liter of water, 1 ½ cup of sugar&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0dmr7PWhjWY/Te7QsBeYSOI/AAAAAAAACQs/xyZgu2m6fQk/s1600/spirit.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-0dmr7PWhjWY/Te7QsBeYSOI/AAAAAAAACQs/xyZgu2m6fQk/s320/spirit.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-El70Bd03rzU/Te7Qfm1V9OI/AAAAAAAACQM/qIVOQWetDz0/s1600/lemons.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-El70Bd03rzU/Te7Qfm1V9OI/AAAAAAAACQM/qIVOQWetDz0/s320/lemons.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Cytryny obrać ze skrórki bez białego miąższu, i skórki zalać spirytusem. Przykryć aby spirytus nie odparował i odstawić na 4-5 godzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Peel the lemons thinly so that the rind is free of the white pulp. Pour Everclear over the rind and cover so that the alcohol doesn’t evaporate. Set aside for 4-5 hours.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CKN26_O9OAE/Te7QgGecxsI/AAAAAAAACQc/IFrFiswV9vU/s1600/rind.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-CKN26_O9OAE/Te7QgGecxsI/AAAAAAAACQc/IFrFiswV9vU/s320/rind.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Z cytryn wycisnąć sok, przecedzić i odstawić do lodówki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Squeeze the lemons, filter the juice with a sieve until it runs clear and store in the fridge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1LuX8awM8rs/Te7QfQnC9tI/AAAAAAAACQE/4cVoCodpiks/s1600/juice.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-1LuX8awM8rs/Te7QfQnC9tI/AAAAAAAACQE/4cVoCodpiks/s320/juice.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Po 4-5 godzinach wsypać do garnka cukier, zalać wodą i podgrzać tylko do takiej temperatury aby cukier się rozpuścił. Następnie dolać sok z cytryny, zestawić z ognia i dolać spirytus bez skórek. Wymieszać dobrze, przykryć i odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;After 4-5 hours mix sugar and water in a non-reactive pot and heat it just enough to dissolve the sugar. Add the lemon juice, remove the pot from the stove and mix in the alcohol without the lemon rind. Mix it well, over and set aside to cool down. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wMH-zHVJiQU/Te7Qf4YcgrI/AAAAAAAACQU/ZjoN6d4NKeQ/s1600/lemony%2Balcohol.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-wMH-zHVJiQU/Te7Qf4YcgrI/AAAAAAAACQU/ZjoN6d4NKeQ/s320/lemony%2Balcohol.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_N7NigAmLP0/Te7Qr32iSQI/AAAAAAAACQk/5qZ8LT0121Q/s1600/skladniki.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-_N7NigAmLP0/Te7Qr32iSQI/AAAAAAAACQk/5qZ8LT0121Q/s320/skladniki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4) Rozlać „cytrynówkę“ do butelek i odstawić na kilka godzin do lodówki aby się „przegryzła“. Powinno wyjść około 2.5 litra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pour the limoncello into the bottles and store in the fridge for few hours so that it can settle. You should obtain about 2.5 liters (quarts) of this amazing mixture.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5xv60QT6H5c/Te7QfGrLZzI/AAAAAAAACP8/lCcIkn7wJuc/s1600/gotowe.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-5xv60QT6H5c/Te7QfGrLZzI/AAAAAAAACP8/lCcIkn7wJuc/s320/gotowe.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-9189298941035448725?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/9189298941035448725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=9189298941035448725' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9189298941035448725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9189298941035448725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/06/tak-jak-obiecaam-niedawno-podziele-sie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-0dmr7PWhjWY/Te7QsBeYSOI/AAAAAAAACQs/xyZgu2m6fQk/s72-c/spirit.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1618587212646280706</id><published>2011-05-19T22:55:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:23:40.529-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><title type='text'></title><content type='html'>Już kiedyś pisałam tutaj że mój mąż jest chyba najbardziej niecierpliwym człowiekiem na świecie jeśli chodzi o utrzymywanie upominków-niespodzianek w sekrecie. Zawsze albo się zdradzi za wcześnie, albo żeby uniknąć tego wręczy upominek za wcześnie (chyba rekordem był aparat fotograficzny w kwietniu, na moje lipcowe urodziny). Ale tym razem niespodzianka udała mu się pierwszorzędnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku miesięcy Mike podpytywał mnie się co bym chciała dostać na zakończenie studiów, a ja zawsze odpowiadałam że dla mnie najlepszym prezentem będzie zorganizowanie imprezy dla moich rodziny, przyjaciół i znajomych. No ale oczywiście to nie było opcją… więc musiałam wymyśleć „konkretny prezent“ tylko dla mnie. Pod groźbą że jeśli nie sprecyzuję moich życzeń to dostanę diamentowy stetoskop (co w przypadku Mika mogło nie być tylko pustym gadniem), zażyczyłam sobie rower. Bo stwierdziłam że będę mieszkała w mieście, więc łatwiej będzie się poruszać; i zawsze to jakaś odskocznia od stresu, psychicznego zmęczenia… i można by dzienną porcję ćwiczeń odhaczyć. Same zalety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu Mike powiedział mi że mam „zakaz“ logowania się do naszego konta bankowego, bo dokonał zakupu i chce żeby to pozstało niespodzianką do czasu aż dostanę mój prezent. No i od tego czasu po kilka razy dziennie przekomarzaliśmy się; on „że już tylko x dni zostało do mojego prezentu“, ja „że jak to nie będzie rower to będę niezadowolona“, on „że to jest coś ‚małego‘ i że na pewno mi się spodoba“, ja „że nie musiał mi kupować roweru z kółkami treningowymi, bo jeszcze pamiętam jak się jeździ“. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nadeszło dzisiaj… Według naszych wcześniejszych ustaleń miałam być w domu po 15:00 i czekać na dalsze wskazówki. W końcu jak już Mike był blisko zadzwonił i kazał mi iść do piwnicy (basementu), tak i poczekać aż po mnie przyjdzie.&lt;br /&gt;W końcu zostałam usadzona na kanapie i Mike wręczył mi list i małe pudełeczko. List był następujący: „Kasiu, jestem bardzo dumny z Ciebie i Twojej ciężkej pracy. Tutaj jest coś małego dla Ciebie do wzięcia jutro na uroczystość oraz do użytku podczasz Twojej rezydentury. Kocham Cię – Mikey“. Otworzyłam pudełko i… zobaczyłam dwa czarne przedmioty w kształcie „wisiorków“. Nie wyglądało to na biżuterię… i zajęło mi kilka chwil żeby uświadmić sobie że patrzę na breloczek i… „bezkluczykowy kluczyk“ do Mini Cooper’a S – samochodu moich marzeń! A auto w całej swojej okazałości i kokardką czekało na mnie na podjeździe do domu. &lt;br /&gt;☺ ☺ ☺&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wrote a while ago that my husband might be the worst secret keeper in the world when it comes to buying gifts. He usually spills the beans a long time before, or in order to avoid it, he gives a present in advance (I think his record was to buy me a camera in April for my July birthday. But this time was different. He kept his secret perfectly… and only one day short of my graduation!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;For few months Mike has kept asking me what I wanted for my graduation, and I kept saying that the best gift for me would be to throw a party for my family and friends to celebrate this event. But for Mike it was not an option and I had to come up with an idea of a “concrete gift” and “only for me”. After being warned that if I didn’t come up with something I would end up getting a diamond stethoscope (which in Mike’s case might not be only a threat), I opted for a bicycle. I concluded that since now I’ll be living in the city, it’s going to be easier to get around than a car; and it’s going to be a good way to unload my work stresses… and I’ll be able to check off my daily exercise as well. Only high points!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Few days ago Mike told me that I “must not” log into our bank account because he had made a purchase and he wanted it to remain a secret until I receive my graduation gift. Since that day on it has become a running joke between us that every time he mentioned “the surprise day approaching” I made an allusion to a bicycle and that it’d rather be damn good. He kept saying that it was something “little” and I kept saying that “I might be too big for a tricycle”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finally “today” has arrived. According to our previous arrangements I was supposed to be at home at 3 pm and wait for further clues. When Mike was close to home he called me and directed me to wait for him in the basement. After that he called in into the living room seated me on the sofa and handed me a card and a little box. The card read: “Kasia, so proud of you and all of your hard work. Here is something little for you to take to graduation tomorrow, and use down in Richmond during your intern year. Love – Mikey”. I opened the box and looked at a pair of black “dangly” things and was trying to persuade myself that it didn’t quite look as jewelry. It took me a while to realize that I was looking at a key chain with a keyless key fob with Mini Cooper logo on them. And the car of my dream – a Mini Cooper S was waiting for me on the driveway. ☺ ☺ ☺&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uW0ZsUq81cc/TdXX7e6uY3I/AAAAAAAACPw/UFDmVHA9mEM/s1600/DSC_0005.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="213" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-uW0ZsUq81cc/TdXX7e6uY3I/AAAAAAAACPw/UFDmVHA9mEM/s320/DSC_0005.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1618587212646280706?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1618587212646280706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1618587212646280706' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1618587212646280706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1618587212646280706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/05/juz-kiedys-pisaam-tutaj-ze-moj-maz-jest.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uW0ZsUq81cc/TdXX7e6uY3I/AAAAAAAACPw/UFDmVHA9mEM/s72-c/DSC_0005.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2295277184014651415</id><published>2011-05-17T23:53:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:23:21.954-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Ten dzisiejszy post może być trochę… mało skromny. Już sporo razy zastanawiałam się jak to możliwe że jestem świetnym kucharzem, ale za cholerę nie potrafię nic upiec? Mam kilka opatentowanych przepisów na ciastka i na szarlotkę, ale oprócz tego za co bym się nie wzięła w dziedzinie piekarniczo-cukierniczej to kończy się fiaskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem chlebożercą. Myślę że moja długa historia niepowodzeń w dietowaniu i trzymaniu linii może być przypisana właśnie mojej ogromnej słabości do chleba. Najbardziej lubię chleb włoski albo francuski – z chrupiącą skórką i gąbczasty w środku; smakuje wyśmienicie maczany w oliwie, albo ze świeżutkim masełkiem prosto od farmera. Jeśli chodzi o kanapki to najlepszy jest prawdziwy chleb razowy na zakwasie! Kiedyś w Polsce tylko taki jadłam… ale wygląda na to że teraz mało kto taki robi. Jak w zeszłym miesiącu byłam w Polsce to pół miasta zeszłam żeby znaleźć taki właśnie prawdziwy chleb. Na szczęście jedna z moich cioć raz w tygodniu piecze chleb razowy na zakwasie… ah jaki to jest chleb! Palce lizać!!! Najlpiej smakuje tego samego dnia po upieczeniu ze smalczkiem i ogórkiem kiszonym! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc wzięłam od cioci przepis i postanowiłam upiec sobie tego smakołyka. Musiałam jechać do trzech róznych sklepów z organiczną żywnością żeby znaleźć potrzebne rodzaje mąki, otręby przenne, siemię lniane itp. Później przez dwa dni ważyłam zakwas. Kiedy w końcu był gotowy wzięłam się za pieczenie chleba. Przepis całkowicie zaskoczył mnie swoimi proporcjami; jak już dodałam wszystkie składniki to okazało się że muszę podzielić moją miksturę na dwa ogromne garki, bo z jednego się wylewało, a jeszcze to ciasto musiało rosnąć przez pięć godzin. W sumie wyszły mi z tego przepisu dwie blachy chleba… jakież było moje rozczarowanie kiedy po trwającym prawie trzy dni procesie z piekarnika wyciągnęłam foremki z chrupiącą skórką i… zakalcem w środku!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie poddaję się. Jutro przyjeżdża babcia, która mieszka właśnie z tą ciocią od dobrego chleba, więc może ona coś doradzi i wspólnymi siłami upieczemy trochę prawidzwego polskiego chleba w Ameryce!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Today post might be a little bit… self-praising and vain. I’ve been wondering many times how come that I am a such an awesome chef, and I suck so bad in baking. I have few full-proof recipes for cookies and apple pies, but other than that every baking endeavor turns into a fiasco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I am a bread eater. I think that my long history of dietary and weight loss failures is all because of the bread. French and Italian are my two favorites – they have a crunchy curst and are spongy in the middle; they both taste excellent dipped in olive oil or with a fresh butter straight from a farmers’ market spread on them. As for sandwiches, whole-rye sourdough would be your best bet. Long time ago back in Poland it was the only bread I ate… but unfortunately now it’s a rarity even there. When I went home last month, I had to visit half of the bakeries in town to find such a “real bread”. Luckily, one of my aunts bakes such rye sourdough bread once a week. It’s wonderful and delicious! And it tastes best on the first day with smalec (spreadable lard/ or as Mikey calls it “bacon spread”) and brine pickles!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;So I decided to get the recipe from my aunt and make this deliciousness at home. It took trips to three different organic grocery stores to find all kinds of flours that the recipe called for, wheat bran, flax seeds etc. Then I grew my bread starter for two days. When it was ready, I could finally start on my “bread-proper”. The proportions in the recipe were quite surprising; when I finally mixed all the ingredients, it turned out that I had to split my dough into two giant pots… the on I was using was overflowing, and I still had to let the dough rise for five hours! I ended up with enough dough to fill in two big bread pans. How great was my disappointment when after this three-day-long ordeal I pulled my pans out of the oven to find this wonderfully crunchy crust filled with…. raw dough!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;But I’m not giving up. Tomorrow my grandma is coming; grandma who lives with “the bread aunt”, so hopefully together we’ll be able to bake some of this real Polish bread here in America!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2295277184014651415?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2295277184014651415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2295277184014651415' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2295277184014651415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2295277184014651415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/05/ten-dzisiejszy-post-moze-byc-troche-mao.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1336641826878870798</id><published>2011-05-09T10:27:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:22:54.332-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj bedzie bez polskich liter - a to dlatego ze pisze z komputera bibliotecznego ktory nie ma polskiej czcionki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tygodnia jestem z powrotem w domu. Oj co to byl za tydzien... Bardzo szybko musialam przestawic sie z blogiego "polrobstwa" (nie moge nazwac mojego pobytu w Polsce "nierobstwem" bo jednak pracowalam; chociaz bez normowanych godzin pracy i bezstresowo), na pelne obroty w kazdym tego slowa znaczeniu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przez dwa dni latalam jak kot z pecherzem (nigdy nie zastanawialam sie nad tym wyrazeniem, ale nie ma ono za wiele sensu) zeby porobic sobie wszystkie potrzebne badania, szczepionki, zdjecia, odciski palcow, testy na zawartosc narkotykow w moczu itp., i zeby na czas dostarczyc do kadr wszystkie papiery w sprawie mojego przyszlego zatrudniednia. A pozniej przez 4 dni odbywalam szkolenia wymagane zanim rozpoczne prace w lipcu. Pomimo ze dyplom odbieram dopiero za 11 dni, to na moich obydwoch certyfikatach (ACSL - Advanced Cardiac Life Support/ Zaawansowany Kurs Pierwszej Pomocy, i  ATLS - Advanced Trauma Life Support/ Zaawansowane Zabiegi Ratunkowe po Urazach) figuruje juz jako Dr. KTM, albo raczej KTM,MD (bo tutaj tytul dodaje sie po nazwisku). Teraz oficjalnie jestem uprawniona aby zaaplikowac pacjentowi z atakiem serca zastrzyki z adrenaliny, albo zeby zaintubowac kogos z "trudna droga oddechowa", otrzymujac chirurgiczny dostep przez otwor w szyi. Miejmy nadzieje nie bede musia uzywac tych umiejetnosci na ulicy czy w restauracji, ale jedno jest pewne... jest szansa na zakonczenie moich koszmarow nocnych o tym jak lece samolotem, i musze sie podniesc w odopwiedzi na ogloszenie stewardesy "czy jest na pokladzie lekarz?" :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostaly mi jeszcze niecale trzy dni wykladow i pogadanek... i koniec! Bede mogla oficjalnie rozpoczac akcje "sprzatania domu" i przygotowania na wizytacje rodzicow, babci i tesciow ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I've been at home for a little bit over a week now... and it's been a week from hell!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sIt was extremely hard to switch from my relaxed "half-laziness" ( it would be a lie to call my time in Poland "laziness". After all I worked, but on my own terms, and in my own time) into a full-speed marathon mode.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;For the first two days I was running around like crazy trying to get my health exam, urine drug screen,  vaccines, chest X-ray, fingerprinting and tones of paperwork required for my future employment, and deliver it to HR before the deadline (which happened to be 3 days after my return from Europe). Then for another 4 days I was stuck in class getting certifications required before I start my job in July. Despite that I'm graduating in 11 days, the course providers gave me the benefit of the doubt and on both of my certificates (ACLS - Advanced Cardiac Life Support, and ATLS - Advanced Trauma Life Support) I'm listed as KTM, MD :). Now I'm officially allowed do order adrenaline for a patient with a heart attack, or obtain a surgical airway on a person who can't be intubated in a "traditional way". I hope I will not have to use these privileges any time soon or in a street or a restaurant, but one thing is certain... there is a hope that my nightmares about being on the plane having to respond to a PA announcement "Is there a doctor on the plane" will finally end! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I still have 2,5 days of lectures and workshops left, and then I will officially begin "House Cleaning" project before my parents, grandma and in-laws arrive next week!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1336641826878870798?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1336641826878870798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1336641826878870798' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1336641826878870798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1336641826878870798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/05/dzisiaj-bedzie-bez-polskich-liter-to.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3300707926722147911</id><published>2011-05-01T22:28:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:22:21.976-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'></title><content type='html'>Po raz pierwszy od 10 lat miałam okazję spędzić wielkanoc z rodzinką w Polsce. Jak to na polskich świętach było zdecydowanie za dużo obżarstwa! W sumie całe dwa dni spędzone za stołem.  W lany poniedziałek nawet nie zmoczyli mnie porządnie  - choć muszę zaznaczyć że unikałam wychodzenia z domu jak się dało! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kościele zrobiłam zdjęcie koszyczkom wielkanocnym – głównie po to żeby moi angielskojęzyczni czytelnicy zobaczyli co to za zwyczaj. W Stanach nie ma zwyczaju święconek, chociaż w jednym z kościołów katolickich kiedyś słyszałam ogłoszenie że dla tych którzy uznają tę „wschodnio-europejską tradycję“ w sobotę wielkanocną odbędzie się poświęcenie pokarmów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego co wiem to Polska jest jednym z nielicznych krajów które świętują poniedziałek wielkanocny. U nas polewa się wodą - szkoda że staje się to pretekstem do bezmyślnego chamskiego zachowania (dawno temu miałam wątpliwą przyjemność oberwania w głowę torebką foliową z wodą wyrzuconą z 4 piętra); a w Stanach w miastach gdzie są spore zbiorowiska Polaków, w ten dzień – zwanym Dyngus Day zazwyczaj odbywają się polskie pikniki i festyny z ludową muzyką i tańcami (np. polka) i… nie brakuje pijaństwa. Ja nigdy nie miałam okazji uczestniczyć w takich dyngusowych uroczystościach, ale jakoś nie czuję się jakby mi coś szczególnego umykało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a z komercyjnego punktu widzenia Wielkanoc w Polsce wygląda zupełnie tak samo jak wszędzie indziej – nie brakuje zajączków i pisanek. W poznańskim Starym Browarze aż roiło się od zajączków do koloru, do wyboru. A w jedną sobotę urządzali nawet festyn wielkanocny dla dzieci, podczas którego maluchy same mogły pomalować zajączki według własnych upodobań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;For the first time in 10 years I had a chance to spend Easter with my family in Poland. As it is usually the case with Polish holidays, there was too much food and too much gluttony; two straight days – Sunday and Monday spent at the table!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;One of the unique Polish Easter traditions is blessing of the foods on Good Saturday. In the old times it was customary to bless smoked or roasted lamb; in modern times people usually put in their small baskets (called „swieconka“) sausage, bread, eggs and… a small lamb made of sugar or pastry. Almost everybody goes to church with their little baskets. There is no set time when a priest blesses the food. People just come to church throughout the day and as soon as the table gets full of “swieconkas”, they get blessed and… it’s only 5-10 minutes before the table gets filled with new foods waiting for the blessing. In all my years in the U.S. I’ve only been to one Catholic Church that offered blessing of the foods "to those who recognized that Eastern European tradition” on Good Saturday. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Easter Monday in Poland is called “Śmingus Dyngus“ and it is customary to sprinkle others with water. Often young, brainless guys take an advantage of this tradition and pour whole buckets of water on passer-bys. Long time ago I was unlucky enough to have a plastic bag fillled with water dropped on my head from the 4th floor window. Oh boy, it didn’t feel good!!!  This year I didn’t even get wet on Easter Monday, but I have to make a disclaimer that I avoided leaving the house by any means.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;From a commercial point of view Polish Easter is not much different from Easter in America – there are Easter eggs and bunnies all over the place. In one of the shopping malls in Poznań called Stary Browar (The Old Brewery) they had quite an exibit with all kinds of cute bunnies. They also had an event for kids, where they could paint and decorate their own Easter bunnies&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aDD9VWnlQTI/TdCMhS7pMkI/AAAAAAAACPI/2moGvlHVIIg/s1600/koszyczek.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-aDD9VWnlQTI/TdCMhS7pMkI/AAAAAAAACPI/2moGvlHVIIg/s320/koszyczek.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;"święconka" / Easter basket&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cQx-HpzYB10/TdCMhiay9CI/AAAAAAAACPQ/chUKWVexGKE/s1600/swieconki.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-cQx-HpzYB10/TdCMhiay9CI/AAAAAAAACPQ/chUKWVexGKE/s320/swieconki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Church table full of "święconkas" waiting for the blessing&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aWsaw8qdGws/TdCMhjlgQAI/AAAAAAAACPY/C0NcoK8p_WE/s1600/poznanski%2Bzajac.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-aWsaw8qdGws/TdCMhjlgQAI/AAAAAAAACPY/C0NcoK8p_WE/s320/poznanski%2Bzajac.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Poznański zajączek z koziołkami / Poznań bunny with the goats&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Y83IpeLm9qQ/TdCMh_YkuAI/AAAAAAAACPg/eBsxJs9pPiQ/s1600/zajace.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y83IpeLm9qQ/TdCMh_YkuAI/AAAAAAAACPg/eBsxJs9pPiQ/s320/zajace.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zajączki przed Starym Browarem / Bunnies outside of the shopping mall&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hwyPZOpZ8zI/TdCMh1WQMTI/AAAAAAAACPo/h1B-F2NeUrw/s1600/ma%25C5%2582o%2Bostre.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-hwyPZOpZ8zI/TdCMh1WQMTI/AAAAAAAACPo/h1B-F2NeUrw/s320/ma%25C5%2582o%2Bostre.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Wiem że to zdjęcie jest nieostre. To są zajączki czekające na pomalowanie przez maluchy &lt;br /&gt;I know this image is not sharp. These are the bunnies waiting to be painted by kids&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3300707926722147911?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3300707926722147911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3300707926722147911' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3300707926722147911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3300707926722147911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/05/po-raz-pierwszy-od-10-lat-miaam-okazje.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aDD9VWnlQTI/TdCMhS7pMkI/AAAAAAAACPI/2moGvlHVIIg/s72-c/koszyczek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5645854457354290817</id><published>2011-04-19T13:58:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:22:00.588-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'></title><content type='html'>Już od ponad dwóch tygodni jestem w Poznaniu. Oprócz pracy nad projektem szkolnym z symulacji medycznej mam wystarczająco czasu żeby pozwiedzać miasto. O poznańskiej starówce i ratuszu ze słynnymi koziołkami prawie każdy słyszał… ale chyba nie wiele osób wie skąd te koziołki, trykające się różkami codziennie w południe, wzięły się pod ratuszowym zegarem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tutaj muszę wyznać że trochę sobie pomogę przewodnikiem po Poznaniu. Otóż zegar został skonstruowany w 1551 roku przez Bartłomieja Wolff’a na zamówienie rady miejskiej. Z budową zegara wiąże się najbardziej chyba znana poznańska legenda…&lt;br /&gt;Pewnego wieczora 1551 roku owy zegarmistrz postanowił zaprezentowac mieszkańcom i władzom miasta przygotowany przez swoją pracownię nowy zegar miejski. Wśród zaproszonych na uroczystostość gości nie zabrakło szlachty, dostojników kościelnych i samego wojewody. Niestety w kuchni wydarzyło się nieszczęście – przygotowywany na kolację udziec spadł do paleniska i całkowicie się spalił! Młody czeladnik otrzymał pilne zadanie zdobycia nowego mięsa na pieczeń. Niestety okazało się że jatki były już zamknięte. Przed kompletną katastrofą uratować go miały dwa tłuste koziołki, które w ostatniej chwili udało się złapać i przynieść do kuchni. Niestety, nadaremno. Zorientowawszy się co się święci, koziołki uciekły kucharzowi i wspięły się po rusztowaniach na wieżę ratuszową. I tak ku uciesze zebranej gawiedzi zamiast wylądować jako pieczeń na stole, zaczęły bezstrosko trykać się rogami na wieży ratuszowej ratując się przed kuchennym nożem. Decyzją wojewody, który ku wielkiej uldze szefa kuchni, uśmiał się do łez widząc swoją niedoszłą kolację na wieży ratuszowej, nad zegarem umieszczono mechanizm upamiętniający ten niesamowity wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It’s been more than two weeks since I arrived to Poznań. Except from working on my school project on medical simulation I have plenty of time for sightseeing. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznań is one of the oldest cities in Poland, founded in the early tenth century. Its biggest attraction is the Old Market with the Town Hall. This excellent example of Renaissance architecture was raised between 1550-1560 on the site of a previous Gothic style building. &lt;br /&gt;A point of attraction of the central tower is the clock, to be precise its strange mechanism that opens up every day at noon revealing two goats that butt each other for a minute or two, and then retire into the clock for another day. The creator of the clock and the goats was Bartlomiej Wolff who constructed it in 1551 by order of the city council. With this clock and its goats comes a legend of the city…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;One evening in 1551 the previously mentioned clock master finally decided to present the city council and the citizens of Poznań with his new work of art – the commissioned tower clock. For the special opening ceremony all the nobles were invited as well as the city furthers and citizens. Unfortunately the meat that was being cooked in the kitchen for the ceremonial supper fell into the fire and was burnt completely. The assistant chef was told to find new meat immediately as the supper was just about to begin. But it was late and all the butchers were closed and there was no place in the whole of Old Poznań to buy any meat. Disaster loomed for all the kitchen staff, then at the last moment a young assistant saw to goats frolicking around in a green pasture nearby. He grabbed them and ran into the kitchen. The goats understood what was happening and did not want to end up in a pot so they ran from the kitchen, climbed the stairs and jumped out of a window right onto the building work on the Town Hall and to the high clock tower. When the city mayor saw his dinner on the top of the tower prancing about, he began to laugh, and so did the nobles around him along with all the people gathered to see the new clock. The chef was relieved that everything had turned out well. Lack of meat at the feast was overlooked and the mayor ordered a mechanism built to remind everyone of the funny event. And so today the 12 o’clock opening of the clock tower and the two goats always draws crowds to the Old Town Square.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-11A3rhaxtP4/Ta3MCZ3DpBI/AAAAAAAACOY/CxSIpLyIAMA/s1600/rynek.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-11A3rhaxtP4/Ta3MCZ3DpBI/AAAAAAAACOY/CxSIpLyIAMA/s320/rynek.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Poznański rynek / Old Town Square&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x0uOZsGFe7M/Ta3MCvbtcsI/AAAAAAAACOg/Y1opqUEqizk/s1600/rzad.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-x0uOZsGFe7M/Ta3MCvbtcsI/AAAAAAAACOg/Y1opqUEqizk/s320/rzad.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Domki Budnicze - dawne kamienice kramarzy poznańskich / Old Merchant Houses&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BB6oYM_UqD8/Ta3MC5QcNqI/AAAAAAAACOo/wEh_CEfegy8/s1600/ratusz.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="214" src="http://3.bp.blogspot.com/-BB6oYM_UqD8/Ta3MC5QcNqI/AAAAAAAACOo/wEh_CEfegy8/s320/ratusz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Ratusz / Town Hall&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-khXN9kCBgY8/Ta3MDF92ILI/AAAAAAAACOw/nleyNsqCJps/s1600/zegar%2Bclosed.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-khXN9kCBgY8/Ta3MDF92ILI/AAAAAAAACOw/nleyNsqCJps/s320/zegar%2Bclosed.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zegar z zamkniętymi drzwiczkami / The clock with the closed goats' door&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QdJ4uzFcQtI/Ta3MDbx6CzI/AAAAAAAACO4/OgRiarWlPFE/s1600/open.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-QdJ4uzFcQtI/Ta3MDbx6CzI/AAAAAAAACO4/OgRiarWlPFE/s320/open.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Otwarte kozie drzwiczki / The goats' door opens&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ccsVBTKithA/Ta3MJusOXyI/AAAAAAAACPA/D7DaIF163W0/s1600/kozly.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ccsVBTKithA/Ta3MJusOXyI/AAAAAAAACPA/D7DaIF163W0/s320/kozly.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Koziołki trykające się różkami / Famous Goats during their 12 o'clock show&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5645854457354290817?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5645854457354290817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5645854457354290817' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5645854457354290817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5645854457354290817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/04/juz-od-ponad-dwoch-tygodni-jestem-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-11A3rhaxtP4/Ta3MCZ3DpBI/AAAAAAAACOY/CxSIpLyIAMA/s72-c/rynek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-4152689585199688283</id><published>2011-04-18T12:35:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:21:42.853-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Już dawno nie byłam taka zła jak w tydzień temu w poniedziałek. No ale żeby cała historia trzymała się kupy to muszę zacząć od naszego styczniowego pobytu w Zakopanem. Podczas zakupów pamiątkarskich na Krupówkach zupełnie straciłam głowę dla bardzo nietypowego kożuszka; był zrobiony z blado fioletowej mięciutkiej i niezbyt grubej skórki i miał rękawy i kaptur obszyty futerkiem z lisa. Jako że za żadne skarby nie mogłam sobie go wybić z głowy postanowiliśmy z Mikiem kupić ten kożuch. W końcu jakby nie było to zakup na całe życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie nachodziłam się już za bardzo w tym kożuchu minionej zimy. Zanim krawcowa doszyła mi guziki tak żeby kożuch dopasował się do mojej sylwetki, i zanim go odebrałam  to już w Virginii zrobiła się prawie wiosna. I tak oto miałam kożuch na sobie tylko kilka razy, ale gdzie się w nim nie pokazałam to zawsze dostawałam mnóstwo komplementów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszły poniedziałek Mike zadzwonił do mnie po powrocie z pracy i mówi: „Pamiętasz swój prześliczny fioletowy kożuch…“. Od razu wiedziałam że taki dobór słów nic dobrego nie wróży. Okazało się że Nero, zdecydowanie bardziej problemowy z naszych psów, jakimś cudem wydostał się ze swego kojca w ciągu dnia i w przypływie nieopanowanej radości wyciągnął owy kożuch z szafy i… niewiele już z niego zostało. Nie widziałam końcowego efektu na własne oczy, ale według Mika być może będę mogła przerobić pozostałość na torebkę i parę rękawiczek…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It’s been a while since I got as upset as last Monday. But in order for the whole story to make sense, I have to begin with our trip to Zakopane (winter resort in Poland) that took place last January. One day Mike and I went shopping on Krupowki Street (a huge outdoor market where local people sell their arts and crafts). I totally fell in love with a cute winter coat made of super soft lavender suede, with sleeves and hood finished with fox fur. The coat was gorgeous and I just couldn’t talk myself out of it. In the end we ended up buying the coat… after all a coat like that is a worthwhile investment. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I didn’t get to wear the coat too much last season. Before I picked it up from my tailor who sewed on the buttons so that it fit my figure, the spring had arrived. I only got to wear it a couple of times, but wherever I went I always got some complements. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Last Monday Mike called me after he got home from work and said: “Remember that cute purple coat of yours…” Right away I knew that his choice of words could not mean anything good. It turned out that one of our dogs – Nero, somehow got out of his crate while Mike was at work. In his excitement the dog got a hold of the coat (that was snuggly hidden in a closet) and… not much was left of it. I still haven’t seen the ultimate effect of that encounter, but according to Mike I might be able to have a purse and a pair of gloves made out of the leftover suede…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-4152689585199688283?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/4152689585199688283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=4152689585199688283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4152689585199688283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4152689585199688283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/04/juz-dawno-nie-byam-taka-za-jak-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5913785336503449935</id><published>2011-04-10T15:34:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:21:22.611-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Żeby nie wyszło, że tylko się obżerałam w tym Rzymie, to podzielę się "niekulinarnymi" spostrzeżeniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej cieszę się z odwiedzin u przyjaciół. Przyjaźń można latami pielęgnować w listach i przez telefon, ale jednak raz na jakiś czas potrzebne jest takie osobiste spotkanie.  Żadne zdjęcia nie ujmą błysku oka prawdziwej radości i nic nie zastąpi uścisku i obecności.  No ale dosyć tego sentymentalizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodobał mi się Rzym… no może z wyjątkiem pogody. Wiosna dopiero co się zaczęła, a temperatury już sięgają mojego górnego limitu. W lipcu i sierpniu byłoby nie do wytrzymania dla mojego zimnolubnego organizmu.  Nie mogłam się nasłuchać tego włoskiego muzykalnego gwaru i napatrzeć na ich pełne gestykulacji rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieco zaskoczyły mnie "czasowe paradoksy". Z jednej strony czas wydaje się tam być pojęciem względnym – wszystko toczy się jakby w zwolnionym tempie, dzień nie odbyłby się bez popołudniowej sjesty, dni zaczynają się późnym rankiem i kończą długą późną kolacją w restauracji… a jednak czas to pieniądz. Włosi w drodze do pracy w kawiarniach zjadą poranną bułeczkę i wypiją espresso… na stojąco!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największe wrażenie jednak zrobiły na mnie zatłoczone ulice Rzymu. Nawet zapchane filmowe ulice nie oddaja rzeczywistego zgiełku. Na wąskiej uliczce z samochodami zaparkowanymi po jednej stronie ulicy a motorami po drugiej, gdzie ledwo został jeden pas ruchu, jakimś cudem upychają się dwa samochody i jeszcze motor się między nimi przeciśnie. Komunikacja świetlna wydaje się być nikomu niepotrzebnym do szczęścia utrudnieniem, a policjant na środku skrzyżowania nie wydawał się zbyt sfrustrowany, gdy tylko niektórzy zwracali uwagę na jego wskazówki. Przejścia dla pieszych są całkowicie opcjonalne i trzeba po prostu zebrać się na odwagę i wyskoczyć na drogę w pewnym momencie, bo inaczej nikt się nie zatrzyma i nie przepuści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaliczyliśmy z mamą ważniejsze zabytki na piechotę - nogi odczuwały skutki tej naszej wycieczki przez kilka dni po powrocie; byłyśmy na polskiej mszy w krypcie Bazyliki Św. Piotra, wspięłyśmy się na kopułę. Stamtąd przespacerowałyśmy się do Zamku Św. Anioła, który historycznie był warownią papieską. Odwiedziłyśmy Koloseum, Forum Romanum, Fontannę di Trevi, Schody Hiszpańskie i wiele innych „gorących punktów turystycznych”. Najbardziej jednak spodobała mi się wyprawa po Rzymie motocyklem z narzeczonym przyjaciółki! Adrenalinka nieźle dawała się we znaki gdy po zatłoczonych w godzinach szczytu ulicach przepychaliśmy się na piątego i szóstego. No ale dzięki temu z przedmieścia do samego centrum dotarliśmy w niecałe 15 minut (zamiast godziny)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I feel like I should write something more about Rome, otherwise you’ll think that I only stuffed my mouth with food (which wouldn’t be too far from reality).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The best part of the whole trip was visiting with friends. One can e-mail, write letters and talk on the phone with friends for years, but every now and then it’s a must to visit in person. No pictures can express the spark of happiness in your friend’s eyes, and nothing can substitute for a hug and presence. But it’s enough of this sentimentalism!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I loved Rome… with exception of the weather, perhaps. The spring had just arrived and temperatures reached mid-80s. June and July would be unbearable for my cold-loving body. I could not listen enough to that rhythmical, musical Italian noise, or look at those conversations full of gestures, as if everybody talked in sign language.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Time paradox” was quite surprising to me. On one hand, the time is a quite relative phenomenon for Italians; everything seems to be happening "on its own" as if in slow motion; a day can’t exist without an afternoon siesta, days start late in the mornings and end right before midnight with dinners in restaurants. On the other hand, time is money; on their way to work Italians stop in small cafes, and eat their morning pastries and drink their espressos...  in a standing position at the bar!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I could not believe how packed the city was. Even the crowded streets in the movies don’t show the extent of this ever-present clutter. In a super-narrow alley with cars parked on one side and motorbikes on the other, with only one lane left in the middle Romans can still fit two cars and a scooter in between them. Traffic lights seem to complicate life unnecessarily, and police officers were not bothered by inattentive drivers. Pedestrian crossings are only an option, and you just have to be brave enough to start walking; otherwise no one will stop and you’ll never cross to the other side.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;With an exception of a short car ride through the city, and a couple of metro/bus rides, we saw most of Rome on foot.  We went to a Polish mass at Saint Peter’s Basilica, and we climbed its dome afterwards. Then we walked to Castel Sant’Angelo that historically was used by popes as their fortress. We saw the Coliseum, Forum Romanum, Fountain di Trevi, Spanish Stairs and few more touristy hot spots. My favorite part of the trip, however, was a motorcycle ride through Rome during afternoon rush hours with my friend’s fiancé. I could feel adrenaline rush through my vessels when we had to fold our side view mirrors when trying to squeeze in between cars, scooters and pedestrians. But thanks to this daredevil ride we made it from the suburbs to Piazza Navona in the heart of Rome in 15 minutes instead of an hour.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6JnuwCTPeC4/TaIC-yXWmcI/AAAAAAAACNw/ovFzv6VjOlI/s1600/key%2Bhole.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-6JnuwCTPeC4/TaIC-yXWmcI/AAAAAAAACNw/ovFzv6VjOlI/s320/key%2Bhole.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Bazylika i Watykan przez dziurkę od klucza.&lt;br /&gt;A peek-a-boo view of St. Peter's dome through the keyhole on the gate to the headquarters of the Knights of Malta on Rome's Aventine Hill.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UtPtbZoPyk0/TaID9A8_N1I/AAAAAAAACOA/RcArVLM-G_c/s1600/noca.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-UtPtbZoPyk0/TaID9A8_N1I/AAAAAAAACOA/RcArVLM-G_c/s320/noca.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Bazylika tuż przed świtem.&lt;br /&gt;St. Peter's Basilica just before dawn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-H9YCku8Fc9o/TaIC-Vhz11I/AAAAAAAACNY/zbDNMgWg6pc/s1600/circo%2Bmassimo.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-H9YCku8Fc9o/TaIC-Vhz11I/AAAAAAAACNY/zbDNMgWg6pc/s320/circo%2Bmassimo.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;W tle Circo Massimo - największy stadion starożytnego Rzymu gdzie odbywały się wyścigi rydwanów.&lt;br /&gt;With Circo Massimo in the background - the largest stadium of the ancient Rome where chariot races were held.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6dfdBMsNTBE/TaIC-cadVdI/AAAAAAAACNg/md6edGdGsBU/s1600/coloseum.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-6dfdBMsNTBE/TaIC-cadVdI/AAAAAAAACNg/md6edGdGsBU/s320/coloseum.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Z Agnieszką - miejsce raczej nie wymaga komentarza ;) &lt;br /&gt;With Agnieszka at rather obvious location.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ghqXk969G8Q/TaIC-pmd9DI/AAAAAAAACNo/eLCMAFYI0Cs/s1600/forum%2Bromanum.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ghqXk969G8Q/TaIC-pmd9DI/AAAAAAAACNo/eLCMAFYI0Cs/s320/forum%2Bromanum.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Z mamusią na tle Forum Romanum.&lt;br /&gt;With my mom with Forum Romanum at the background.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9cTas5_l6TI/TaIC_PhiTyI/AAAAAAAACN4/ykPl2AyAWao/s1600/motor.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-9cTas5_l6TI/TaIC_PhiTyI/AAAAAAAACN4/ykPl2AyAWao/s320/motor.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Moja pamiętna wyprawa przejażdżka motorem.&lt;br /&gt;My unforgettable motorcycle ride.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EFbvp5TK2AY/TaID9FVKu5I/AAAAAAAACOI/k5w_SUlHs5g/s1600/spanish%2Bstairs.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-EFbvp5TK2AY/TaID9FVKu5I/AAAAAAAACOI/k5w_SUlHs5g/s320/spanish%2Bstairs.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Hiszpańskie schody/ Spanish Stairs&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fQWhOquDRBo/TaID9gswRJI/AAAAAAAACOQ/jq5Q13rsyZ0/s1600/traffic.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-fQWhOquDRBo/TaID9gswRJI/AAAAAAAACOQ/jq5Q13rsyZ0/s320/traffic.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Doskonały okaz włoskiego ruchu na Placu Weneckim.&lt;br /&gt;Perfect example of Italian traffic at Piazza Venezia.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5913785336503449935?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5913785336503449935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5913785336503449935' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5913785336503449935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5913785336503449935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/04/zeby-nie-wyszo-ze-tylko-sie-obzeraam-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6JnuwCTPeC4/TaIC-yXWmcI/AAAAAAAACNw/ovFzv6VjOlI/s72-c/key%2Bhole.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8197828044329933293</id><published>2011-04-05T04:18:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:20:53.781-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Rzym od kuchni - dosłownie i w przenośni.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przenośni, bo jak się zatrzymuje u kogoś w domu a nie w hotelu to można naprawdę zobaczyć od kuchni... jak ludzie mieszkają, gotują, robią zakupy itd. Dosłownie, bo jedzenie było niemalże głównym punktem programu tego wyjazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji takiego długiego pobytu po tej stronie kałuży (chyba najdłuższego od 10 lat, od kiedy mieszkam w Stanach), postanowiłam skorzystać z tanich linii lotniczych i odwiedzić moją bliską przyjaciółkę w Rzymie. Zabrałam również mamę, która nigdy w Rzymie nie była, no a kto nie chciałby zobaczyć Wiecznego Miasta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten mój mały wypad to raj dla podniebienia!  Spodziewałam się, że zjem wyśmienitą pizzę, ale nie, że skosztuję aż tyle nowości. Na powitanie kupiliśmy sobie w małej osiedlowej pizzerii kilka rodzajów pizzy na wagę. Moją ulubioną okazała się pizza ze słodką czerwoną papryką. Po raz pierwszy spróbowałam pizzy z ziemniakami (!) oraz kwiatami cukinii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie obyło się bez makaronów. Super jest wyjść na obiad w cztery osoby, bo wtedy każdy zamawia coś innego i można zrobić sobie mini-degustację. Tak, więc oprócz wyczekanego ‘frutti di mare’ jadłam również kopytka w ostrawym sosie pomidorowym, świderki z grzybami i truflami, gemelli z karczochami i kilka innych makaronów. Przed każdym posiłkiem na zakąskę jadłam przepyszne grzaneczki. Włoska wołowina co prawda nie była taka delikatna jak amerykańska, ale sos z trufli całkowicie to wynagrodził. Najbardziej mi jednak smakowała mozzarella z mleka bawolego – taka zwykła z krowiego nawet się do tej nie przyrównuje.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak przystało na Włochy było również dużo wina – i do picia i w potrawach. A po obfitym posiłku zawsze serwowano limoncella – nalewkę ze świeżych cytryn. Podobno wypływa dobrze na trawienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karczochy są bardzo popularnym warzywem we Włoszech. W Stanach najbardziej popularnym karczochowym daniem jest sos karczochowo-serowy do chipsów. Nic nadzwyczajnego. Tak więc nigdy nie kupowałam tego warzywa, tym bardziej że nie bardzo wiedziałam jak się do niego zabrać od strony technicznej. Przyjaciółki mąż jest zawodowym kucharzem, więc postanowiłam skorzystać z okazji i załapałam się na prywatną lekcję kulinarną i nauczyłam się obchodzić z tą przedziwną jarzyną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żałuję tylko że moje postanowienie wielkopostne polega w tym roku na niejedzeniu lodów oraz kremowych i czekoladowych deserów, bo nie spróbowałam żadnych wypieków włoskich. No ale wszystko przede mną. Pieniążek do fontanny di Trevi został wrzucony, tak więc przy okazji następnej wizyty pojem sobie i deserów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rome through the kitchen window – literary and figuratively. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Figuratively, because when one stays at a friend’s house, they can see the way people really live there: what they eat, where they shop, how they cook, etc. Literary, because food was one of the most important aspects of my short visit in Rome.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taking advantage of my long stay on this side of the pond (probaby the longest one since my move to the US 10 years ago) and using one of European cheap airlines, I decided to visit my best friend in Rome. I also took my mom with me, since she has never to Italy; and who wouldn’t like to visit the Eternal City?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;This little trip of mine turned out to be a real paradise for the palate. Surely I had expected to eat excellent Italian pizza, but I hadn’t anticipated trying so many new flavors. Upon our arrival we bought several different kinds of pizza in a small neighborhood pizzeria. My favorite one was pizza with grilled sweet red peppers. For the first time in my life I tried pizza with potatoes (!) and with zucchini flowers.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Of course the trip wouldn’t be complete without selection of pasta. It’s great to go out for dinner in a group of four. Then everybody can order something else and it’s possible to have a small chef’s sampling menu experience. Except from my long-awaited frutti di mare, I got to try gnocchetti (smaller version of gnocchi) with spicy tomato sauce, fusilli with truffles and porcini mushrooms, gemelli (“twins” – short double stranded pasta) with artichokes and few more varieties. Before every meal we had a different bruschetta appetizer. Italian beef was not as tender as American one, but truffle sauce accompaniment totally made up for it. The best thing I tried, however, was Buffalo Mozzarella; as the name suggest it was made of buffalo milk (it was not covered in a spicy chicken wings sauce!) and it was delicious! One can’t even start comparing its flavor to the softest mozzarella made of cow milk! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Exactly how expected from Italy,  there was plenty of wine – both to drink and in every dish. And after a meal was completed, limoncella was served. Limoncella is a liquor made of fresh lemons and it is believed to boost up digestion and metabolism. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artichokes are extremely popular in Italy. In the US the most popular artichoke dish is artichoke-cheese dip for chips and I am not a fan of it. And so I have never bought artichokes – first, for I didn’t have an inspiration how to use it; and second, I had not idea how to handle the vegetable. Since my friend’s fiancé is a professional chef, I decided to take advantage of the situation and I got a personal Italian cooking class and I learned how to deal with this peculiar veggie – artichoke.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I have only one regret. My Lent resolution this season involves not eating ice cream or creamy and chocolaty deserta; and so I didn’t have an opportunity to try any Italian deliciousness. But nothing’s lost. I tossed a coin into di Trevi Fountain, which means I’ll come to Rome again. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-C5ARcCoYjnc/TZrLn2q1FpI/AAAAAAAACMI/KPS20IHCQcI/s1600/bruschetta.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-C5ARcCoYjnc/TZrLn2q1FpI/AAAAAAAACMI/KPS20IHCQcI/s320/bruschetta.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Grzanki z pomidorkami, czosnkiem i cukinią oraz oliwkami.&lt;br /&gt;Bruschetta with tomatoes, garling and zucchini, and olives&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UY_4gjU0BH8/TZrLn8S8qBI/AAAAAAAACMQ/a0GmGXcOKlM/s1600/buffalo%2Bmozzarella.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-UY_4gjU0BH8/TZrLn8S8qBI/AAAAAAAACMQ/a0GmGXcOKlM/s320/buffalo%2Bmozzarella.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Bawola mozzarella/ buffalo mozzarella&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9TN2mZMEkTg/TZrLoCN-xRI/AAAAAAAACMY/_QU6A4nsLKA/s1600/gnocchetti%2Bfrutti%2Bdi%2Bmare.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-9TN2mZMEkTg/TZrLoCN-xRI/AAAAAAAACMY/_QU6A4nsLKA/s320/gnocchetti%2Bfrutti%2Bdi%2Bmare.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;małe kopytka z owocami morza / gnocchetti with frutti di mare&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MQEW3iOjVHs/TZrLoa3zjaI/AAAAAAAACMg/jobRUUlb12o/s1600/limoncella.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-MQEW3iOjVHs/TZrLoa3zjaI/AAAAAAAACMg/jobRUUlb12o/s320/limoncella.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Limoncella&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-b8NlKSp9SIE/TZrLofhUW9I/AAAAAAAACMo/EJSPboRhGoQ/s1600/olive%2Bascolane.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-b8NlKSp9SIE/TZrLofhUW9I/AAAAAAAACMo/EJSPboRhGoQ/s320/olive%2Bascolane.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Olive ascolane - oliwka faszerowana wołowiną, głęboko smażona w panierce.&lt;br /&gt;Olive ascolane - olive stuffed with beef paste, breaded and deep fried. Delicious. &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rSehB1GOdIM/TZrMSgdCa3I/AAAAAAAACMw/WTbMya7xgrE/s1600/pasta%2Bsampler.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-rSehB1GOdIM/TZrMSgdCa3I/AAAAAAAACMw/WTbMya7xgrE/s320/pasta%2Bsampler.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Degustacja makaronów: makaron z karczochami, z ostrym sosem pomidorowym, oraz ze słodką włoską kiełbasą.&lt;br /&gt;Pasta sampler: artichoke gemelli, spicy tomato gnocchi, orichette with sweet Italian sausage.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-56uCokw7vck/TZrMSxIeiJI/AAAAAAAACM4/US9vCG3QjYI/s1600/pizza.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-56uCokw7vck/TZrMSxIeiJI/AAAAAAAACM4/US9vCG3QjYI/s320/pizza.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Talerz z pizzą - margerita, ziemniaczana, słodka grillowana papryka, tuńczyk. Na środku talerza - suppli - panierowane i pieczone w głębokim oleju risotto.&lt;br /&gt;Pizza sampler - margerita, potato, grilled sweet peppers, tuna. In the middle of the plate you can see suppli - a deep fried risotto dumpling. Yummy.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7J0ALBNlkHE/TZrMS0g_gGI/AAAAAAAACNA/ci0F1iguRA4/s1600/truffle%2Bsteak.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-7J0ALBNlkHE/TZrMS0g_gGI/AAAAAAAACNA/ci0F1iguRA4/s320/truffle%2Bsteak.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Wołowinka w sosie truflowym.&lt;br /&gt;Serloin in truffle sauce.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tYdBIY49azg/TZrMTHHxhsI/AAAAAAAACNI/_OrpsuTtB3g/s1600/oliwa.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="214" src="http://2.bp.blogspot.com/-tYdBIY49azg/TZrMTHHxhsI/AAAAAAAACNI/_OrpsuTtB3g/s320/oliwa.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Oliva z oliwek z pierwszego tołoczenia - prosto z pola rodziców moich znajomych.&lt;br /&gt;Unfiltered Extra Virgin Olive Oil straight from the farm of my friends' parents.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-art7cDVqV7s/TZrMTaZEH1I/AAAAAAAACNQ/euarJZAEyIc/s1600/cytrynki.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-art7cDVqV7s/TZrMTaZEH1I/AAAAAAAACNQ/euarJZAEyIc/s320/cytrynki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Cytrynki prosto z drzewa w supermarkecie.&lt;br /&gt;Lemons straight from a tree, in a local market.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8197828044329933293?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8197828044329933293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8197828044329933293' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8197828044329933293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8197828044329933293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/04/rzym-od-kuchni-dosownie-i-w-przenosni.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-C5ARcCoYjnc/TZrLn2q1FpI/AAAAAAAACMI/KPS20IHCQcI/s72-c/bruschetta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-398126251062376053</id><published>2011-03-27T09:00:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:20:37.737-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Piszę w drodze na moją pięciotygodniową wyprawę do Polski (i nie tylko). Jak wpadłam na pomysł tego wyjazdu, to pięć tygodni wydawało się zaledwie mgnieniem, ale jak przyszło do pakowania walizek i pożegnań, uświadomiłam sobie że to jednak strasznie długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak przystało na przeciętnego śmiertelnika, zamiast być wierną jednemu przewoźnikowi, starym zwyczajem zakupiłam najtańsze bilety... i w taki oto sposób załapałam się na 7-godzinną przesiadkę w Kopenhadze. Jako że jeszcze tu mnie nie było (oprócz lotniska oczywiście), postanowiłam wykorzystać okazję i zwiedzić trochę miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrobiłam pracy domowej z Danii i nawet nie znałam za bardzo wartości duńskiej korony. W lotniskowym kantorze wypatrzyłam że 520-550 koron odpowiada  wartości $100, więc postaniowiłam wyciągnąć 300 tej zagadkowej gotówki z bankomatu i zobaczyć co z tego wyjdzie. Okazało się że nawet nieźle to oszacowałam, bo sumka wystarczyła na opłacenie przechowani bagażu na lotnisku, śniadania w kawiarence w centrum oraz opłacenie wycieczki „autobusowo-łódkowej“ po mieście. Na metrze i tak tylko akceptowali kartę kredytową, więc dobrze się złożyło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać że wyludniona w niedzielny poranek Kopenhaga bardziej przypominała miasto duchów, niż europejską stolicę; ale wraz z rosnącą temperaturą i przygrzewającym słoneczkiem pojawili się na ulicach ludzie. Wydało mi się jednak całkowicie niezrozumiałe że informacja turystyczna w centrum miasta jest nieczynna w niedzielę. Poradziłam sobie jednak z mapką odebraną na lotnisku i… „koniec języka za przewodnika“. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po około 4 godzinach wróciłam na lotnisko, zjadłam lunch i… już nie mogę doczekać się drzemki w drodze do Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;----------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I’m writing en route to Poland, or rather my 5-weeks-long trip to Europe. When I first got an idea for this trip, five weeks seemed to be just a blink of an eye, but when it came to packing and good-byes, I realized it’s a really long time. I posted before (in Polish only) that with the beginning of residency approaching, this is my only chance to go back to Poland for a while, and spend some time with family and friends. I found a doc at my school who is involved in a long-term medical education project in Poland, and I arranged I could join him for few weeks; this way I get to go on my trip and get a credit at school at the same time.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Being just a broke student, instead of faithfully using one carrier for all my travel needs, I found the cheapest flight… and this is how I found myself stuck in Copenhagen for 7 hours today. Since I haven’t been to Scandinavia before (except from several previous airport transfers), I’ve decided to take this opportunity and visit the city.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I hadn’t done my Danish homework and when I landed I didn’t have a slightest clue about the value of Danish money… which turned out to be koronas – DKK, not Euros as I originally thought. I noticed at an airport exchange point that 520-550 DKK equals $100; I decided to withdraw 300 of that mysterious currency from an ATM and see how far it would get me. My estimation was surprisingly accurate because that amount paid for storage of my carry-on bags at the airport, a nice breakfast in a downtown café, and a bus/ boat tour of the city. Metro ticket machines only accepted credit cards, so things worked out great.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I have to admit that Copenhagen, totally deserted on this Sunday morning, at first resembled a ghost town rather than a European capital city. But as the temperature climbed and the sun kept shining, more and more people emerged into the streets. I found it surprising, however, that the tourist information center in downtown area was closed on Sunday. I still managed to find my way around with a city map picked up at the airport and… asking around for directions a couple of times.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;After about 4 hours or so I got back to the airport, had a decent Thai for lunch and now can’t wait for a nap en route to Warsaw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4FJKOitABlo/TY-kbdmnEoI/AAAAAAAACLo/u8GKQVvdoHA/s1600/rowery.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-4FJKOitABlo/TY-kbdmnEoI/AAAAAAAACLo/u8GKQVvdoHA/s320/rowery.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak to możliwe że tyle ludzi jeździ na rowerach.... jakby nie patrzeć w środku zimy!&lt;br /&gt;How is it possible that so many people bike here in the middle of the winter. It was still below freezing point when the picture was taken.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gRP29Kn7q_o/TY-k8qS57nI/AAAAAAAACLw/yID1P2KvzvI/s1600/syrenka.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gRP29Kn7q_o/TY-k8qS57nI/AAAAAAAACLw/yID1P2KvzvI/s320/syrenka.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pomnik małej syrenki, który jest chyba jednym z najbardziej znanych symboli Kopenhagi.&lt;br /&gt;The Little Mermaid - one of the most known symbols of Copenhagen.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gtQ1v7afxt0/TY-lb1ao66I/AAAAAAAACL4/LwG4xggI8hI/s1600/on%2Bboat.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gtQ1v7afxt0/TY-lb1ao66I/AAAAAAAACL4/LwG4xggI8hI/s320/on%2Bboat.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Widoki ze statku wycieczkowego były pierwszorzędne.&lt;br /&gt;The Views from the sightseeing boat were great!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Saq831OawjE/TY-l-FjMY5I/AAAAAAAACMA/LBxajyrO7rM/s1600/Nyhavn.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="214" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Saq831OawjE/TY-l-FjMY5I/AAAAAAAACMA/LBxajyrO7rM/s320/Nyhavn.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Malowniczy  kanał Nyhavn, z 17-wiecznymi budynkami i mnóstwem barów i restauracji&lt;br /&gt;Nyhavn - a colorful 17th century waterfront full of great restaurants and pubs.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-398126251062376053?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/398126251062376053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=398126251062376053' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/398126251062376053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/398126251062376053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/pisze-w-drodze-na-moja-pieciotygodniowa.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4FJKOitABlo/TY-kbdmnEoI/AAAAAAAACLo/u8GKQVvdoHA/s72-c/rowery.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-9154600198091464826</id><published>2011-03-21T22:40:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:19:58.336-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj pierwszy dzień wiosny a za oknem leje jak z cebra. Rano obudziło mnie „trzęsienie sypialni“, co po ostantich zajściach w Japoni, napędziło mi trochę stracha. Szybko się jednak okazało się że to mojemu strachliwemu psu nie podobały się grzmoty i błyski za oknem. A swoją drogą, to rzadko się zdarza obudzić przy dźwięku burzy z piorunami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku 17 marca mieliśmy podwójną okazję do świętowania – nie tylko Dzień Świętego Patryka, ale również ten wyczekany Match Day (w końcu!). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ah – co to był za dzień. Emocji nie z tej ziemi! Tuż przed południem większość studentów z roku, oraz sporo kadry zgromadziło się w wynajętym lokalu. Atmosfera taka ciężka że szok – od tej niepewności. Równo w południe jeden z dziekanów zaczął losowo wyczytywać imiona poszczególnych osób i wręczać im koperty z „wyrokiem“ na kolejne kilka lat. Po wyczytaniu około 10 czy 15 imion na sali zrobiła się taka  wrzawa, że ja już nic nie słyszałam oprócz podekscytowanych wrzasków, pełnych ulgi westchnień, oklasków. Gdyby nie Mike, to pewnie bym nawet nie wiedziała że mnie wyczytali. Serce mi biło 100 mil na godzinę gdy otwierałam kopertę. A później radość i… ulga nisamowita.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eMBYOQENleI/TYgKn2-N7rI/AAAAAAAACLg/hJc1gmLkiZA/s1600/DSCN1154.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-eMBYOQENleI/TYgKn2-N7rI/AAAAAAAACLg/hJc1gmLkiZA/s320/DSCN1154.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę musiała przeprowadzać się za daleko – dostałam się na chirurgię do mojego szpitala uniwersyteckiego. Ale jakby nie patrzeć przeprowadzki nie da się uniknąć. 4 lata studiów jakoś dojeżdżałam, ale teraz godziny pracy będą (delikatnie mówiąc) "mało atrakcyjne", więc trzeba się dostosować. Przynajmniej narazie Mike zostanie w domu… na pół etatu, bo jednak ma stamtąd bliżej  do pracy. Ale że jego godziny nie są normowane ( a przynajmniej nie za bardzo restrykcyjnie) to będzie mógł mieszkać „i tu i tam“. Ja w miarę możliwości również. Z czasem pewnie sprzedamy dom i przeprowadzimy się do Richmond na dobre, ale narazie wszystko powoli, na spokojnie. &lt;br /&gt;Powoli dociera do mnie że od 16 czerwca zacznę pracę w szpitalu jako lekarz… i tym samym zacznie się moja przygoda z chirurgią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;____________________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I was going to start blogging in English a while ago… but there never was a good enough occasion. Now the moment arrived. And it is not the 1st day of spring.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;It just happened that the results of the Match Day have started settling in. &lt;br /&gt;This day March 17th was quite unique – not only did we celebrate St. Patrick’s Day, but finally the long awaited Match Day. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Just before noon my entire class, with family and friends, and good number of school faculty and staff gathered at Richmond Women’s Club to celebrate one of the most important days in our lives. The atmosphere in the room was so heavy from anticipation that one could cut the air with a knife. Exactly at 12 o’clock the dean of student affairs started calling out in a random order people’s names and handing out envelopes containing their „fate“. After 10 or 15 names the room exploded with sounds of happiness, excitement, sighs of relief, ovations. If it hadn’t been for my husband Mike, I wouldn’t have heard my name at all. My heart was racing 100 miles per hours as I was opening my envelope. Shortly immense happiness and huge relief followed. It looks like  I won’t be moving far. I matched in general surgery residency at my university hospital. But moving cannot be avoided. After 4 years of daily commute back and forth between Richmond and Fredericksburg, the time has come for me to finally move closer to the hospital. The residency is going to be extremely time consuming and I just have to accept that. For the time being Mike is going to stay at the house and split the time between the two places. Thank God his hours are flexible, and he can afford this „part time“ living arrangement. Ultimately with time we might sell the house and buy a new one in Richmond and move for good, but… let’s take one step at the time.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Slowly the reality is sinking in… on June 16th I’m going to start working as a physician… on June 16th I’m going to embark on my life-long adventure with surgery.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-9154600198091464826?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/9154600198091464826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=9154600198091464826' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9154600198091464826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9154600198091464826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/dzisiaj-pierwszy-dzien-wiosny-za-oknem.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eMBYOQENleI/TYgKn2-N7rI/AAAAAAAACLg/hJc1gmLkiZA/s72-c/DSCN1154.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7577517307052659313</id><published>2011-03-14T12:31:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:19:16.538-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Niby że się nie stresowałam za bardzo... ale dzisiaj rano trochę jednak miałam niepewności, czekająć do południa na e-mail z wiadomością czy dostałam się do jakiegoś szpitala na chirurgię.&lt;br /&gt;O 11:45 postanowiłam wziąć prysznic... żeby czas szybciej zleciał. Mike twierdzi że biorę najdłuższe prysznice na świecie. Może trochę prawdy w tym jest, bo jakoś nigdy nie mogę się wyrobić, i im bardziej się spieszę, tym dłużej tam siedzę. Wyszłam spod prysznica, a tu jak na złość 11:58!!!  Ale okazało się że miałam już e-maila w skrzynce - o 11:57.&lt;br /&gt;Dostałam się! Teraz tylko muszę się uzbroić w cierpliwość do czwartku, żeby zobaczyć gdzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YZjwsvnQmbw/TX5C9YJBAyI/AAAAAAAACLY/3mKxLjLWUBM/s1600/Screen%2Bshot%2B2011-03-14%2Bat%2B12.25.40%2BPM.png" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="200" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-YZjwsvnQmbw/TX5C9YJBAyI/AAAAAAAACLY/3mKxLjLWUBM/s320/Screen%2Bshot%2B2011-03-14%2Bat%2B12.25.40%2BPM.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7577517307052659313?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7577517307052659313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7577517307052659313' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7577517307052659313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7577517307052659313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/niby-ze-sie-nie-stresowaam-za-bardzo.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YZjwsvnQmbw/TX5C9YJBAyI/AAAAAAAACLY/3mKxLjLWUBM/s72-c/Screen%2Bshot%2B2011-03-14%2Bat%2B12.25.40%2BPM.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7663815799038229285</id><published>2011-03-09T20:20:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T10:18:22.284-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Nie ma co jak dobre planowanie! Według mojego tygodniowego planu na jadłospisie na dziś była Boeuf Bourguignon (wołowiona po burgundzku). Zakupy zostały zrobione już wczoraj i w lodówce czekała na przygotowanie chudziutka wołowinka i świeże zioła (już nie mogę doczekać się ziół z własnego ogródka kiedy wszystko będzie na wyciągniecie ręki, a nie kupować po pęczku). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rano wszystko wyciągnęłam z lodówki żeby doszło do temperatury pokojwej… i doznałam olśnienia – środa popielcowa i… nici z wołowiny. I tak sobie w tym roku wcześnie przypomniałam, bo przez ostantie trzy lata oświecało mnie jak już skończyłam kanapę z boczkiem na śniadanie, albo pizze pepperonii na lunch. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie jadłospisu nie zmieniałam. Mąż już miał obiecany super obiadek na dziesiaj. Ja zładłam tylko burgundzią część dania, a wołowinka poczeka do jutra. Podobno odgrzewana smakuje jeszcze lepiej niż od razu po przyrządzeniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7663815799038229285?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7663815799038229285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7663815799038229285' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7663815799038229285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7663815799038229285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/nie-ma-co-jak-dobre-planowanie-wedug.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-9089837283245447327</id><published>2011-03-08T11:14:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:17:50.018-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pGsYZZymHEY/TXZUKl8AsdI/AAAAAAAACKw/uS1VtDkD1yA/s1600/portland.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-pGsYZZymHEY/TXZUKl8AsdI/AAAAAAAACKw/uS1VtDkD1yA/s320/portland.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nasze kulinarne przygody w miniony weekend nie skończyły się na Bostonie. Ja jeszcze nigdy nie byłam w Portland w stanie Maine. Od tych którzy byli, słyszałam że Maine jest bardzo urokliwe ze swoim dzikim i wielu miejscach wciąż dziewiczym wybrzeżem. Niestety jest też dosyć odległe, i jakoś zawsze nam tam było nie po drodze. Skoro jednak już byliśmy w Bostonie to postanowiliśmy się wypuścić na małą wyprawę do Portland – typowo portowo-rybackiego miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1-_xMOTKtrI/TXZUXiikkmI/AAAAAAAACK4/RSkxaIy386U/s1600/lighthouse.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-1-_xMOTKtrI/TXZUXiikkmI/AAAAAAAACK4/RSkxaIy386U/s320/lighthouse.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W Maine było jeszcze bardziej zimowo niż w Bostonie – nie padał śnieg, ale gdzie niegdzie były jeszcze pozostałe zwały, które sięgały ponad pół metra. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-takvzQqbpOY/TXZUX5rnr_I/AAAAAAAACLA/22Bp_30Dm34/s1600/shore.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-takvzQqbpOY/TXZUX5rnr_I/AAAAAAAACLA/22Bp_30Dm34/s320/shore.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Półaziliśmy sobie po tym dosyć klimatycznym starym mieście, pełnym sklepików z pamiątkami, kafejek i restauracji. Mike wypatrzyl malutką kawiarenkę, która okazała się, ku naszemu zaskoczeniu, serwować najlepszą kawę jaką do tej pory piliśmy w Ameryce. Zamówiliśmy sobie kawę „cortado“; nie słyszałam o takiej nigdy więc przy okazji się trochę oczytałam na temat kawy. Otóż cortado jest popularną wersją espresso w Hiszpanii, Portugalii i krajach Ameryki Połudiowej. W trakcie moich poszukiwań dowiedziałam się że nie ma jednej określonej metody parzenia tej kawy; co kawiarnia to obyczaj. Nasza składała się z dwóch porcji espresso i nieco mniejszej porcji spienionego pół na pół – zwykłego i skondensowanego mleka. Pianka była tak gęsta że barista mógł wykreować w niej małe arcydzieło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HRm6IuoDojA/TXZUrINlmRI/AAAAAAAACLI/7BxnAG4FGH0/s1600/DSCN1106_2.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-HRm6IuoDojA/TXZUrINlmRI/AAAAAAAACLI/7BxnAG4FGH0/s320/DSCN1106_2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JqL8XDEwudY/TXZUrdqsYrI/AAAAAAAACLQ/lzU2WrqEIQM/s1600/DSCN1107_2.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-JqL8XDEwudY/TXZUrdqsYrI/AAAAAAAACLQ/lzU2WrqEIQM/s320/DSCN1107_2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na kolację wybraliśmy się do dosyć wykwintnej restauracji specjalizującej się w podawaniu organicznych warzyw i owoców, ekologicznie hodowanych zwierząt i tylko lokalnie złowionych ryb. Skusiliśmy się na sześcio-daniowe „Chef’s Blind Tasting Menu“ (menu degustacyjne); nie wiedzieliśmy co będziemy jedli, aż potrawa pojawiła się na stole. Do każdego dnia serwowano również dopasowane przez sommeliera wino. Uczta była nie z tej ziemi! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amuse-Bouche: &lt;br /&gt;Aby rozbudzić nasze kubki smakowe zaserwowano nam francuskie wino musujące oraz koreańską specjalność, sfermentowaną zupę warzywną „kim chee“ z lokalną małżą i okrasą z wodorostów. Domyślam się że dla wielu sam opis nie brzmi apetycznie, ale zapewniam że to minaturkowe danie, które było serwowane w małym naczyniu wielkość kieliszka, wprowadziło nasze podnibienia w stan całkowitej gotowości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie I: &lt;br /&gt;Na pierwsze danie zaserwowano tatara z flądry, z pikantnym  sosem z czerwonej pomarańczy i prażonym ryżem sushi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie II:&lt;br /&gt;Drugie danie składło się z przegrzebka (podobno tak po polsku nazywa się „scallop“) prosto z grilla, w towarzystwie japońskiego sosu tare (z wołowiny i tartych korzennych warzyw) i marynowanego patisona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie III:&lt;br /&gt;Na trzecie podano rozpływającego się w ustach dorsza portlandzkiego w zupie selerowej z dodatkiem morskich ślimaków i wodorostów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie IV:&lt;br /&gt;Czwarte danie nazywało się „prosię na trzy sposoby“ i składało się z pulpeta ze świńskiego policzka w panierce, duszonej polędwicy i chrupiącej łopatki. Wieprzowinka była podana w towarzystwie pianki curry, słodkich ziemniaków i orzeszków ziemnych na kilka sposobów. &lt;br /&gt;Również jako przystawkę cały czas mieliśmy dostęp do ciepłych jeszcze, rozpływających się w ustach maślano-czosnkowych bułeczek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dwa dnia to desery. &lt;br /&gt;Danie V: &lt;br /&gt;Pierwszy deser to chlebowy pudding (dlatego nigdy nie lubiłam tłumaczenia słowa „pudding“ jako „budyń“, bo danie to nie ma nic wspólnego z budyniem) – zrobiony ze słódkich prażonych grzanek podanych w zalewie mleczno-bakaliowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie VI:&lt;br /&gt;A na zakończenie podano sorebt ananasowy na słodko, z kwaśną pianką ananasową i z ciepłym jeszcze herbatnikiem z orzechów macadamia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno już nie mieliśmy takiej uczty. Nie napisałam za wiele o winach. Generalnie my z Mikiem jesteśmy fanami czerwonych win; jeśli białe to deserowe. Jako że nasz obiad w większości składał się z owoców morza, to towarzyszące im wina były białe – ale jak najbardziej pierwszorzędne. Taki posiłek z dopasowanymi winami jest dobrą okazją na poszerzenie horyzontów, bo w przeciwnym razie byśmy pewnie zamówili butelkę czerwonego wina francuskiego. A tak dowiedziałam się że jestem fanką białego wina portugalskiego ☺.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-9089837283245447327?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/9089837283245447327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=9089837283245447327' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9089837283245447327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/9089837283245447327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/nasze-kulinarne-przygody-w-miniony.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pGsYZZymHEY/TXZUKl8AsdI/AAAAAAAACKw/uS1VtDkD1yA/s72-c/portland.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6918562734046656865</id><published>2011-03-07T23:08:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:17:31.517-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Całkiem nieoczekiwanie i w ostatniej chwili w miniony weekend zorganizowaliśmy sobie małe wakacje w Bostonie. Mika kask hokejowy już się bardzo wysłużył, a nauczony kilkukrotnym doświadczeniem wstrząśnienia mózgu, postanowił kupić sobie nowy – tym razem robiony na miarę. Za poleceniem kilku znajomych ryzykantów (czytaj: bramkarzy hokejowych), postanowił skorzystać z usługi pewnego "dżentelmena" spod Bostonu. No a skoro Mike jeszcze nigdy nie był w Beantown („fasolowym mieście“ - nie wiem czemu cały czas ten przydomek się utrzymuje, skoro bostońska fasola odeszła do lamusa a miasto bardzej słynie z zupy małżowej (clam chowder) i ogromnej społeczności Irlandziej niż potraw z fasoli), to postanowiliśmy, oprócz zamówienia kasku, zrobić sobie z tego długi weekend. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LxbDREKsjsc/TXWq4PxDYwI/AAAAAAAACKI/w4o1eikeAgE/s1600/DSCN1098.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-LxbDREKsjsc/TXWq4PxDYwI/AAAAAAAACKI/w4o1eikeAgE/s320/DSCN1098.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W Bostonie jeszcze zima na całego. Po śniegu już prawie śladu nie zostało, ale temperatury jeszcze są na granicy zera (co pewnie nie robi większego wrażenia na czytelnikach z Polski, w której na wiosnę się jeszcze nie zanosi). W połączeniu z niemałym wiatrem, trochę się wyziębiliśmy. Oprócz odwiedzenia typowych bostońskich punktów historycznych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-JCeGaU8HRQc/TXWrHLwvzGI/AAAAAAAACKQ/fbZ9au79HjI/s1600/old%2Bsouth%2Bmeeting%2Bhouse.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-JCeGaU8HRQc/TXWrHLwvzGI/AAAAAAAACKQ/fbZ9au79HjI/s320/old%2Bsouth%2Bmeeting%2Bhouse.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;(jak Old State House gdzie, który uważany jest za kolebkę rewolucji która doprowadziła do niepodległości Ameryki w XVIII w.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i turystycznych (jak Boston Commons Park czy port) oraz całej masy pubów irlandzkich, objadaliśmy się niemiłosiernie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-N84WG3L3uv8/TXWrWffwACI/AAAAAAAACKY/5xC4xpIw-xQ/s1600/boston%2Bcommons.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-N84WG3L3uv8/TXWrWffwACI/AAAAAAAACKY/5xC4xpIw-xQ/s320/boston%2Bcommons.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qpkaA3yUO3Y/TXWrWocmaDI/AAAAAAAACKg/U7YVhOBY138/s1600/Marina.JPG" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qpkaA3yUO3Y/TXWrWocmaDI/AAAAAAAACKg/U7YVhOBY138/s320/Marina.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ja po raz pierwszy od mojego pierwszego kalifornijskiego doświadczenia z zupą małżową ponad 8 lat temu, skusiłam się na ponowną degustację tego specjału i… było całkiem pyszne! Nie skończyło się na jednej porcji.  Na kolacje chodziliśmy do dzielnicy North End, która od pokoleń jest zamieszkana przez Włochów i… na pare godzin przenosiliśmy się do przepysznej, pachnącej pomidorami i czerwonym winem, tętniącej życiem nawet późno w nocy, i rozbrzmiewającej skrzypkami Małej Italii. Jedzenie było pierwszorzędne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą furorę zrobiła jednak typowa włoska cukiernia – Mike’s Pastry, która wydawała się pękać w szwach bez względu na porę dnia (czy nocy). Podczas naszego weekendowego pobytu odwiedziliśmy to zgubne miejsce trzy razy, i nawet zabraliśmy sobie słodki prowiant na drogę! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9YOWS1R3duA/TXWrfywWb9I/AAAAAAAACKo/7CvhsznFK1c/s1600/mikes-pastry-boston.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" height="240" width="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-9YOWS1R3duA/TXWrfywWb9I/AAAAAAAACKo/7CvhsznFK1c/s320/mikes-pastry-boston.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6918562734046656865?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6918562734046656865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6918562734046656865' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6918562734046656865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6918562734046656865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/03/cakiem-nieoczekiwanie-i-w-ostatniej.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-LxbDREKsjsc/TXWq4PxDYwI/AAAAAAAACKI/w4o1eikeAgE/s72-c/DSCN1098.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3137429325879398689</id><published>2011-02-23T18:47:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:16:58.481-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj o 21:00 jest ostateczny termin żeby ustalić listę programów, w których chcemy odbywać rezydenturę. Już od ponad dwóch tygodni  nie myślałam za wiele na ten temat, bo gdy tylko wróciłam z mojej ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej, sporządziłam moją listę i ostatecznie ja podpisałam. Od wczoraj jednak, wszyscy ludzie z mojego roku rozmawiaja tylko na temat „Match“. Każdy panikuje, zmienia swoja listę na ostatni moment, sprawdza po pięć razy na godzinę czy aby na pewno lista jest podpisana/ zweryfikowana. Nawet jakbym chciała o tym nie myśleć to się nie da – chyba że bym włożyła sobie zatyczki do uszu żeby nie słyszeć tego spanikowanego tłumu. Tak więc udzeliła mi się cała ta stresująca atmosfera i chcąc czy nie chcąc cały czas przyłapuję się na rozważaniu różnych opcji i myśleniu gdzie spędzę następne 5-7 lat!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie myśłę, że z jednej strony ten cały „residency matching system“ nie jest taki zły, bo potencjalnie każdy student ma szansę na robienie wybranej przez siebie specjalizacji, bez znajomości i wtyków… ale z drugiej strony to trochę przedziwne i absurdalne, że dzisiaj wieczorem przyszłość tysiąca młodych ludzi zostanie spisana na „łaskę“ jakiegoś programu komputerowego; i że wszyscy ci ludzie przez kolejne trzy tygodnie będą żyli w stresie i niepewności, miejąc na dzieję że 17 marca okaże się ich szczęśliwym dniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3137429325879398689?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3137429325879398689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3137429325879398689' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3137429325879398689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3137429325879398689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/dzisiaj-o-2100-jest-ostateczny-termin.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3192373202162803157</id><published>2011-02-15T10:24:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:16:28.888-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'></title><content type='html'>Jadę znowu do Polski! I to już całkiem niedługo; za 6 tygodni! I to w dodatku na ponad miesiąc! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł na ten wyjazd i wstępne plany pojawiły się już dosyć dawno temu – pod koniec zeszłego lata lub na początku jesieni. Ale taka byłam zaganiana ze szkołą, wypełnianiem podań, wyjazdami na rozmowy kwalifikacyjne, że nie miałam czasu się tym na dobre zająć i sfinalizować tego wyjazdu. Zgadałam się na uczelni z lekarzem, który od wielu lat prowadzi różnego rodzaju programy szkoleniowe dla paramedyków i studentów medycyny w Polsce. W tym roku dostał dofinansowanie z naszego uniwersytetu i Unii Europejskiej na całoroczy program edukacyjny w Akademii Medycznej w Poznaniu. Tak więc udało mi się załatwić żebym mogła dołączyć do niego w ramach jednego z moich zajęć fakultatywnych! Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego układu – nie tylko uda mi się spędzić 5 tygodni w Polsce, ale jeszcze zaliczą mi to w szkole jako kredyt z "International Medicine" (medycyny międzynarodowej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie dni wolnych od pracy (mam nadzieję że trochę ich będzie) planuję poodwiedzać znajomych i spędzić trochę czasu z rodziną. Już się smieję do rodziców, że pewnie zdążą się mną naprzykrzyć; normalnie tak rzadko się widujemy, a w tym roku będziemy się widzieli 3 razy w ciągu 4 miesięcy (bo rodzice przylatują w maju na moje zakończenie studiów)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby nie patrzeć, to może być moja ostatnia okazja żeby na tak długo lecieć do domu…bo kiedy od lipca zacznę pracę, już będę miała tylko kilka tygodni urlopu w roku; tu tydzień, tam tydzień… tak więc długaśne wakacje przejdą do historii.  I nawet uda mi się spędzić tradycyjną polską Wielkanoc. Chociaż okres wielkanocny nigdy nie napełniał mnie nostalgią, bo zawsze świętowałam go bardziej w sercu i w Kościele, niż w domu, to cieszę się że w tym roku spędzę ten czas z bliskimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z takich małych rzeczy najbardziej raduję się faktem, że przez pięć tygodni będę mogła pić wyśmienitą kawę! Podczas styczniowej wizyty w Polsce, Costa Coffee oraz Coffee Heaven całkowicie rozpieściły moje podnibienie, i co tu dużo mówić, ale moje poranne wizyty w Starbucksie podczas ostatniego miesiąca rozczarowują mnie bezmiennie, a gorzka amerykańska kawa pozostawia wiele do życzenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3192373202162803157?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3192373202162803157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3192373202162803157' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3192373202162803157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3192373202162803157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/jade-znowu-do-polski-i-to-juz-cakiem.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6282587307057808100</id><published>2011-02-14T09:43:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:15:44.322-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Chciałam jeszcze tej zimy jechać na narty, ale wygląda na to że już nic z tego nie wyjdzie. Wiosna się zrobiła u nas na całego; temperatury w ciągu dnia często sięgają 15 stopni, ptaszki świergoczą, pierwsze pędy krokusów przebijają się przez zwietrzałą ziemię. Czas najwyższy zarać się za prace ogrodowe, a nie uważać żeby nie połamać sobie nóg na stokach pokrytych "rozwilżonym śniegiem". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc w miniony weekend zabraliśmy się z Mikiem za grabienie „kulek“.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-c-I9TpenzxQ/TW5YxgCxx5I/AAAAAAAACJY/VCgS_5D-yKM/s1600/photo.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-c-I9TpenzxQ/TW5YxgCxx5I/AAAAAAAACJY/VCgS_5D-yKM/s320/photo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579494595797043090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rośnie sobie u nas za domem kilka monumentalnych drzew, ktore wyglądaja trochę jak klon, ale nie ma „nosków“, które jako małe dzieci każdy lubił sobie naklejać na nos, tylko produkują tysiące kulek, które w okresie zimowym całkowicie zawalają nasze podwórko. Pomyśleliśmy sobie z Mikiem że pewnie uzbiera się tych kulek ze 3 worki. Cztery godziny później okazało się że napełniliśmy 15 worków! Chyba nie muszę dodawać że nasze plecy bardzo dobitnie to odczuły następnego dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam się dowiedzieć co to za upierdliwe drzewo produkuje takie ilości tych nikomu do szczęścia niepotrzebnych kolczatych szyszek. Tak więc przy pomocy google udało mi się ustalić że owe drzewo, wyglądające jak klon, z kulkami jak platan, nayzwa się  „ambrowiec amerykański“/ „American sweetgum“ (Liquidambar styraciflua)  i jest dosyć typowe dla klimatu wschodnio-południowych stanów. Wygląda na to że Virginia stanowi północna granicę teryterium o klimacie przyjaznym temu gatunkowi. I pomyśleć że gdybyśmy mieszkali nieco dalej na północ, nasze „życie ogrodnicze“ byłoby o tyle mniej skomplikowane!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-KLxP_-bpZ64/TW5ZbOGf1UI/AAAAAAAACJg/IAc-PBfOK3I/s1600/images.jpeg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 276px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-KLxP_-bpZ64/TW5ZbOGf1UI/AAAAAAAACJg/IAc-PBfOK3I/s320/images.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579495312535311682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6282587307057808100?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6282587307057808100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6282587307057808100' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6282587307057808100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6282587307057808100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/chciaam-jeszcze-tej-zimy-jechac-na.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-c-I9TpenzxQ/TW5YxgCxx5I/AAAAAAAACJY/VCgS_5D-yKM/s72-c/photo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2359722726137829132</id><published>2011-02-07T22:44:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:15:18.224-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Zakupy moje i Mika czasem przyjmują dosyć nieoczekiwany obrót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała historia zaczęła się w piątek wieczorem, kiedy zwróciłam uwagę na Mikowy sporran (torebka zawieszona na pasku na biodrach, którą nosi się z kiltem – szkocką spódnicą). Sporran już od wrześniowego szkockiego festynu leżał na komodzie w sypialni i czekał żeby Mike przyniósł z pracy pudełko które „w sam raz będzie się do niego nadawało“. Wpadłam w szał i powiedziałam że mam dosyć zagraconej komody i że następnego dnia jedziemy na zakupy, poszukać skrzyni/ kufra (około $50), w którym zmieści się nie tylko sporran, ale również reszta szkockiego stroju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia rano Mike mi oświadczył:&lt;br /&gt;- Zapomniałem Ci powiedzieć że zamówiłem przez internet szkatułkę na spinki do mankietów.&lt;br /&gt;- A gdzie ty zamierzasz tę szkatułkę trzmać? – zapytałam&lt;br /&gt;- No jak to gdzie? Na komodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszej sypialni mamy tylko jedną nocną szafkę po mojej stronie łóżka, na której stoi lampka. Mike już sporo razy wspominał że przydałby mu się taki boczny stolik po jego stronie. Niezadowolona wizją wciąż zawalonej komody powiedziałam:&lt;br /&gt;- Czemu nie kupimy w takim razie drugiej nocnej szafki/ stolika (około $100) i postawimy go po Twojej stronie łóżka. Wtedy będziesz mógł sobie ustawić tam pięć kuferków jeśli chcesz i nie będzie rozgardiaszu na komodzie.&lt;br /&gt;Mike na to:&lt;br /&gt;- Ja mam lepszy pomysł; czemu nie poszukamy „vanity table“/ toaletki (około $200) dla Ciebie? Zawsze chciałaś mieć taki osobny stolik do makijażu i biżuterii. Postawimy go w rogu sypialni i to będzie Twój kącik; nie będzie Ci wtedy przeszkadzał bałagan na komodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechaliśmy więc na zakupy do sklepu z różnego rodzaju importowanymi artykułami w którym można kupić wszystko od jedzenia, poprzez pościel i artykuły gospodarstwa domowego aż po małe meble. Kupiliśmy kuferek na  strój szkocki i wypatrzyliśmy naprawdę ładną toaletkę. Nie chciałam jednak kupować pierwszej napotkanej i zaproponowałam przystanek w sklepie meblowym żeby mieć jakieś porównanie. Okazało się że w sklepie meblowym nie było toaletek… ale za to była super skórzana kanapa ($ xxxx), którą kupilismy do naszego pokoju z telewizorem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2359722726137829132?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2359722726137829132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2359722726137829132' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2359722726137829132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2359722726137829132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/zakupy-moje-i-mika-czasem-przyjmuja.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7378992348101477008</id><published>2011-02-05T22:08:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:15:01.414-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Znacie pewnie z własnego doświadczenia uczucie ulgi, które wypełnia was kiedy po dosyć długim opóźnieniu w końcu podstawiają pociąg albo samolot i wiecie że bez względu na to czy zdążycie na przesiadkę czy nie, to będziecie bliżej celu podróży. Doświadczenia dwóch ostatnich dni uświadomiły mi żeby nie „ulgować się“ za wcześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja ostatnia rozmowa kwalifikacyjna, w Columbus w stanie Ohio przypadła na 3 lutego. I akurat tak się złożyło że w tym samym czasie połowa Ameryki została sparaliżowana przez śnieżyce jakie mało kto pamięta. Ja od kilku dni śledziłam prognozy pogody i komunikaty lotniskowe, i okazało się że moja podróż z przesiadką w Philadelphii powinna odbyć się bez większych komplikacji. Kiedy w dniu wylotu dotarłam na lotnisko, okazało się że mój lot do Philly jest opóźniony; ale że wcześniejszy samolot jeszcze nie odleciał, udało mi się bez problemu przebookować bilety na ten wcześniejszy lot. Cała podróż miała trwać 45 minut. Jakież było moje ździwienie kiedy po ponad godzinie wciąż byliśmy wysoko w powietrzu bez perspektywy na szybkie wylądowanie. W tym samym momencie pilot poinformował nas, że widoczność w Philadelphii jest bardzo kiepska i musimy pokołować aż pojawi się okazja na bezpieczne wylądowanie. Minęło kolejne 30 minut a mgła nie chciała się rozproszyć; paliwa w samolocie coraz mniej więc zapadła decyzja że trzeba wracać, i tak oto dwie i pół godziny po wystartowaniu, byłam dokładnie tam gdzie zaczęłam, bez szans na złapanie mojego połączenia.  &lt;br /&gt;Udało mi się znaleźć w końcu inny lot z przesiadką w Nowym Jorku, i dotarłam do Columbus ostatnim nieodwołanym samolotem… zmarnowana ponad 9 godzinna podróżą; a jazda samochodem zajęłaby mi 8 godzin!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szpital uniwersytecki w Ohio State University okazał się pierwszorzędny, więc ucieszyłam się że ta cała moja tułaczka nie poszła na marne! Ale podróż powrotna również nie odbyła się przez przygód. Tuż po dotarciu do hotelu dostałam wiadomość od portalu Expedia, za pomocą którego dokonuje rezerwacji hotelowych i samolotowych, żebym skontaktowała się z nimi w sprawie zmian w moim rozkładzie. Po ponad godzinnym słuchaniu muzyki przez telefon, uprzejmy głos poinformował mnie że mój samolot powrotny następnego dnia został odwołany z powodu oczekiwanej śnieżycy i kolejny będzie dopiero za dwa dni! Nie mając innego wyjścia, zaakceptowałam przymusowe przedłużenie mojej podróży. Następnego ranka przed moją rozmową coś mnie tknęło i sprawdziłam status lotów. Okazało się że mój „oryginalny“ samolot ma odlecieć o czasie. Jakież było moje ździwienie kiedy zadzowniłam do linii lotniczych i dowiedziałam się że nie ma już na tym samolocie miejc! W każdym razie udało mi się znaleźć inne połączenie i wróciłam do domu nawet wcześniej niż miałam w planach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się że etap rozmów już za mną i w końcu mogę sobie odpocząć od samolotów i hoteli!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7378992348101477008?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7378992348101477008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7378992348101477008' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7378992348101477008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7378992348101477008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/znacie-pewnie-z-wasnego-doswiadczenia.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3180154967824703451</id><published>2011-01-31T22:46:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T10:14:30.871-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak trochę niespodziewanie i z zaskoczenia musieliśmy zorganizować sobie pod koniec stycznia wyprawę do Polski na ślub siostry. Niespodziewanie, bo plany były na październik, a tu na początku grudnia młodym zabrakło cierpliwości i stwierdzili że nie czekają prawie kolejnego roku i ślub będzie w styczniu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiliśmy również wybrać się do Zakopanego na narty. Narty nie doszły do skutku, bo jak popatrzyliśmy na sprzęt do wyporzyczenia to zrezygnowaliśmy… kiedyś będziemy się musieli dorobić własnego sprzętu w Polsce – bo targać narty samolotem w tę i z powrotem to trochę się nie opłaca. O mały włos i Zakopane nie dszło do skutku… bo na dzień przed wyjazdem dostałam rewolucji żołądkowej jakiej jeszcze nie doświadczyłam w życiu. No ale tak to bywa jak się za dużo wina na weselu połączy z „jelitówką“ podłapaną od taty! Sama nie wiem czy dolegliwości przeszły same z siebie czy ze strachu przed wizją wizyty na Skierniewickim pogotowiu. W każdym razie po 24 godzinach bycia ledwo żywą, poczułam się na tyle dobrze że zdecydowaliśmy się jechać na nasze górskie wakacje. A prawdziwa góralska kwaśnica i goloneczka prosto z grila uzdrowiła mój zmarnowany żołądek na dobre!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się zobaczyć Morskie Oko zimą, i choć wyglądało przeuroczo, to jednak latem zdecydowanie robi większe wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-PLzL2uqa3k4/TWnJU9xg3zI/AAAAAAAACIk/1G0M7aIPpbw/s1600/DSC_0474.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-PLzL2uqa3k4/TWnJU9xg3zI/AAAAAAAACIk/1G0M7aIPpbw/s320/DSC_0474.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578210975491874610" /&gt;&lt;/a&gt; Stoję na zamarźniętym jeziorze, a w tle schronisko nad Morskim Okiem.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6xdCfbtBDWI/TWnJU1Pnc1I/AAAAAAAACIc/YW_2aVkOtpk/s1600/DSC_0454_2.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6xdCfbtBDWI/TWnJU1Pnc1I/AAAAAAAACIc/YW_2aVkOtpk/s320/DSC_0454_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578210973202215762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Grubość lodu na jeziorze sięga 1,5 m. tak więc bez obawy można wybrać się na drugi brzeg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W odróżnieniu od Kasprowego Wierchu – widoki prawie jak w Himalajach, dosłownie i przenośni zapierają dech w piersiach (bo przy -15 stopniach Celsjusza, powietrze na tej wysokości jest jeszcze cieńsze niż w bardziej umiarkowanych temperaturach). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-sxa4Vce7cTQ/TWnJVfjDKXI/AAAAAAAACI0/wcxrN0GFT4A/s1600/DSCN1007.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-sxa4Vce7cTQ/TWnJVfjDKXI/AAAAAAAACI0/wcxrN0GFT4A/s320/DSCN1007.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578210984558012786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-U-h6RfdN3Hg/TWnJVOoNFPI/AAAAAAAACIs/zujIWUlKotA/s1600/DSC_0515_2.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-U-h6RfdN3Hg/TWnJVOoNFPI/AAAAAAAACIs/zujIWUlKotA/s320/DSC_0515_2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578210980016231666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3180154967824703451?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3180154967824703451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3180154967824703451' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3180154967824703451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3180154967824703451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/01/tak-troche-niespodziewanie-i-z.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-PLzL2uqa3k4/TWnJU9xg3zI/AAAAAAAACIk/1G0M7aIPpbw/s72-c/DSC_0474.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6253912319183330861</id><published>2011-01-10T22:46:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:14:02.996-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Co za początek roku! Jest dopiero 10 stycznia a ja już byłam na 8 różnych samolotach!!! Niewątpliwie w ciągu minionego tygodnia mój terminarz rozmów kwalifikacyjnych był nieco przepełniony. Przez trzy dni, dzień po dniu, miałam rozmowy w miejscach na tyle od siebie odległych, że nie było mowy o dotarciu z jednego miasta do drugiego samochodem; a że latanie z przesiadkami jest nieco tańsze, stąd nazbierało się tych lotów.&lt;br /&gt;Najpierw miałam rozmowę w Dayton, Ohio; samo miasto nie jest zbyt urodziwe i atrakcyjne, ale szpital i program chirurgiczny – pierwsza klasa! Następnego dnia miałam rozmowę w Norfolk, Virginia. Samo Norfolk jest około trzech godzin ode mnie, więc jakbym nie była taka rozrywaną osobistością, to mogłabym dojechać sobie autkiem… a tak trzeba było lecieć. Ostatnim przystankiem było Chicago, które zimą okazało się równie przeurocze jak latem… tylko nieco zimne! Normalnie bym nie narzekała na zimową pogodę, ale ze względów praktycznych miałam tylko jedną walizkę i lekki elegancki płaszczk żebym jak ludź wyglądała w nim i w garniturze. I tak cud że pomyślałam o wpakowaniu porządnych zimowych butów na zmianę, bo inaczej chyba bym tam zamarzła! &lt;br /&gt;Dobrze w końcu być w domu. Już mam po dziurki w nosie pokoi hotelowych, samolotów, posiłków w biegu, przesiadek i lotnisk. Chociaż muszę przyznać że w tym tygdoniu jestem wyjątkowo poinformowana o wydarzeniach w świecie footballu. Podczasz gdy ja obejrzałam kilka meczy z braku lepszego zajęcia na lotnisku, inni jak widać na załączonym zdjęciu, z niezwykłym zainteresowaniem śledzili ekrany telewizorów restauracyjnych z lontniskowego korytarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-7KJy_9kecrE/TWcmGZCYYOI/AAAAAAAACIU/cemF76tNpvg/s1600/photo.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7KJy_9kecrE/TWcmGZCYYOI/AAAAAAAACIU/cemF76tNpvg/s320/photo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577468554763591906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6253912319183330861?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6253912319183330861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6253912319183330861' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6253912319183330861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6253912319183330861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/01/co-za-poczatek-roku-jest-dopiero-10.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7KJy_9kecrE/TWcmGZCYYOI/AAAAAAAACIU/cemF76tNpvg/s72-c/photo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5576741483341839294</id><published>2010-12-30T18:07:00.000-05:00</published><updated>2011-02-18T18:12:42.524-05:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Kiedyś uwielbiałam grudzień, choinkowe wystawy w sklepach, wyczekiwanie na święta… A teraz denerwuje mnie komercyjność tego okresu i grudzień rzadko oznacza święta z prawdziwego zdarzenia, z pierogami, prawdziwą wieczerzą wigilijną, pustym nakryciu przy stole. Cały czas czekam, ale bardziej na przerwę od szkoły i codziennej rutyny. &lt;br /&gt;W tym roku miałam namiastkę prawdziwych polskich świąt w postaci wspólnego wypieku makowca i pierogów wigilijnych razem z koleżanką. Same święta, po czterech czy pięciu latach przerwy, spędziliśmy z Mika rodziną u jego brata w Indianie. Były prezenty, choinka, wyprawa do kościoła na jasełka; oprócz opłatka jednak nie było żadnych polskich akcentów. Może za rok znowu zrobię święta z prawdziwego zdarzenia u nas w domu.&lt;br /&gt;Nie pomyślcie sobie, że było całkowicie smutno i monotonnie. Święta były w tym roku białe i zimowe, o czym w Virginii raczej możnaby tylko pomarzyć. Tak więc w Boże Narodzenie wybraliśmy się na górkę… bo na miano sanek to raczej nie zasługuje. Podobno drewniane sanki, na których mnie ciągali rodzice jak byłam dzieckiem, uważa się obecnie za niebezpieczne. Tak więc zjeżdzaliśmy na „steropianowych matach“, które moim zdaniem są zdecydowanie mniej bezpieczne niż tradycyjne sanki z płozami. Moje plecy i kręgosłup odczuwały skutki takiej maty jeszcze tydzień po saneczkowaniu.&lt;br /&gt;No i w drodze ze  świąt zatrzymaliśmy się w West Virginii na nartach – co prawda tylko na jeden dzień, ale było kapitalnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-q2c6wQbdy50/TV78OXdMCwI/AAAAAAAACIM/5mPS4VHGAbc/s1600/DSCN0892.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-q2c6wQbdy50/TV78OXdMCwI/AAAAAAAACIM/5mPS4VHGAbc/s320/DSCN0892.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575170712476060418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5576741483341839294?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5576741483341839294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5576741483341839294' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5576741483341839294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5576741483341839294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/kiedys-uwielbiaam-grudzien-choinkowe.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-q2c6wQbdy50/TV78OXdMCwI/AAAAAAAACIM/5mPS4VHGAbc/s72-c/DSCN0892.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2587508840262889118</id><published>2010-12-21T22:53:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:13:08.654-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIP7y4ZarI/AAAAAAAACHM/yEIQE-rZ5cg/s1600/DSCN0858.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIP7y4ZarI/AAAAAAAACHM/yEIQE-rZ5cg/s320/DSCN0858.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571533208955742898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wiecie co przedstawia powyższe zdjęcie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to domek zbudowany całkowicie z czekoladek, cukierków, groszków, ciasteczek i tym podobnych! Bez niczego na fotografii trudno wyorazić sobie perspektywę, ale to cudo ma prawie 4 metry wysokości!!! Przy okazji rozmowy kwalifikacyjnej w Penn State University odwiedziłam największą w Stanach fabrykę czekolady – Hershey i tam natknęłam się na tego architektonicznego dziwoląga! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro już jesteśmy przy słodyczach to pochwalę się swoimi wypiekami! Już nawet nie pamiętam w jaki sposób, ale wpadł mi w ręce przepis na ciasteczka imbirowe z kawałkami imbiru, a nie tylko sproszkowanej przyprawy. Upiekłam jedną porjcę pewnego grudniowego wieczoru dla spróbowania i… okazały się zupełnym cukierniczym hitem! Mike zajadał się aż uszy mu się trzęsły. Jak zabrałam je do szpitala, to 50 ciastek rozpłynęło się w mniej niż kwadrans. Skończyło się na tym że w ciągu miesiąca napiekłam ich 10 porcji i obdarowałam nimi wszystkich – zacznając od moich drugorocznych studentów, poprzez kosmetyczkę, kończąc na Mikowych współpracownikach i rodzince! I kto by pomyślał że ze mnie taki cukiernik! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQuSCg33I/AAAAAAAACHU/2iUXv9BLI9s/s1600/DSCN0846.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQuSCg33I/AAAAAAAACHU/2iUXv9BLI9s/s320/DSCN0846.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571534076313132914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQu5r7snI/AAAAAAAACHs/fhMGPwKEVoY/s1600/DSCN0850.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQu5r7snI/AAAAAAAACHs/fhMGPwKEVoY/s320/DSCN0850.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571534086955840114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQunJS_BI/AAAAAAAACHk/74eDVBnZ2rQ/s1600/DSCN0849.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQunJS_BI/AAAAAAAACHk/74eDVBnZ2rQ/s320/DSCN0849.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571534081978727442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQurhqXLI/AAAAAAAACHc/dGqqytzvU0A/s1600/DSCN0848.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQurhqXLI/AAAAAAAACHc/dGqqytzvU0A/s320/DSCN0848.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571534083154664626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQuyY5pOI/AAAAAAAACH0/btOMymXCuF4/s1600/DSCN0854.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIQuyY5pOI/AAAAAAAACH0/btOMymXCuF4/s320/DSCN0854.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571534084996965602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2587508840262889118?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2587508840262889118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2587508840262889118' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2587508840262889118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2587508840262889118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/12/czy-wiecie-co-przedstawia-powyzsze.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TVIP7y4ZarI/AAAAAAAACHM/yEIQE-rZ5cg/s72-c/DSCN0858.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8551021918064497949</id><published>2010-12-20T16:42:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:12:39.540-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Końcówkę listopada i większość grudnia spędziłam pracująć w STICU (Surgical/ Trauma Intensive Care Unit), czyli na chirurgicznym oddziale intensywnej opieki. Nie jest to zbyt populnarny fakultet wsród czwartoroczniaków, którzy zmęczeni miesiącami zakuwania i nieprzespanych nocy raczej wolą mniej czasochłonne zajęcia. Ja koniecznie chciałam popracować na tym oddziale, bo jakby nie patrzeć  ICU będzie stanowiło dosyć pokaźną porcję mojego chirugicznego szkolenia, i chciałam chociaż trochę przygotować się na to co czeka mnie w przyszłości. No i nie mogłam skończyć szkończyć szkoły medycznej i nie mieć zielonego pojęcia o wentylatorach i innych skomplikowanych metodach używanych do potrzymywania życia. &lt;br /&gt;W takim ICU rzeczy dzieją się niesłychanie szybko i każdy pacjent ma wysarczająco schorzeń aby obdzielić nimi całą masę mniej schorowanych pacjentów. Opieka nad takimi ludźmi wymaga szybkiego powiązania faktów, rozumienia interakcji lekowych i wszelkich procesów fizjologicznych. W czasie trzeciego roku, podczas praktyk na różnych odziałach szpitala, raczej nie ma się do czynienia z pacjentami z oddziału intensywnej opieki, bo uważa się że są oni za skomplikowani dla trzecioroczniaków. To trochę tak jakby student trzeciego roku opiekował się pacjentami, którzy stanowią perfekcyjny obrazek jakiegoś schorzenia prosto z podręcznika patologii czy fizjologii. Natomiast taki pacjent w ICU to tak jakby powtórka/ egzamin z całego roku – bo nic się nie trzyma kupy, i z minuty na minutę pojawiają się nowe problemy i nigdy nie wiadomo czym nas zaskoczy. &lt;br /&gt;Przez cztery tygodnie miałam do czynienia z wieloma pacjentami którzy trafili do nas w krytycznym stanie i wbrew wszystkim oczekiwaniom wrócili do zdrowia. Najbardziej niewiarygodny przypadek to zmarźluch, który trafił do nas z hypotermią 28 stopni; nad ranem został znaleziony przez kogoś nieprzytomny na poboczu drogi, po tym jak doznał urazu głowy w stłuczce samochodowej. Nikt nie dawał mu zbyt wiele szans na przeżycie, a on nas zaskoczył i po dwóch dniach opuścił szpital bez uszczerbku na zdrowiu!&lt;br /&gt;Ale każdy medal ma dwie strony, i niestety w tym samym czasie straciłam więcej pacjentów niż w czasie całej mojej studenckiej kariery. &lt;br /&gt;Tak więc w czasie tego miesiąca nie tylko nauczyłam się rozumieć zasady działania wentylatora i myśleć po medycznemu, ale przede wszystkim doceniłam bezsilność milionodolarowych maszyn i lekarstw wobec choroby i naczyłam się pokory wobec życia i śmierci.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8551021918064497949?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8551021918064497949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8551021918064497949' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8551021918064497949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8551021918064497949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/12/koncowke-listopada-i-wiekszosc-grudnia.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5064037219814922655</id><published>2010-12-05T15:59:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:12:10.378-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak jak obiecałam teraz kolej na St. Louis w stanie Missouri. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może komuś zrodziło się pytanie czemu, na litość boską, wpadłam na pomysł żeby wysyłać podanie o pracę do St. Louis. Jasne że lepiej byłoby się nie przeprowadzać, a jak już trzeba będzie to gdzieś bliżej, a nie przez połowę Ameryki. St. Louis znalazło się na mojej liście ze względu na to, że sporo się dzieje tam własnie w Mikowej branży, więc jak już by trzeba było pakować walizki, to Mike by mógł tam znaleźć pracę bez problemu. Więc gdy tylko zostalam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną, to postanowiłam polecieć i… dodać kolejne miasto do mojej listy podbojów geograficznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU268MV0gbI/AAAAAAAACGM/J1a_zyN7UOQ/s1600/arch.jpeg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 184px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU268MV0gbI/AAAAAAAACGM/J1a_zyN7UOQ/s320/arch.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570313857394835890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto leży nad rzeką Missisipi i słynie ze swojego ogromnego łuku, który ma 630 stóp/ 192 m. wysokości. Został wybudowany w latach ’60. Już kilka razy na Discovery oglądałam film dokumentalny o tym jak budowali tego olbrzyma. Raz nawet widziałam go z powietrza, przy okazji przesiadki samolotowej w St. Louis. No a teraz, oprócz głównego celu mojej podróży – rozmowy kwalifikacyjnej, w końcu mogłam zobaczyć ten łuk z bliska, dotknąć go i wjechać malutkim wagonikiem na sam szczyt i zobaczyć panoramę miasta, stanu Missouri i sąsiedniego stanu Illinois. Jako że moja wizyta przypadła w środku tygodnia i w mało atrakcyjnym czasie (bo pod koniec listopada), to nie było kolejek żeby wjechać na łuk. Tak więc w moim wagoniku siedziałam tylko ja i starsze małżeństwo. Ale w okresie szczytu turystycznego, podobno do tej malutkiej przestrzeni (chyba nie przesadzę jeśli porównam ją wielkością do „malucha“) potrafią upchać 5 osób. Widoki były pierwszorzędne no i udało mi się „odhaczyć“ ten łuk na liście rzeczy do zobaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU27TjcoLUI/AAAAAAAACGU/GjkQsZixdnQ/s1600/DSC_0020.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU27TjcoLUI/AAAAAAAACGU/GjkQsZixdnQ/s320/DSC_0020.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570314258734394690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(to jest wnętrze malutkiego wagonika)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU27T3OWWbI/AAAAAAAACGc/leamjwKDD58/s1600/DSC_0024.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU27T3OWWbI/AAAAAAAACGc/leamjwKDD58/s320/DSC_0024.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570314264043215282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(a tu wagonik z pasażerami, którzy bez wątpienia nie mają klastrofobii)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widoki jak widać były pierwszorzędne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU29Pf40UwI/AAAAAAAACHE/2e3ntSLapmY/s1600/DSC_0016.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU29Pf40UwI/AAAAAAAACHE/2e3ntSLapmY/s320/DSC_0016.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570316388082668290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU29PKbeEVI/AAAAAAAACG8/yf8TGcSzBdw/s1600/DSC_0007.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU29PKbeEVI/AAAAAAAACG8/yf8TGcSzBdw/s320/DSC_0007.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570316382322430290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU26mZ3dSKI/AAAAAAAACGE/-wROQDvYxKA/s1600/DSC_0171.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU26mZ3dSKI/AAAAAAAACGE/-wROQDvYxKA/s320/DSC_0171.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570313483068459170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(To jest widok łuku z mojego pokoju hotelowego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego odwiedziłam browar Budweisera. Nie jestem zwolenniczką tego piwa, ani większości amerykańskich w rzeczy samej, ale sama wizyta w browarze była super. Udało mi się zobaczyć od zaplecza cały proces prodkucyjny od warzenia chmielu, przez pasteryzację, do rozlewania w puszki i butelki. No i nawet skosztowałam trochę dopiero co zrobionego piwa, prosto z ogromnego zbiornika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU271nz90MI/AAAAAAAACGk/pkBEwUO4ggg/s1600/DSCN0845.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU271nz90MI/AAAAAAAACGk/pkBEwUO4ggg/s320/DSCN0845.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570314844021575874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(tutaj nalewają mi piwka prosto ze zbiornika. Wyglądam trochę jak wypłoch w tej czapce i goglach ochronnych, ale to był warunek wejścia na halę produkcyjną)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze jedna ciekawostka na temat St. Louis. &lt;br /&gt;Jedną z moich ulubionych szybkich restauracji (celowo nie użyłam słowa „fastfood“) jest Panera Bread - taka fuzja między piekarnią, cukiernią, kawiarnią i barem kanapkowo-sałatkowym. Zimą uwielbiam ich duży wybór smakowitych zup, chleb dorównuje smakowo polskiemu, no i wszyskto jest świeże i zdrowe. W całej Ameryce Panera Bread nazywa się właśnie „Panera Bread“, ale nie w St. Louis. Jako że ta sieć restauracji narodziła się właśnie w tym mieście, to dla upamiętnienia lokalnie zachowali oryginalną nazwę „St. Louis Bread Company“. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU28blsrjLI/AAAAAAAACG0/2cyEuUByQnc/s1600/DSC_0160.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU28blsrjLI/AAAAAAAACG0/2cyEuUByQnc/s320/DSC_0160.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570315496289176754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(To jest zdjęcie "Panery" w St. Louis)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU28brYT7CI/AAAAAAAACGs/bjyZoe44Ao8/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU28brYT7CI/AAAAAAAACGs/bjyZoe44Ao8/s320/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570315497814354978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(A tak wygląda "Panera" w reszcie Ameryki)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5064037219814922655?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5064037219814922655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5064037219814922655' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5064037219814922655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5064037219814922655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2011/02/tak-jak-obiecaam-teraz-kolej-na-st.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TU268MV0gbI/AAAAAAAACGM/J1a_zyN7UOQ/s72-c/arch.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6967267043514049831</id><published>2010-11-28T04:35:00.001-05:00</published><updated>2011-06-21T10:11:52.530-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Muszę przyznać że jak narazie lubię to moje podróżowanie na rozmowy kwalifikacyjne. Cały ten proces nazywa się tutaj „Interview Trail“ i jest on doświadczeniem samym w sobie. Tak jak napisałam w poprzednim poście, nie tylko  ja się chcę pokazać w jak najlepszym świetle, ale szpitale starają się zaimponować żebym to ich wybrała, a nie kogoś innego. Porównując cały ten proces do moich kilku rozmów sprzed czterech lat, kiedy to próbowałam się dostać na medycynę, to ten jest zdecydowanie mniej stresujący. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory miałam już 5 rozmów; trzy w Philadelphii i okolicach, jedną w Saint Louis i jedną w blisko nas, w szpitalu gdzie niedawno miałam okazję odbywać miesięczne praktyki. W Philadelphii najbardziej odpowiadała mi różnorodność restauracji i polska dzielnica z polskimi sklepami. Miasto jest super, ale do odwiedzenia; tak więc już wiem że nie będzie na szczycie mojego rankingu. St. Louis zrobiło na mnie super wrażenie, ale o tym będzie osobny post.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele osób, które spotkałam w czasie mojego „wywiadowczego szlaku“ składa podania do tych samych instytucji co ja, tak więc będę miała okazję spotkać się z nimi po kilka razy w różnych miejscach. Wszystkie te wyprawy więc są nie tylko okazją do wyrobienia sobie opinii o różnych programach oficjalnymi drogami, ale także poprzez rozmowy z moimi konkurentami, którzy znają niektóre programy z „pierwszej ręki“. Zazwyczaj moje wizytacje trwają dwa dni. Wieczorem na „dzień przed“ większość programów zaprasza mnie na obiad/ kolację, gdzie w mniej formalnej atmosferze mam okazję poznać obecnych rezydentów i czasem lekarzy profesorów, i dopiero następnego dnia odbywają się oficjalne rozmowy kwalifikacyjne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość rozmów odbywa się bezstresowo – po prostu rozmowa o wszystkim. Moje referencje i CV dla większości wystarczy jako świadectwo że nadaję się na lekarza/ chirurga, tak więc rozmowa zazwyczaj obraca się wokół mojego codziennego życia, doświadczeń, osobowści. No i tutaj muszę przyznać że mam trochę łatwiej niż niektórzy z moich znajomych z którymi rozmawiałam na temat ich doświadczeń. Zawsze wychodzi w tych rozmowach fakt że pochodzę z Polski, że przyjechałam tutaj jako dorosła osoba i… zazwyczaj udaję mi się stamtąd poprowadzić rozmowę na „moje tory“ gdzie czuję się komfortowo i… mogę pokazać to co odróżnia mnie od 99% kandydatów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co nie do końca mi odpowiada w tym całym procesie to ilość podróżowania. Narazie nie jest źle, bo prawie wszędzie mogłam jechać samochodem. Dopiero w styczniu zacznie się latanie po całej Ameryce. Ale takie życie w biegu, na walizkach, spanie w hotelach, i stersowanie czy nie będzie korków, albo opóźnien samolotów jest samo w sobie stresujące.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6967267043514049831?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6967267043514049831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6967267043514049831' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6967267043514049831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6967267043514049831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/11/musze-przyznac-ze-jak-narazie-lubie-to.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5886592848879834286</id><published>2010-11-21T09:57:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T10:11:05.252-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'>The Match</title><content type='html'>Wygląda na to że nadszedł czas na „technicznego“ posta na temat  MATCH. W zeszłym tygodniu rozpoczęłam okres rozmów kwalifikacyjnych na rezydenturę z chirurgii ogólnej, no i raczej nie obejdzie się bez wyjaśnienia na czym to wszystko polega. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie za 6 miesięcy skończę szkołę i…pomimo dwóch, ciężko zapracowanych literek za nazwiskiem (M.D.), nie będę mogła praktykować medycyny, aż odbędę specjalizację, tutaj zwaną „residency“. Rezydentura jest jedyną drogą w Stanach do zdobycia kwalifikacji do samodzielnego wykonywania zawodu lekarskiego. W zależności od specjalizacji taka rezydentura trwa od 3 (medycyna rodzinna, choroby wewnętrzne), do 5 – lub więcj lat (chirurgia ogólna, radiologia). Po odbyciu rezydentury pierwszego stopnia można kontynuować bardziej zaawansowane szkolenie – np. na kardiologa, pulmonologa, chirurga dziecięcego, chirurga onkologa itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rezydentury odbywają się w szpitalach ze specjalną akredytacją od ministerstwa zdrowia i są finansowane przez państwo. Prawda jest taka że w większości specjalizacji kandydatów na daną rezydenturę jest więcej niż dostępnych miejsc (zwłasza że w ostatnich latach coraz więcej zagranicznych lekarzy przyjeżdza kształcic się w Stanach i zwiększają konkurencję). I tak właśnie kilkadziesiąt lat temu został ustanowiony National Residency Matching Program, potocznie zwany „the Match“. System ten w miarę obiektywny i uczciwy sposób „kojarzy“ młodych (lub bardziej trafnie „nowych“) lekarzy z instytucją w której będą oni odbywać rezydenturę. &lt;br /&gt;Na początku każdego września przyszli lekarze rejestrują się w systemie komputerowym i za jego pomocą wysyłają podania do szpitali oferujących szkolenie w zakresie ich wybranej specjalizacji. Szpitale akredytowane przez państwo nie przyjmują żadnych podań poza wyżej wspomnianym systemem aplikacyjnym. Rozmowy kwalifikacyjne odbywają się pomiędzy listopadem a marcem. Są one nie tylko okazją dla szpitali na wybranie najlepszych kandydatów, ale także dla przyszłych lekarzy na wybranie najlepszej instytucji na przyszłe szkolenie. Obie strony mają czas do końca lutego na dostarczenie swoich „Rank Order Lists“ – rankingu programów/ rankingu kandydatów od najbardziej do najmniej porządanych. Od wielu lat magiczny „Match“ odbywa się w trzeci czwartek marca, kiedy to algorytm komputerowy kojarzy ranking kandydatów z rankingiem szpitali w których odbywali oni rozmowy kwalifikacyjne. Od lat prawie 70% kandydatów zostaje skojarzona z jedną z trzech najwyżej ocenionych w rankingu instytucji. Wynik „match“ jest legalnym zobowiązaniem, i młody lekarz zaczynając 1 lipca, musi odbywać szkolenie w szpitalu do którego loteria go dopasowała. Co roku w zależności od konkurencyjności danej specjalizacji, część kandydatów nie zostaje dopasowana do żadnej z instytucji na ich rankingu i w takiej sytuacji muszą albo odbywać tzw. „scramble“ – i na "łapu-capu" szukać pozycji, które nie wypełniły się w „Match“ (w przypadku chirurgii takich otwartych pozycji jest bardzo niewiele), albo wybrać inna specjalizację (ja nie wiem co bym wybrała, bo mało rzeczy poza chirurgią mnie pociąga), albo „przezimować“ cały rok i starać się o pozycję w kolejnym „Match’u“. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wysłałam podania do ponad 30 szpitali, z nadzieją na rozmowy kwalifikacjne w przynajmniej połowie z nich. Chirurgia jest średnio konkurencyjną specjalizacją, i według analiz statystycznych jeśli potencjalny kandydat umieści pomiędzy 10-12 instytucji w swoim rankingu, szanse pomyślnego skojarzenia sięgają ponad 95%. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę że ten post się zrobił strasznie długaśny… tak więc ciąg dalszy nastąpi, a jeśli ktoś ma pytania na temat „Match’u“ to dajcie znać. ☺&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5886592848879834286?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5886592848879834286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5886592848879834286' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5886592848879834286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5886592848879834286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/11/match.html' title='The Match'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6910753920917283786</id><published>2010-10-31T23:07:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T10:10:36.161-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>Na urodziny w tym roku dostałam nook’a – czytnik eboków wylansowany przez sieć księgarni Barnes and Noble. Trochę miałam wątpliwości co do tego wynalazku. Głównie dlatego że dla mnie doświadczenie literackie polega nie tylko na czytaniu książki, ale także odwracaniu stron, zagianania rogów, czasem nawet zanatowaniu czegoś na marginesie. Większość moich książek wygląda na „przeczytane“ jak już się z nimi uporam. Poza tym lubię mieć dużo książek na półce. Domowa biblioteka, bez względu na ilość książek, dużo mówi o właścicielu.Kiedy odwiedzam kogoś w ich domu, zwłaszcza pierwszy raz, jeśli to tylko możliwe, przeprowadzam szybką „inwentaryzację“ ich książkowej kolekcji. Książki, gdy wszystko inne zawiedzie, nie tylko dostarczą tematu do rozmowy, ale również powiedzą mi o ich właścicielu więcej niż nawet „dobrze klejąca się“ rozmowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje własne czytanie w ostatnich latach nie wyglądało najlepiej… przynajmniej jeśli chodzi o literaturę „rozrykwową“. W związku z nawałem pracy, szkolnego czytania i braku czasu trzeba było zrezygnować z częstych wizyt do księgarni i czytania 2-3 książek w miesiącu. Notatki, skrypty, streszczenia i podręczniki skutecznie wyparły czysto przyjemnościowe pozycje z mojego czytelniczego harmonogramu. Dzięki Bogu za ‚audiobooks‘, to przynajmniej w samachodzie w drodze do/ ze szkoły udało mi się „poczytać“ trochę literatury popularnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu zaczęłam bardzo „mało czasochłonny“ fakultet – w związku z czym w końcu miałam okazję poczytać mojego nook'a. I muszę przyznać że nawet mi on odpowiada. Czyta się zupełnie tak jak zwykłą książkę ‚paperback‘, jest bardzo poręczny, zajmuje mało miejsca i... zawiera książek bez liku. Zdarzyło mi się w piątek że skończyłam czytać jedną książkę i… od razu mogłam zacząć kolejną. Już mam ich ponad 10 na moim nook’u czekających na swoją kolej. Jedyna wada tego urządzenia to że zbyt łatwo jest kupić nowe książki. W kilka (jeśli jest się w pobliżu Wi-Fi) lub kilkadziesiąt sekund (jeśli trzeba korzystać z połączenia 3G) można wyszukać noweg tytuły i kupić wciskając jeden guzik. A z prawdziwymi książkami rzadko zdarzało mi się kupować więcej niż 2 na raz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6910753920917283786?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6910753920917283786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6910753920917283786' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6910753920917283786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6910753920917283786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/10/na-urodziny-w-tym-roku-dostaam-nooka.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3060268388191812400</id><published>2010-09-20T22:45:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:09:54.971-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sentiments'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Podczas mojego miesiąca na onkologii urosłam nie tylko jako przyszły lekarz i człowiek, ale także jako… przyjaciel.  Pewnego popołudnia tuż na początku moich praktyk odebrałam telefon od S. – mojej najbliżej koleżanki ze szkoły, z prośbą o polecenie jej dobrego chirurga onkologa. Nie mogłam otrząsnąć się szoku, kiedy S. poinformowała mnie że mały guzek na piersi, którego wyczuła przez przypadek tydzień wcześniej, okazał się złośliwym nowotworem. Nie tylko pomogłam jej podjąć decyzję o wyborze lekarza, ale towarzyszyłam jej w w niezlicznych wizytach w ciągu kolejnych dni. Spędziłam godziny na przeglądaniu artykułów i badań na tym właśnie nowotworem. Kiedy nadszedł czas na wczepienie jej portu do chemioterapii, nie tylko byłam obecna przy zabiegu jako asystent, ale również jako wsparcie dla S. i jej rodziców przed i po zabiegu. Była złość, rozczarowanie, brak akceptacji. Sporo czasu zajęło mi znalezienie równowagi pomiędzy lekarskim profesjonalizmem a czysto przyjacielskimi emocjami.  Pomimo ogromnego żalu i… smutku, czuję się ogormnie uprzywilejowana i wdzięczna, że S. zaufała mi bezgranicznie, i że mogłam doświadczyć jej choroby nie tylko jako lekarz, ale również towarzyszyć jej jako przyjaciel z dnia na dzień w tej drodze przeciwko rakowi. &lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu S. straciła wszystkie włosy, i jej blond, skręcona jak sprężynki czupryna została zastąpiona peruka z ciemnymi prostymi włosami. I muszę przyznać że podoba mi się ta „nowa S“… i już nie mogę się doczekać kiedy w końcu dotrą do mnie zamówione przez internet jedwabne chusty, które kupiłam dla S. na dni kiedy nie koniecznie będzie chciała nosić tę ciepłą jak futrzana czapka perukę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3060268388191812400?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3060268388191812400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3060268388191812400' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3060268388191812400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3060268388191812400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/09/podczas-mojego-miesiaca-na-onkologii.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7718459757352410358</id><published>2010-08-31T08:16:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:09:19.086-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj ostatni dzień sierpnia a ja… jeszcze taka biała na koniec lata to jeszcze nie byłam. No ale jak to się opalić, skoro jeszcze nie miałam na sobie bikini w tym sezonie, a słońca zazwycza uświadczam wieczem, kiedy ma się ku zachodowi? Tydzień wakacji z prawdziwego zdarzenia będę miała dopiero w drugiej połowie września. Pewnie już będzie za późno na plażowanie, ale odpoczynek się przyda bez wątpienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od ponad miesiąca już jestem na czwartym roku! Zaczęłam od fakultetu z chirurgii oknologicznej. Fizycznie miesiąc był wyczerpujący: dni zaczynały się o 3:45 (żeby do szpitala dotrzeć po 5:00), a kończyły się często po 19:00. Niewiele czasu zostało na życie, ale za to ile niesamowitych doświadczeń. Potrzebowałam tego miesiąca żeby utwierdzić się w decyzji że chirurgia to jednak to co chcę robić w przyszłości i żeby nawiązać trochę nowych, wpływowych kontaktów, które mam nadzieję zaowocują dobrymi referancjami i pomogą w znalezieniu dobrej pracy. W Polsce liczą się plecy i znajomości, a w Ameryce „networking“… które, mam nadzieję nie jest tylko politycznie poprawnym opisem krętactwa. &lt;br /&gt;Cieszę się, że w końcu podjęłam decyzję o mojej przyszłości. Nigdy nie myślałam że będę chirurgiem… tzn nie do czasu kiedy ostatniej zimy, podczas moich praktyk na chirurgii po raz pierwszy zobaczyłam przeszczepioną nerkę,  zamarźnięy organ, powracający do życia w nowym ciele; gdy trzymałam bijące serce na moich dłoniach; do czasu gdy w zeszłym miesiącu po raz pierwszy wręczono mi skalpel i pozwolono zacząć operację… wciąż pamiętam to nowe, nieznajome, ale i ekscytujące uczucie ludzkiej skóry, która pomimo swojej niezwkłej wytrzymałości, nagle wydaje się taka słaba pod ostrzem noża. Zadziwiające jak szybko czas umyka. Cztery lata temu zaczynałam moją podróż ku medycynie i wysyłalam podania do szkół medycznych, a jutro zaczynam moją drogę ku chirurgii – kiedy jednym przyciskiem klawiatury wyślę moje podanie do kilkudziesięciu programów oferujących rezydenturę z chirurgii i… z niecierpliwością będę oczekiwała odzewu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7718459757352410358?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7718459757352410358/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7718459757352410358' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7718459757352410358'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7718459757352410358'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/08/dzisiaj-ostatni-dzien-sierpnia-ja.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6392966368429814055</id><published>2010-08-30T08:40:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:08:11.529-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>W tym miesiącu mieliśmy „piątek trzynastego“. Cała przesądna kultura otaczająca ten „pechowy piątek“ sprawiła że  przeprowadziliśmy z Mikiem analizę porównawczą przesądów w naszych krajach. Okazuje się że pomimo ogromnych odległości i różnic kulturowych ludzie i w Polsce i w Ameryce wierzą w podobne zabobony… z kilkoma tylko wyjątkami. „Trzynasty w piątek“ raczej stersuje wszystkich bez wyjątków. Amerykanie „pukają w drewno“, Polacy „w niemalowane“. I ja i Mike od małego słyszeliśmy żeby nie przechodzić pod drabiną i unikać czarnych kotów przekraczających naszą drogę. Mike nie był do końca pewny czy dziewczynka siedząca na rogu stołu zostanie starą panną i czy kominiarz oznacza nieszczęście, jeśli nie chwycimy za guzik, choć wydawało mu się że dawno, dawno temu słyszał podobne historie od dziadków. &lt;br /&gt;Ale o moim ulubionym przesądzie z dzieciństwa nie słyszał nigdy. I kiedy ja teraz o tym myślę, to wydaje mi się to tak absurdalne, że już sama nie wiem czy „łyżka w buzi“ to polski przesąd, czy fanaberia mojej mamy. Jak byłam małą dziewczynką i do przedszkola czy do szkoły chodziło się w „grubych rajstopach ze wzorkiem“ (o jak ja ich nie lubiłam), często przed wyjściem okazywało się że mam na kolanie czy na pięcie dziurę, która trzeba było zawszyć zanim rajstopy były do wyrzucenia. Jako że zazwyczaj nie było pod ręką nowej pary na wymianę, albo były w nieodpowiednim kolorze, mama błyskawicznie cerowała rajstopy na mnie. W takich chwilach sadzała mnie na taborecie w kuchni (gdzie było najlepsze światło) i zanim zabrała się za szycie, wkładała mi do buzi łyżkę, która niby miała mnie chronić przed zaszyciem rozumu i utratą pamięci!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6392966368429814055?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6392966368429814055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6392966368429814055' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6392966368429814055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6392966368429814055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/08/w-tym-miesiacu-mielismy-piatek.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2712451637963194308</id><published>2010-08-01T12:44:00.006-04:00</published><updated>2011-06-21T10:07:28.940-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Przez większość życia mieszkałam w bloku. Jak byłam dzieckiem to nie mogłam zrozumieć fantazjowania moich rodziców na temat domku z marzeń. Dla mnie mieszkanie wydawało się idealnym rozwiązaniem – nigdy nie brakowało mi towarzystwa do zabawy; jak to się mówi dzieci w sąsiedztwie było do wyboru, do koloru. &lt;br /&gt;Jednak jako to bywa na stare lata ☺, i mi i Mikowi zamarzył się dom, i w końcu trzy lata temu życie tak się ułożyło że mogliśmy wprowadzić się do naszego pierwszego domku, albo raczej domiska… bo wg mnie jest zdecydowanie za duży na nasze potrzeby. Choć jak będziemy mieli dzieci, to dodatkowa przestrzeń przyda się. Głównymi powodami dla zakupu tego właśnie domu było to że nam się podobał, i że był w wyjątkowo dobrym stanie, i można było się do niego wprowadzić bez żadnego naprawiania, malowania itd. &lt;br /&gt;Po trzech latach zdałam sobie jednak sprawe, że jak mieszka się we własnym domu, to zawsze znajdzie się coś do zrobienia, i że jest to studnia bez dna jeśli chodzi o inwestycje finansowe. Od kiedy tu mieszkamy już zalało nam basement, i trzeba było zmieniać podłogę, wymieniliśmy podłogi na drewniane na głównym poziomie, przy okazji zrobiliśmy generalne malowanie, trzeba było zainstalować nowy mechanism do otwierania drzwi garażowych, bo stary się zepsuł, i samochody utknęły wewnątrz; wymieniliśmy system klimatyzacyjno-grzejący na bardziej ekonomiczny, zraperowaliśmy zepsutą zmywarkę, co sezon trzeba płacić za czyszczenie rynien na dachu… i tak dalej, i tak dalej. Jak jedną rzecz się zrobi, to coś nowego pojawia się na horyzoncie. I choć naprawdę lubię nasz dom i związałam się z nim niesamowicie w tym krótkim czasie to… czasem tęskni mi się za mieszkaniem i za tym jakie było mało wymagające.&lt;br /&gt;W każdym razie własnie zakończył się nasz najnowszy projekt domowy, który trwał całe 10 tygodni. W zeszłym roku po bardzo mokrej wiośnie, mieliśmy niesamowity problem z irygacją na podwórku za domem; cała powierzchnia została podtopiona, teren został całkowicie przekształcony przez miesiącami stojącą wodę, i nasza działka, która niegdyś wyglądem przypominała leśną polanę, zamieniła się w bagnisty teren. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak nasze podwórko wyglądało kiedy wprowadziliśmy się tutaj 3 lata temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlD1bOZ3I/AAAAAAAACE8/INy9Pl3xd38/s1600/1.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlD1bOZ3I/AAAAAAAACE8/INy9Pl3xd38/s320/1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484005202388850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak wyglądało w połowie maja tego roku, w czasie wyworzenia błota i gliny, i instalacji rur odpływowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlEZEfxvI/AAAAAAAACFE/TLnrPCfcR3I/s1600/2.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlEZEfxvI/AAAAAAAACFE/TLnrPCfcR3I/s320/2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484014770734834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlE7i71FI/AAAAAAAACFM/zwKzAzZVCwc/s1600/3.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlE7i71FI/AAAAAAAACFM/zwKzAzZVCwc/s320/3.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484024025207890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej połowie lipcja pojawiło się światełko na końcu tunelu, kiedy podwórko nadbrało kształtu i zostały przywiezione nowe roślinki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlFN58l1I/AAAAAAAACFU/RbZouUX2hUs/s1600/4.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlFN58l1I/AAAAAAAACFU/RbZouUX2hUs/s320/4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484028953565010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak wygląda skończony projekt 30 lipca – gdzie pod ‚wysuszonym korytem potoku‘ kryją się odprowadzające wodę rury…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlFlC97wI/AAAAAAAACFc/YJusAyQ1Ho0/s1600/5.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlFlC97wI/AAAAAAAACFc/YJusAyQ1Ho0/s320/5.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484035165417218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i gdzie w pogodny wieczór można będzie odpocząć na kamiennym tarasie przy trzaskającym ognisku…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlgiFshkI/AAAAAAAACFk/dON5ew2SfcQ/s1600/6.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlgiFshkI/AAAAAAAACFk/dON5ew2SfcQ/s320/6.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484498228020802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz tylko trzeba będzie popracować nad psami żeby nie podsikiwały każdego krzaczka i nie próbowały ich podkopywać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlhM3Q6OI/AAAAAAAACFs/Hb3s4PbGmKU/s1600/7.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlhM3Q6OI/AAAAAAAACFs/Hb3s4PbGmKU/s320/7.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500484509710215394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2712451637963194308?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2712451637963194308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2712451637963194308' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2712451637963194308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2712451637963194308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/08/przez-wiekszosc-zycia-mieszkaam-w-bloku.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TFWlD1bOZ3I/AAAAAAAACE8/INy9Pl3xd38/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3687564986400291352</id><published>2010-07-18T22:56:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T10:06:41.233-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>W przyszłym tygodniu minie rok od kiedy Nero u nas zamieszkał… a wydaje się jakby był u nas od zawsze. Nero i Shiva przypadli sobie do gustu od samego początku, i pomimo iż Nero nie jest najpotulnieszym psem jeśli chodzi o stosunki z innymi czworonogami, to w domu zdecydowanie pozwala Shivie przejąć pierwszeństwo – w końcu ona była pierwsza!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj rano Mike dopatrzył się na szyi Nero małego guzka, który okazał się największym kleszczem jakiego kiedykolwiek widzeliśmy – to byłby już drugi w tym sezonie! Nie wiem jak to możliwe że jeden z naszych psów jeszcze nigdy nie był chory, a drugi działa jak rzep na wszystkie choróbstwa i robaki. W każdym razie Nero ma szmer w sercu, jak tylko zamieszkał z nami miał tasiemca i świeżba; jesienią dorobił się wrzoda wielkości piłeczki pingpongowej w jamie ustnej, a wczoraj podczas wizyty u weterynarza okazało się że nie tylko w miejscu gdzie nieszczęsny kleszcz się przyssał zaczyna robić mu się wrzód, ale ma również  infekcję grzybiczną w lewym uchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- adopcja Nero: $50&lt;br /&gt;- pierwsza wizyta u weterynarza i szczepienia: $300&lt;br /&gt;- zimowy pobyt w psim hotelu: $250&lt;br /&gt;- wizyta w pogotowiu weterynaryjnym z infekcją jamy ustnej: $300&lt;br /&gt;- popołudniowe wizyty ‚walking service‘ kilka razy w miesiącu: $16  każdorazowo&lt;br /&gt;- indywidualne szkolenie i ucywiliozowywanie Nero: $400&lt;br /&gt;- wczorajsza wizyta szczepionkowa i antybiotyki na wrzoda i babeszjozę: $350&lt;br /&gt;- ciepły język na policzku, mokry wypadek na drwnianej podłodze, najgłośniejszy na świece ogon merdający o ścianę i ciasto rabarbarowe „całkiem przez przypadek“ na kuchennej podłodze: BEZCENNE!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDFmJ3seI/AAAAAAAACEI/TnbFM00yj9Q/s1600/1.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDFmJ3seI/AAAAAAAACEI/TnbFM00yj9Q/s320/1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495450471230845410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;wychudzony Nero tuż po przybyciu do naszego domu rok temu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDF2dHq4I/AAAAAAAACEQ/1E9gkyIg3dQ/s1600/2.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDF2dHq4I/AAAAAAAACEQ/1E9gkyIg3dQ/s320/2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495450475606551426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nero smacznie spiący przy drzwiach &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDGIO9y2I/AAAAAAAACEY/sNa_3e8W9ks/s1600/photo.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDGIO9y2I/AAAAAAAACEY/sNa_3e8W9ks/s320/photo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495450480379022178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;jakby troszkę jeszcze się przybliżyli to wyglądali by jak Yin and Yang&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDGgv9ZEI/AAAAAAAACEg/k0nITUA29jo/s1600/4.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDGgv9ZEI/AAAAAAAACEg/k0nITUA29jo/s320/4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495450486959858754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;całkowicie beztroski Nero biega po podwórku za domem&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3687564986400291352?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3687564986400291352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3687564986400291352' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3687564986400291352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3687564986400291352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/07/w-przyszym-tygodniu-minie-rok-od-kiedy.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/TEPDFmJ3seI/AAAAAAAACEI/TnbFM00yj9Q/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5960375664508654450</id><published>2010-07-13T20:20:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:05:48.669-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Kupienie prezentu dla Mika jest zawsze nie lada wyzwaniem. On zawsze wszystko ma i niczego nie potrzebuje. A jeśli już coś by mu się przydało to zazwyczaj są to przedziwne rzeczy, które trzeba samemu kupić. Już nawet przestałam się dopytywać co Mike by chciał na urodziny czy na gwiazdkę, bo na przestrzeni lat otrzymałam następujące odpowiedzi: nową wkładkę do kasku hokejowego (która musi być dopasowana indiwidualnie), nowe płozy do hokejówek (ten sam problem), triggery do perkusji (pewnie zastanawiacie się co to jest? Ja też na początku nie wiedziałam). W ogóle nawet gdyby te wszystkie przedmioty nie wymagały dopasowywania to i tak byłyby kiepskimi prezentami. Moim zdaniem prezent to powinno być coś niekonwencjonalnego, najlepiej niepraktycznego… a już jak ma być praktyczny, to przynajmniej niech będzie na tyle wyjątkowy, że bez urodzin czy bez gwiazdki, raczej byśmy sobie na niego nie pozwolili. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku na urodziny udało mi się zaskoczyć Mika prezentem, którego zupełnie się nie spodziewał i… który niezykwle mu się spodobał. Wykupiłam mu warsztat kulinarny „Grillowanie owoców morza“. Żeby nie było mu samotnie to przy okazji sama skorzystałam.  Lekcja odbyła się w sklepie specjalizującym się w artykułach kulinarnych, i w którym jest pełnowymiarowa, świetnie wyposarzona kuchnia. W sumie w naszych zajęciach brało udział15 osób. Na początku nasz instruktor, z wyszstałcenia kucharz, który obecnie uczy gotowania i prowadzi sklep rybny, przedstawił nam cztery przepisy wybrane na naszą lekcję. Przy tej okazji  tłumaczył nam różne sposoby połowu i przechowywania ryb i innych żyjątek, jak ocenić czy nasz potencjalny zakup jest świeży, jak wypatroszyć ryby, oprawić krewetki i jak obchodzić się z delikatnymi muszelkowymi stworzeniami. Następnie podzieliliśmy się na 4 grupy; każda była odpowiedzialna za przygotowanie jednej potrawy. Można było chodzić między stolikami i przyglądać się jak inni pracowali nad swoimi daniami. Samo gotowanie odbywało się na grillu w centrum kuchni, tak żeby wszyscy wiedzieli jak ocenić gotowość szaszłyków z tuńczyka, czy zawijanych w boczek przegrzebków (według mojego słownika, tak właśnie nazywają się ‚scallops‘ po polsku). Na sam koniec zjedliśmy nasz cztero-daniowy obiad… który, nie da się zaprzeczyć, był wyśmienity. A sam Mike tak się rozochocił że już przeglądał kalendarz sklepowy w poszukiwaniu kolejnej kulinarnej przygody!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5960375664508654450?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5960375664508654450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5960375664508654450' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5960375664508654450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5960375664508654450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/07/kupienie-prezentu-dla-mika-jest-zawsze.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2706792239313148864</id><published>2010-06-22T21:19:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T10:05:18.994-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><title type='text'></title><content type='html'>Byłam w niedzielę na wyborach w polskim konsulacie w Waszyngtonie. Niby że ich wyniki nie będą miały bezpośredniego wpływu na moją szarą codzienność, ale przecież w sercu cały czas czuję się Polakiem, zależy mi na wizerunku Polski, no i przede wszystkim na dobrobycie mojej rodziny, która tam mieszka. Trochę się rozczarowałam że będzie „dogrywka“ za dwa tygodnie, no ale przecież jeszcze nic straconego. Mam tylko nadzieję że wycieczkowicze nie zapomną o drugiej turze wyborów i nie oddadzą tak łatwo zwycięztwa przeciwnikom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale nie chciałam pisać o polityce – bo tak naprawdę to żaden ze mnie politolog. Miało być o postępie technicznym w branży parkingowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno temu, kiedy było mało samochodów (albo nawet  dzisiaj, w mało skomercjalizowanych miejscach), można było parkować za darmo. Później ni stąd ni z owąd na każdym parkingu pojawili się zbieracze pieniędzy. Gdy przyjechałam do Stanów prawie 10 lat temu,  spotkałam się z dwoma nowymi wynalazkami: parkomatami na monety wzdłóż krawężników przy miejscach do równoległego parkowania, oraz maszynami biletowymi na placach parkingowych. W taką maszynę, która wyglądem przypomina bankomat, trzba było wklepać numer miejsca parkingowego i długość planowanego postoju, i po wrzuceniu kilku dwudziestopięciocętówek, lub jednodolarowych banknotów wyskakiwał bilecik, który umieszczało się za szybą samochodu. &lt;br /&gt;A w niedzielę ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że w niektórych miejscach w Waszyngtonie nie da się zaparkować bez komórki i karty kredytowej. Gdy wysiadłam z mojego za dużego jak na warunki „downtown“ auta, które po czwartej próbie udało mi się w końcu zaparkować równolegle pomiędzy smartem i camry, okazało się że parkomaty nie działają na monety. Musiałam zadzwonić z komórki na numer telefonu widniejący na parkomatowej naklejce i… otworzyć nowe konto parkingowe. Z racji że byłam nowym klientem, to udało mi się porozmawiać  z prawdziwym człowiekiem, ale głowna idea jest taka że w przyszłości transakcje parkingowe zajmą mi tylko kilka sekund i przycisków na telefonie. Po podaniu danych mojego samochodu, karty kredytowej i numeru parkomatu, moje konto zostało obciążone $4 za całe dwie godziny parkingu. A na 5 minut przed końcem nawet dostałam SMSa że parking zaraz wygaśnie i mogę go bezproblemowo przedłużyć oddzwaniając na podany numer! Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie sprawy… i niesamowite jest jak szybko technologia zawładnęła każdą dziedziną naszego życia – nawet tak przyziemną sprawą jak parkowanie samochodu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2706792239313148864?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2706792239313148864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2706792239313148864' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2706792239313148864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2706792239313148864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/06/byam-w-niedziele-na-wyborach-w-polskim.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-594601852215309940</id><published>2010-06-08T20:52:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T10:04:27.628-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Ranki bywają trudne. Nie jest łatwo zwlec się z łóżka skoro świt… a czasem nawet i sporo przed. Ale bardziej niż spanie, lubię moją codzienną rutynę, która składa się z porannej toalety, kilku(nastu) minut w szafie, sprawdzenia e-maila i internetu, kawusi, śniadanka, makijażu, czasem wyprowadzania psów… jakby nie patrzeć ponad godzinka mija od momentu kiedy budzik zadzwoni do czasu kiedy przekręcam kluczyk w stacyjce i jestem w drodze do szpitala. Na drodze też wszystko zależy od godziny, dnia tygodnia, pogody, uprzejmości i zdolności drogowych innych kierowców, a najbardziej chyba od trafu szczęścia… ale gdy założymy że wszystkie te czynniki współpracują ze sobą, to udaje mi się dotrzeć do szpitala w 60-70 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy pracuję w przychodni, gdzie godziny nie są najgorsze i dzień zaczyna się po 8:00, to wyżej opisana rutyna nie stanowi problemu. Ale odkąd zaczęłam praktyki na oddziale pediatrycznym gdzie wszystko zaczyna się o 6:00, to postanowiłam zmodyfikować trochę moje przyzwyczajenia, bo aby dotrzeć do pracy na czas to musiałabym wstawać przed 4:00!!! Tak więc ubranie szykuję wieczorem zanim pójdę spać, kawę piję w samochodzie, śniadanie jem podczas przygotowania do porannego obchodu, kiedy to przeglądam informacje o pacjentach – wydarzenia z nocy, nowe testy laboratyryjne, badania, zdjęcia… &lt;br /&gt;I w taki oto sposób udaje mi się spać do 4:15 i być w pracy na czas, bo o tej porze przecież jest miej samochodów na drodze, więc nie muszę polegać na współpracy innych kierowców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jednak dowiedziałam się czegoś nowego, czegoś w co bym nigdy nikomu nie uwierzyła… a mianowicie, że możliwe jest bycie w drodze do szkoły w 10 minut po przebudzeniu! Nastawiłam wczoraj budzik jak zwykle na 4:15. Gdy alarm zadzwonił, wyłączyłam go i odwróciłam się na drugi bok, a kiedy spojrzałam na sufit za „5 minut“ to zobaczyłam 5:45!!! I żeby było ciekawiej to do szpitala weszłam o 6:58… w kilka minut zobaczyłam moich dwóch pacjentów, i na poranny obchód byłam spóźniona tylko 3 minuty… bo doktor prowadzący też przybył minutkę po czasie. Testy pacjentów przejrzałam na komputerze (tym razem skomputeryzowana biurokracja się przydała), podczas gdy koleżanka prezentowała swojego pacjenta… i wszystko się dalej potoczyło jakby nigdy nic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-594601852215309940?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/594601852215309940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=594601852215309940' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/594601852215309940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/594601852215309940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/06/ranki-bywaja-trudne.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7952125492708979671</id><published>2010-05-23T22:25:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T10:02:48.123-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Każdy ma w domu taką rzecz, albo nawet kilka, która już ledwo zipie, ale jakoś nigdy nie ma czasu na wymianę; albo się o niej zapomina, albo są inne wydatki bardziej niecierpiące zwłoki. W naszym przypadku to był budzik – choć z tradycyjnym budzikiem to miał niewiele wspólnego. No ale od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy po raz pierwszy zamieszkałam z Mikiem, musiałam się rozstać z moim tradycyjnym nakręcanym budzikiem, bo był dla niego za głośny. Zaczeliśmy więc używać jego już wysłużonego radia-budzika. Nie był taki najgorszy, poza kilkoma wyjątkami:&lt;br /&gt;1) Radio było analogowe, i nawet kiedy po długich próbach udało nam się „wycelować“ jakąś normalną stację, to co kilka dni i tak budziliśmy się przy śpiewie gregoriańskim, meksykańskich wiadomościach, bądź absolutnie nie dającym się słuchać kanale country music.&lt;br /&gt;2) Raz na jakiś czas nie budziliśmy się w ogóle, bądź jak to się mówi „musztarda po obiedzie“, bo albo któreś z nas nastawiło budzik na „PM“ zamiast „AM“, albo w nocy był chwilowo ocięty prąd i budzik się restartował.&lt;br /&gt;3) Jako że ja zazwyczaj wstaję pierwsza, zawsze musiałam pytać półprzytomnego, zaspanego Mika na którą jemu przestawić budzik… i raz na kilka tygodni, po ustawieniu alarmu na właściwą godzinę, zapomniałam go włączyć i później musiałam wysłuchiwać na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu w zeszłym tygodniu, przy okazji zakupu nowych telefonów do domu (bo stare już były maksymalnie wysłużone i baterie się za szybko rozładowywały) postanowiliśmy kupić nowy budzik! I jest on absolutnie kapitalny! Radnio jest cyfrowe, tak więc bez problemu można nastroić taką stację jaką sobie tylko zażyczymy. Alarm jest nastawiony permamentie – wyłącza się go przyciskając dowolny guzik, i dopóki go nie przeprogramujemy, będzie włączał się codziennie o tej samej porze. Radio ma również zapasową baterię, która się załącza na wypadek problemów z elektrycznością. Można nastwić dwa alarmy – tak więc ja mam swój i Mike ma swój, i już nie musimy budzić siebie nawzajem i nic zmieniać. Jednak największą zaletą naszego nowego gadżetu jest fakt że w nocy za pomocą laseru godzina jest wyświetlana na suficie. Tak więc kiedy obudzę się w środku nocy, albo nad ranem, nie muszę nawet podnosić głowy z poduszki, bo godzina jest wyświetlona tuż nade mną!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7952125492708979671?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7952125492708979671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7952125492708979671' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7952125492708979671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7952125492708979671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/05/kazdy-ma-w-domu-taka-rzecz-albo-nawet.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8240454946178337065</id><published>2010-04-21T21:47:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T10:01:41.024-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Pytanie: Co mój mąż jadł na kolację w niedzielę?&lt;br /&gt;Odpowiedź: Pizza rolls (czyli jeden z wielu mrożonych, odgrzewanych w piekarniku amerykańskich junk foodów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie: Co nasz pies Nero jadł na kolację w niedzielę?&lt;br /&gt;Odpowiedź: Około 20-dkg kawałek krwisto wypieczonego steka ribeye!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tygodnia posyłamy Nero na „obedience training“ żeby poskromić jego wyjątkowo uparty temperament.  Zadziwiające jak wiele można osiągnąć w ciągu kilku dni przy odrobinie samozaparcia i konsekwencji.&lt;br /&gt;Jedną z pierwszych zasad, których nas nauczono to że psy powinny jeść na komendę – o określonych porach dnia. To była spora zmiana dla nas, bo do tej pory psie miski były zawsze pełne, i psy jadły kiedy im się chciało. Ale skoro cała filozofia szkolenia czworonogów polega na pozytywnym feedbacku, nie pozostaje nic innego niż używanie jedzenia jako nagrodę za dobre zachowanie. W związku z tym dwa razy dziennie napełniamy miski karmą i jeśli jedzenie nie zniknie w ciągu pięciu minut to znaczy że psy nie są głodne i nie dostaną nic aż do następnego razu (z wyjątkiem smakołyków używanych w czasie szkolenia). 4 dni głodówki zajęło naszym szkrabom żeby się nauczyć że trzeba jeść jak wołają. Widocznie nie były aż takie głodne.&lt;br /&gt;Teraz przyzwyczaiły się już do nowej rutyny i… nawet nie żebrają kiedy my siedzimy przy stole. &lt;br /&gt;Chociaż ściąganie jedzenia czekającego na przygotowanie na kuchennym blacie było skutkiem ubocznym, którego nie przewidzieliśmy :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8240454946178337065?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8240454946178337065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8240454946178337065' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8240454946178337065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8240454946178337065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/04/pytanie-co-moj-maz-jad-na-kolacje-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6242477245386061810</id><published>2010-04-18T19:38:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T10:00:34.546-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sentiments'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'></title><content type='html'>Smutno mi strasznie. Właśnie skończyłam oglądać wiadomości na Polonii z relacjami z prezydenckiego pogrzebu. Wypłakałam prawie całe pudełko chusteczek, oczy czerwone, głowa mi pęka… &lt;br /&gt;W takie dni jak dzisiaj trudno jest być Polakiem na obczyźnie. W Polsce też byłoby smutno, ale chyba byłoby łatwiej dzielić ten smutek z bliskimi, których ostatnie dni dotknęły tak samo jak mnie (a może bardziej)… i znaczą dla nich więcej niż wiadomość w internecie, niż wzmianka na pasku informacyjnym na dole ekranu telewizora. &lt;br /&gt;Wzruszyłam się bo pogrzeb był niesamowity, bo padło wiele głębokich słów, bo widziałam znajome miejsca wypełnione tłumami. I chociaż ja nie głosowałam na tego prezydenta i nie zgadzałam się z jego polityką, to był on Moim prezydentem i służył mojej ojczyźnie. &lt;br /&gt;Życie toczy się dalej, i za kilka dni, tygodni, miesięcy czy lat te wydarzenia staną się kartką w podręczniku historii, wzmianką w porannej gazecie sprzed lat, wspomnieniem. Ale własnie te wydarzenia są tym co czyni nas Polakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S8uYkvoiAEI/AAAAAAAACEA/_hbvhLyIiik/s1600/p09_22972311.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 211px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S8uYkvoiAEI/AAAAAAAACEA/_hbvhLyIiik/s320/p09_22972311.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461626730146037826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6242477245386061810?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6242477245386061810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6242477245386061810' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6242477245386061810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6242477245386061810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/04/smutno-mi-strasznie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S8uYkvoiAEI/AAAAAAAACEA/_hbvhLyIiik/s72-c/p09_22972311.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7034173692452610971</id><published>2010-04-14T22:14:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T09:58:44.926-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sentiments'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'></title><content type='html'>Wciąż jeszcze jestem pod wrażeniem weekendowych wydarzeń. Nigdy nie byłam wielką zwolenniczką naszego prezydenta, ale sobotnie wiadomości dogłębnie mną wstrząsnęły.&lt;br /&gt;Raczej nie interesuję się polityką, ale z jakiś niewyjaśnionych powodów spędziłam piątkowy wieczór na surfowaniu polskiego internetu w poszukiwaniu wiadomości o zbliżających się wyborach prezydenckich. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz naczytałam się tyle o polskich politykach. Tak więc następnego ranka byłam tym bardziej zaskoczona doniesieniami o katastrofie prezydenta. Było troche łez, wzruszenia, żalu… telefony i e-maile od znajomych Amerykanów z wyrazami współczucia i kondolencjami. &lt;br /&gt;Najpierw żyłam przed monitorem komputera: od jednego linka do drugiego, jedna paczka chusteczek za drugą… ale mój zapał czytelniczy powoli się wyczerpał, a polska zaściankowość czasem mnie osłabia. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że ktoś ma problem z porządkiem procesji pogrzebowej, „no bo przecież niektórzy goście z zagranicy nie są nawet katolikami“.  I cała afera z pochówkiem na Wawelu… nie w Polsce prawa regulującego miejsce spoczynku prezydentów… Nie wiem czy prezydent na Wawel "sobie zasłużył" czy nie; ale przecież na przestrzeni wieków, kiedy królowie byli chowani na Wawelu, nie każdy z nich umierał godną śmiercią. Zmęczyłam się słuchaniem i czytaniem o tych sporach. Mam nadzieję że po niedzielnym pogrzebie, ta podwawelska krypta przestanie być powodem do sporów, i stanie się symbolem patriotyzmu i polskości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7034173692452610971?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7034173692452610971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7034173692452610971' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7034173692452610971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7034173692452610971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/04/wciaz-jeszcze-jestem-pod-wrazeniem.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1076131767281882331</id><published>2010-04-03T20:17:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T09:59:40.076-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Wielkanoc jak zywkle minie u nas na spokojnie.&lt;br /&gt;Chociaż Wielki Piątek był dosyć wyjątkowy, a to wszystko przez to że najwyraźniej mam problemy z czytaniem. Zupełnie niespodziewanie trafił mi się wolny dzień, więc ranek spędziłam w bibliotece na nauce, a popołudniu wybrałam się do Kościoła na nabożeństwo. Nie mam pojęcia jak ja czytałam rozkład liturgiczny, w każdym razie okazało się że cała liturgia była po… hiszpańsku! No ale skoro już byłam w Kościele… i udało mi się zaparkować (samo to że nie miałam problemu ze znalezieniem parkingu w taki dzień jak Wielki Piątek powinno było wzbudzić w mnie podejrzenia że coś jest nie tak!), to postanowiłam zostać. Dobrze że czytania są dostępne i po hiszpańsku i po angielsku, więc sobie doskonale poradziłam.&lt;br /&gt;W tym roku nawet nie będziemy mieli odświętnego obiadu wielkanocnego… ja tylko planuję ugotować zupę dyniową. A to wszystko przez Mika operację na migdałki i podnibienie. Niby że już 10 dni minęło od zabiegu, ale on wciąż jest na płynnej diecie; tak więc w ramach solidarności nie wypada żebym ja sobie ucztowała a on jadł zupę! &lt;br /&gt;Dzisiaj również oficjalnie rozpoczęliśmy sezon wiosenny u nas w ogrodzie i uporządkowaliśmy grządki przed domem i posadziliśmy kilka roślinek. Chociaż wygląda na to że jesteśmy niecierpliwi, bo kwiatki które chcemy posadzić na naszym głównym nie pojawiły się jeszcze w sprzedaży. Tak więc dokończymy nasze ogródkowanie za tydzień lub dwa! &lt;br /&gt;A tymczasem życzę wszystkim spokojnych Świąt Wielkanocnych i pięknej wiosny!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1076131767281882331?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1076131767281882331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1076131767281882331' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1076131767281882331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1076131767281882331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/04/wielkanoc-jak-zywkle-minie-u-nas-na.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8480629510201912957</id><published>2010-03-31T22:46:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T09:57:57.320-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>No i po chirurgii! &lt;br /&gt;Super uczucie że mogę sobie wreszcze pospać do 6:00 a nie zrywać się w środku nocy. Chociaż żal mi serce ściska jak pomyślę że przynajmiej do sierpnia, a najprawdopodobniej nawet dłużej, nie wejdę znowu na sale operacyjną.&lt;br /&gt;Wiedziałam że będzie mi się podobało i bardzo czekałam na te praktyki. Ale absolutnie nie oczekiwałam że będę chciała zostać chirurgiem! Te dwa miesiące całkowicie zmieniły moje spojrzenie na medycynę i… nie wyobrażam sobie że mogłabym robić cokolwiek innego i być spełnionym i ustatysfacjonowanym lekarzem! &lt;br /&gt;Jedno doświadczenie w szczególności przeważyło szalę. Pewnego dnia gdy miałam dyżur na traumie przywieziono dziewczynę z wypadku w bardzo krytycznym stanie – utrata przytomności, zapadniete jedno płuco, bardzo słabe tętno, wielokrotne złamania… mogłabym wymieniać w nieskończoność. W przypadkach takich jak ten, dużo rzeczy dzieje się równocześnie… i wszystkie dzieją się niezmiernie szybko! Kilka lub kilkanaście par rąk pracuje równocześnie nad jednym pacjentem, jakby zchynchronizowane. Pomimo pozornego chaosu każdy wie co ma robić; ja zaczęłam od intubacji. Kiedy w końcu drogi oddechowe były zabezpieczone i w miarę stabilne okazało się że pacjetka ma potężne krawienie w klatce piersiowej i …  najłatwiejszym manuwrem diagnostycznym i… potencjalnie terapeutycznym jest otworzenie klatki piersiowej… TU I TERAZ. Podczas gdy chirurg prowadzący i rezydent starali sie zatamować krwotok z aorty, ja robiłam masaż serca… bezpośrednio uciskając mięsień sercowy! Po kilku dawach adrenaliny tętno w końcu wróciło i serce pacjentki zaczęło samodzielnie bić  w moich dłoniach. Udało nam się acjentkę przetransportować do sali operacyjnej ale niestety pomimo usilnych starań nie zdołaliśmy jej uratować. Doświadczenie to jednak było bezcenne i utwierdziło mnie w moim ‚chirurgicznym zauroczeniu‘.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8480629510201912957?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8480629510201912957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8480629510201912957' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8480629510201912957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8480629510201912957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/03/no-i-po-chirurgii-super-uczucie-ze-moge.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-595624008384362585</id><published>2010-03-10T21:09:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T09:57:25.794-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Zima, zima i… po zimie ☹. &lt;br /&gt;Smutna minka, bo już od dawna planowaliśmy wypad na naraty w ramach przerwy wiosnnej… która dzięki łaskawości naszych władz szkolnych będzie trwała cały weekend – no ale dobre i te dwa dni, bo prawie na każdej z mojej rotacji trzeba było pracować w weekendy.  Tak więc przerwa wiosenna już za dwa dni, a tu nie dość że temperatura sięga 20 stopni, krokusy zakwitły, tulipany i żonkile aż się wyrywają spod ziemi, to jeszcze ma lać jak z cebra! Wygląda więc że weekend spędzę z książką do chirurgii w ręku, lub na nadrabianiu zaległości serialowych… w moich cieplutkich flanelowych portkach od piżamy… w narciarski wzorek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to może coś więcej o chirurgii? Zaczęłam od dwóch tygodni na transplantacji! Widziałam kilka przeszczepów wątroby i nerek. I muszę przynać że robią niesamowite wrażenie. Wątroba przyjechała do sali operacyjnej w kartonowym pudle. Jeden chirurg wciąż jeszcze pracował nad pacjentem biorcą, a drugi chirurg w tym czasie na bocznym stole przygotowywał wątrobę do przeszczepu i mocował szwy, zaczepy, podcinał tętnice i źyły.  Jeśli chodzi o nerki to… widziałam organy od zmarłych dawców, które również docierały do nas przesyłką kurierską, oraz widziałam żywe nerki pobierane od zdrowych dawców i przeszczepiane pacjetowi w sąsiedniej sali operacyjnej.  W obdwóch przypadkach nerka musi być opłukana/ zabezpieczona specjalnym płynem, który jest bardzo zimny i wprowadza nerkę w stan metabolicznej nieaktywnośći. Taka nerka całkowicie traci swój kolor i wygląda trochę jak mrożona pierś kurczaka – blado różowa i o podobnym kształcie (oczywście bez skórki). To jest naprawdę niesamowity widok, kiedy wkłada się taki ‚martwy organ‘ w całkowicie obcego człowieka, podłącza się go do krwiobiegu, a chwilę potem gołym okiem widać jak krew wypełnia tę bladą nerkę, i jak zaczyna ona tętnić życiem. Czuję się niezmiernie uprzywilejowana że dane mi było zobaczyć te ‚cuda natury‘… i że byłam ich częścią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-595624008384362585?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/595624008384362585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=595624008384362585' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/595624008384362585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/595624008384362585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/03/zima-zima-i-po-zimie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3038640270484395149</id><published>2010-02-20T09:55:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T09:56:26.328-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Nie tylko czytelnicy mojego bloga są ciekawi czy szpitale, i medycyna w ogóle, wyglądają tak jak w „Housie“ albo w „Grey‘s Anatomy“. I myślę że proste „NIE“ nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo musiałabym pisać o Housie i jak moja opinia na temat serialu i samego Housa uległa ewolucji. Na początku byłam zafascynowana medycznymi zagadkami i nieopisaną wręcz niefortunnością House’owych pacjentów. Owszem, ‚zebry‘ zdarzają się w medycynie częściej niż nam się wydaje, bo pacjenci nie czytają podręczników i raczej rzadko przychodzą do lekarza z typowymi objawami i prawie nigdy nie używają klasycznych (podręcznikowych) słów do opisu swoich symptomów. Jednak nawet w przypadku bardzo chorego i skomplikowanego pacjenta, w prawdzimym świecie lekarz używa systematycznego podejścia i dopiero kiedy pospilite ‚krowy i konie‘ zostaną wyeliminowane z listy możliwych dianoz, zaczyna się robić badania na ‚zebry‘. Poza tym w rzeczywistości, żadne ubezpieczenie nie pokryłoby kosztów związanych z robieniem niezliczonych badań na rzadkie choroby, i żaden szpital nie zatrudniłby lekarza który tak jak House bez skrurpułów kłuje, tnie i leczy eksperymentalnie swoich pacjentów! I chyba jeszcze powinnam dodać że w Stanach w medycynie jest tak jak w każdym innym biznesie – lekarze muszą zabiegać o względy swoich pacjentów/ klientów, bo konkurencja jest duża. I prawda jest taka że nawet najbardziej chamski lekarz z jakim miałam do czynienia, nie dorównałby wulgarności Housa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc im więcej wiem na temat medycyny, tym mniej serial pociąga mnie od tej strony! Niemniej jednak jestem wielką fanką samego Housa - jego ironi, błyskotliwej zgryźliwości, inteligentnego humoru i grubiańskiego sposobu bycia, bo sprawiają że jest doskonałym bohaterem i mimo wszystko da się lubić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę się za wiele wypowiadać na temat „Grey’s Anatomy“ bo nie widziałam w całości nawet jednego odcinka; jednak przypomniała mi się jedna z moich pacjentek, która w trakcie przygotowania do wjazdu na salę operacyjną aby otrzymać transplantację wątroby zapytała nas, czy gdy przez przypadek upuścimy wątrobę na podłogę, to czy tak tak jak „Grey’s Anatomy“ oczyścimy ją i użyjemy do przeszczepu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3038640270484395149?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3038640270484395149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3038640270484395149' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3038640270484395149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3038640270484395149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/02/nie-tylko-czytelnicy-mojego-bloga-sa.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3148356999813785316</id><published>2010-02-17T22:21:00.005-05:00</published><updated>2011-06-21T09:55:53.377-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Ponad dwa tygodnie zaczęłam praktyki na chirurgii... i prawie nie mam życia poza tą chirurgią! Godziny są zabójcze... obchód codziennie o 6:00 rano; wypadałoby się do niego przygotować i przejrzeć wyniki krwi i innych badań - tak więc ja zazwyczaj pojawiam się w szpitalu o 5:30. Żeby wyrobić się na czas to musiałabym wstawać o 3:30 rano! Wiem że to brzmi absurdalnie i niewiarygodnie, ale to nie jest pomyłka - naprawdę miałam na myśli ‘w pół do czwartej’. Niektórzy o tej porze kładą się spać, a inni zaczynają nowy dzień.... &lt;br /&gt;Tak na przykład było ostatniej nocy. Nastawiłam budzik na 3:31 (ta jedna dodatkowa minuta sprawią że czuję się jakbym miała więcej kontroli nad moim życiem, a przynajmniej nad tym kiedy się budzę!!!), i zamiast muzyki obudził mnie delikanty dotyk Mika, który wrócił z hokeja pół godziny wcześniej i poczekał z pojściem spać do mojego wstania! &lt;br /&gt;Normalnie, jednak, udaje mi się spać ciut dłużej. W ciągu tygodnia sypiam u koleżanki która mieszka 5 minut na piechotkę od szpitala. I chociaż pobudka o 4:31 rano wciąż wydaje się niedorzeczna, to moje chirurgiczne doświadczenia wynagradzają mi to z nawziązką, ale o tym następnym razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3148356999813785316?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3148356999813785316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3148356999813785316' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3148356999813785316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3148356999813785316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/02/ponad-dwa-tygodnie-zaczeam-praktyki-na.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2901634565866740501</id><published>2010-02-07T09:34:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T09:54:44.427-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Znowu zima! Za oknem jest cudnie! Słońce świeci, drzewa oszronione i ośnieżone! Prawdziwy Winter Wonderland. Wygląda na to, że w tym roku natura postanowiła nadrobić za wszystkie poprzednie lata bez prawdziwej zimy. Jeszcze śnieg z zeszłego tygodnia nie stopniał, a dosypało nowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My tym razem byliśmy przygotowani! I większość ludzi chyba też… bo zatrzymałam się w czwartek wieczorem  w supermarkecie żeby zdążyć z zakupami spożywczymi przed następnym atakiem zimy a tam… regały opustoszałe jak za komuny w Polsce a koleki do każdej kasy po 15 osób. Coś tam kupiłam, ale musiałam trochę improwizować, bo większość rzeczy, które miałam na mojej liście było wysprzedane!&lt;br /&gt;Jednyni nieprzygotowani do ataku zimy to jak zwykle drogowcy! Już napadało śniegu dwa dni temu, a nasza ulica dalej nie odśnieżona i śniegu po kolana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z powodu śniegu ominął mnie również pierwszy weekendowy dyżur na chirurgii, tak więc postanowiłam wykorzystać ten czas na naukę… która przy rozpalonym komiku i z kuflem aromatycznego piwnego grzańca nie jest taka zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S27Ppwk3vmI/AAAAAAAACD0/41AOwu7nUYU/s1600-h/zimowe+drzewo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S27Ppwk3vmI/AAAAAAAACD0/41AOwu7nUYU/s320/zimowe+drzewo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435510116603903586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2901634565866740501?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2901634565866740501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2901634565866740501' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2901634565866740501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2901634565866740501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/02/znowu-zima-za-oknem-jest-cudnie-sonce.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S27Ppwk3vmI/AAAAAAAACD0/41AOwu7nUYU/s72-c/zimowe+drzewo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2662128859608653029</id><published>2010-01-31T22:49:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:37:43.920-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Opłaca się chorować raz na kilka lat… bo budzi się człowiek w sobotni poranek w domu wypełnionym zapachem smażonego boczku i… takie oto śniadanie czeka na stole!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S2ZQQHUBELI/AAAAAAAACDs/ncE2rKtowjE/s1600-h/photobr.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S2ZQQHUBELI/AAAAAAAACDs/ncE2rKtowjE/s320/photobr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433118238240215218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem co mój mąż sobie wyobrażał, bo nawet tryskając zdrowiem i w pełni sił nie byłabym w stanie zjeść połowy tej porji, a co tu dopiero z bolącym gardłem i zapchanymi zatokami. No ale trzeba przyznać że chłopak się postarał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasypało nas nieco w ten weekend. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S2ZQP9q5GaI/AAAAAAAACDk/wQaLvkfjiZY/s1600-h/DSCN0438.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S2ZQP9q5GaI/AAAAAAAACDk/wQaLvkfjiZY/s320/DSCN0438.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433118235651807650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W lodówce nic nie było, bo dopiero w sobote planowaliśmy zrobić zakupy. Wieczorem więc wybraliśmy się do Subway’a na kanapki i po zakupy spożywcze. Kanapki okazały się najdroższe na świecie –  $150!!! A wszystko przez to że nie odśnieżyli dróg i przez jakiegoś idiotę co jechał środkiem z przeciwka. Skoro on nie ustępował, to my zjechaliśmy troszkę i zwolniliśmy tak że samochód tylko się toczył. No i tak się złożyło, że w tym miejscu gdzie zwolniliśmy była ogromna koleina i ni stąd ni zowąd wciągnęła nas ona prosto do rowu! W sumie tkwiliśmy tam prawie godzinę, a jak nas w końcu wyciągnęli to kosztowało nas to $125. Dobrze że Mike kierował, bo gdybym ja siedziała za kółkiem, to chyba wysłuchiwałabym na ten temat do końca życia ☺.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2662128859608653029?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2662128859608653029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2662128859608653029' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2662128859608653029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2662128859608653029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/01/opaca-sie-chorowac-raz-na-kilka-lat-bo.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S2ZQQHUBELI/AAAAAAAACDs/ncE2rKtowjE/s72-c/photobr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7785321240171388424</id><published>2010-01-11T20:18:00.004-05:00</published><updated>2011-06-21T00:37:06.268-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'></title><content type='html'>Aż mi się nie chce wierzyć że już jest 2010! &lt;br /&gt;Nowy Rok przywitałam w Polsce z rodzicami u ich znajomych. I muszę przyznać że całkowicie zapomniałam jak hucznie w Polsce obchodzi się sylwestra nawet w Skierniewicach. Fajerwerków było co nie miara… zupełnie jak w Stanach na 4 lipca!&lt;br /&gt;Nie miałam więc takich typowo tradycyjnych świąt (chociaż wigilia była Polska, i nawet upiekłam po raz pierwszy makowca i wyszedł wyśmienity!!!)...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S0vOGIcOr3I/AAAAAAAACDc/Z3sqKaUvUWo/s1600-h/photo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S0vOGIcOr3I/AAAAAAAACDc/Z3sqKaUvUWo/s320/photo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425656780838317938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...ale Sylwester i Nowy Rok był jak najbardziej ‚po naszemu‘ i wsród rodzinki!&lt;br /&gt;I jeszcze o jednej rzeczy zapomniałam – jak dużo się je w Polsce! Gdzie się nie obejrzałam to każdy chciał we mnie wpychać jakieś pyszności – pierogi, pieczywko domowego wypieku, najlepszy pasztet na świecie w wykonaniu mamy, pieczona kiełbasa, pieczony schab, moja ulubiona ogórkowa i zalewajka… nie mogłam się opędzić! I nie mam pojęcia jak to się dzieje, że jak mieszkałam w domu to jadłam za czterech i wyglądałam jak człowiek… a teraz urosłam o dwa rozmiary chociaż jak to moja babcia określiła „jem jak wróbelek i zagłodzę się na dobre“.&lt;br /&gt;Postanowienia noworoczne?!  - już tak tradycyjnie spróbować zrzucić pare kilogramów i częściej odwiedzać siłownię… a jak już nic z tego nie wyjdzie to przynajmniej nie przytyć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7785321240171388424?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7785321240171388424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7785321240171388424' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7785321240171388424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7785321240171388424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2010/01/az-mi-sie-nie-chce-wierzyc-ze-juz-jest.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/S0vOGIcOr3I/AAAAAAAACDc/Z3sqKaUvUWo/s72-c/photo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-4722816439458117755</id><published>2009-12-17T21:16:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:36:23.413-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'></title><content type='html'>Jeszcze tylko tydzień do świąt, a u nas w domu wcale nie jest świątecznie. Po raz pierwszy od lat nie mamy choinki. Nawet nie powiesiłam skarpet na kominku, ani światełek przed domem… chociaż to ostatnie to głównie z powodu pogody. Właściwie w każdy weekend, kiedy mieliśmy zabrać się za te światełka, lało jak z cebra; przecież nie będziemy wieszać dekoracji w deszczu. &lt;br /&gt;W każdym razie za niecałe dwa dni wybywamy na naraty. Wigilię spędzimy u moich znajomych, Boże Narodzenie u Mika znajomych; a następnego dnia lecę do Polski. Więc nie opłaca się kupować choinki… żeby opadła jak nikogo nie będzie w domu. &lt;br /&gt;Jedyna namiastka świątecznej atmosfery to wysłane listy świąteczne (wyjątkowo w tym roku bez opóźnienia), kupione prezenty i kartki z życzeniami na bufecie w kuchni. &lt;br /&gt;A po wigilii, i w świąteczny poranek usiądziemy sobie przy rozgrzanym kominku… i też będzie nastrojowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-4722816439458117755?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/4722816439458117755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=4722816439458117755' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4722816439458117755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4722816439458117755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/12/jeszcze-tylko-tydzien-do-swiat-u-nas-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8374993985206542526</id><published>2009-12-13T21:37:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:35:45.655-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>Kocham czytać… tylko że na takie czysto przyjemnościowe czytanie to czasu mi brakuje już od ponad roku. Tyle czasu spędzam na czytaniu szkolnych rzeczy, że jak już się z tym uporam, to ostatnią rzeczą którą chciałabym robić to jest czytać jeszcze coś ot tak sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze więc że ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł nagrywanych książek. Po raz pierwszy zaczęłam słuchać książek w zeszłym roku. Pomyślałam sobie że skoro i tak spędzam średnio dwie godzinny dziennie w samochodzie, to powinnam robić coś bardziej konstruktywnego niż słuchać porannych radiowych ‚talk-showów‘ i tracić czas na próbach dodzwonienia się do nich z odpowiedzią na czasem całkiem głupawe pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku trochę kiepsko mi szło to „czytanie“ w samochodzie: czasem lector miał mało atrakcjny głos, czasem czytał za szybko, innym razem za wolno; czasem ani się obejrzałam a myślami byłam gdzieś zupełnie daleko od ksiązki i musiałam cofać się kilka ścieżek do mementu gdzie zgubiłam wątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu jedak polubiłam „słuchanie“ książek. Czasami takie słuchanie jest nawet lepsze od czytania; tak było na przykład z „Twiligh“. Zaczęłam czytać tę książkę zeszłego lata. Dotarłam do setnej strony i całkowicie urzęzłam – niby że chciałam wiedzieć co się stanie z bohaterami, ale nie mogłam się przebić przez prymitywny „harlequinowy“ język. Odłożyłam więc to czytanie na lepsze dni; ale jak wróciłam do szkoły i  z czytania nici, to postanowiłam wypożyczyć „Twilight“ w wersji audio z biblioteki… I całkowicie straciłam głowę i zakochałam się w tym fantazyjnym świecie Belli i Edwarda. Dochodzi do tego że wracam ze szpitala późnym wieczorem i zamiast śpieszyć się do domu to siedzę w samochodzie w garażu i słucham jeszcze kilku ścieżek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8374993985206542526?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8374993985206542526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8374993985206542526' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8374993985206542526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8374993985206542526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/12/kocham-czytac-tylko-ze-na-takie-czysto.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5253993474793990170</id><published>2009-11-28T21:36:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:35:23.880-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Od kilku tygodniu jesteśmy właścicielami dwóch koni wyścigowych; a ściślej mówiąc, na spółkę z dobrymi znajomymi posiadamy 20% udziałów. Mam nadzieję że kiedyś w przyszłości będę miała własnego (tak na 100%) konia, a tymczasem muszę się zadowolić tymi. Konie mieszkają w stajniach przy torze wyścigowym w Charlestown w West Virginii, około 2 godziny od nas. Dopiero wczoraj przy okazji długiego weekendu miałam czas żeby je poznać.  Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo robione telefonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest Clear View Heights – jest dosyć obiecującym „wyścigowcem“.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SxHePvIpC1I/AAAAAAAACDE/HKiGfdpz71g/s1600/clear+view+heights.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SxHePvIpC1I/AAAAAAAACDE/HKiGfdpz71g/s320/clear+view+heights.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409348989380791122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to jest Palm Crescent – szuka smakołyków w mojej torebce. Nie jest najbardziej atletycznym koniem, ale jest za to bardzo milusiński!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SxHeP9r91YI/AAAAAAAACDM/t5myn8F2XsI/s1600/palm+crescent.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SxHeP9r91YI/AAAAAAAACDM/t5myn8F2XsI/s320/palm+crescent.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409348993287050626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5253993474793990170?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5253993474793990170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5253993474793990170' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5253993474793990170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5253993474793990170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/11/od-kilku-tygodniu-jestesmy-wascicielami.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SxHePvIpC1I/AAAAAAAACDE/HKiGfdpz71g/s72-c/clear+view+heights.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6596256747801414298</id><published>2009-11-26T16:18:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:35:03.906-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>W czasie moich pięciu tygodni na internie doświadczyłam sporo smutku, żalu, łez, współczucia; opiekowałam się 53 letnim pacjentem z marskością i rakiem wątroby, ogromnym wodobrzuszem i zaawansowaną niewydolnością nerek; 73 letnim mężczyzną z rakiem prostaty z rozległymi przerzutami do kości, niewydolnością serca i migotaniem przedsionków, który podczas pobytu w szpitalu był cakowicie zależny od pielegniarek, a  w domu (zupełnie nie wiem jak) opiekował się swoją niepełnosprawną żoną; nasz zespół zajmował się 44 letnim mężczyzną, którego życie w ciągu miesiąca zmieniło się diametralnie – na początku października był zdrowym kierowcą tirów, a w listopadzie przykuty do łożka z rakiem jelita grubego z przerzutami do wątroby i kości, z patologicznymi złamaniami obu kości udowych, po dwóch chemiach i skomplikowanych operacjach ortopedycznych. &lt;br /&gt;Mogłabym tak wyliczać bez końca. Najbardziej jedak poruszyła mnie jedna z moich pacjentek w przychodni geriatrycznej – 68-letnia J. z zaawansowaną chorobą Alzheimera, tańcząca roślina, całkowicie odcięta od otaczającego ją świata. Do lekarza przyszła w towarzystwie męża, który od ponad 6 lat powoli tracił kontakt ze swoją żoną – niedgyś utalentowaną tancerką, a teraz wychudzoną kobietą z pustymi oczami i niemymi ustami, która utknęła kilkadziesiąt lat temu, bezustannie przestępując z nogi na nogę, kołysząc biodrami…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tegoroczne święto dziękczynienia jestem wdzięczna za kolejny rok w zdrowiu; za to że nikt z moich najbliższych nie doświaczył tego bólu, z któym na codzień spotykam się w szpitalu; za te nieprzespane noce, nie obejrzane filmy, nie przeczytane książki, nie odpisane maile i za ludzi, których spotykam i na których uczę się bycia lekarzem; i za cierpliwego, kochającego męża; i za nieposkromione psy dzięki którym pomimo deszczu i nocy doświadczam chociaż kilka chłystów świeżego powietrza; i za indyka w piekarniku; i za 30 dni które jeszcze mnie dzielą od wyjazdu do Polski…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6596256747801414298?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6596256747801414298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6596256747801414298' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6596256747801414298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6596256747801414298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/11/w-czasie-moich-pieciu-tygodni-na.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3618486164413800583</id><published>2009-11-24T09:09:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:33:51.674-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='America'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'></title><content type='html'>Wygląda na to że Ameryka całkowicie postanowiła ominąć święto dziękczynienia w tym roku i tuż po Halloween poddać się całkowicie bożonarodzeniowemu nastrojowi! Już od początku listopada w sklepach zrobiło się czerwono-zielono, choinkowo i… kolędowo! Wczoraj wyprowadzając psy na spacer zobaczyłam że w jednym domu na naszym osiedlu nie tylko świąteczne sopekli wiszą na dachu, ale i choinka jest ubrana w jednym z okien! I tak sobie myślę że musi być trudno w tym okresie w Ameryce nie być chrześcijaninem. Do świąt jeszcze ponad miesiąc, a ja już nie mogę słuchać kolęd w radiu i w sklepach… a przecież jakby nie patrzeć połowa ludzi w tym kraju nie świętuje Bożego Narodzenia w ogóle!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3618486164413800583?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3618486164413800583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3618486164413800583' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3618486164413800583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3618486164413800583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/11/wyglada-na-to-ze-ameryka-cakowicie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3498880305513618365</id><published>2009-11-15T09:30:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:33:06.102-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Można przyzwyczaić się do wielu rzeczy… do wstawania o 4:30 rano; do  bycia pierwszym klientem w Starbucksie tuż po otwarciu o 5:30 (choć zdarzyło się i tak że musiałam być w szpitalu wcześniej i trzeba było obyć się bez kawy); do tego że całe dnie mijają i nie widzę słońca (chociaż od przestawienia zegarków dwa tygdonie temu widzę pierwsze promyki zanim znikam w ścianach szpitala); do tylko trzech wolnych dni w ciągu miesiąca; do tego że „wczoraj“, „dzisiaj“ i „jutro“ czasem nic nie znaczą, bo wstaję tego samego dnia co kładę się spać; do dni kiedy nie widzę twarzy mężczyzny który spi obok mnie bo wykradam się z sypialni kiedy on przewraca się na drugi bok, i spię kiedy on wraca do domu po późnej grze hokeja; do tego że mrożona kanapka „peanut and jelly“ smakuje jak filet mignon w pięciogwiazdkowej restauracji, bo nie ma czasu pomiędzy pacjentami na nic bardziej wyrafinowanego…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są jednak rzeczy do których trudno przywyknąć… do wpisów w kartach pacjentów długością dorównywujących nowelkom Sienkiewicza; do czekania na wyniki badań krwi, albo jednego z 50 różnych testów kardiologicznych zanim ma się blade pojęcie co dolega danej osobie; do obchodów które czasem trwają wystarczająco długo że trzeba zrobić przerwę na lunch pomiędzy pacjentami; do pacjentów którym można tłumaczyć „jak grochem o ścianę“ że morfina jest pomocna przy zapaleniu trzustki, ale tylko do następnego upicia się do nieprzytomności;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda więc na to że internisty ze mnie nie będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3498880305513618365?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3498880305513618365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3498880305513618365' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3498880305513618365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3498880305513618365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/11/mozna-przyzwyczaic-sie-do-wielu-rzeczy.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-362572792434759047</id><published>2009-11-03T22:59:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:32:09.302-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Skończyłam ginekologię i położnictwo… i było bosko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do szkoły medycznej szłam bez żadnych uprzedzeń, być może potencjalnie bardziej nastawiona na anastezjologię niż na pozostałe kierunki, ale generalnie otwarta na wszystko… z wyjątkiem ginekologii!!! Dużo było ku temu powodów ale przede wszystkim że ginekolog zawsze wydawał mi się… takim „dentystą od pochwy“ ☺… no bo jak inaczej nazwać lekarza, który cały dzień zagląda kobietom między nogi i pobiera próbki cytologiczne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym roku podczas kursu „Zdrowie kobiety“ moje stereotypy zostały wystawione na próbę i … okazało się że to był mój ulobiony przedmiot! Bardzo wyczekiwałam tegorocznych praktyk, ale w głębi chyba miałam nadzieję że nie będzie mi się podobało na tyle żeby zrezygnować z planów anestezjologicznych. Podobało mi się jednak bardziej niż oczekiwałam. Okazało się że więcej czasu spędziłam na porodówce albo na sali operacyjnej niż w przychodni; a i w przychodni było całkiem interesująco, bez nadmiaru cytologii! W sumie asystowałam przy 3 cesarkach, 8 porodach (własnoręcznie urodziłam 8 łożysk!), uczestniczyłam w wielu operacjach małych i dużych, otwartych, laparoskopowych, z użyciem robota… i zupełnie wyobrażam sobie siebie w tej roli. Anestezjologia jeszcze nie skreślona z listy potencjalnych karier… ale na pewno nie będe się przy niej upierała. Jedyne co mnie maratwi w ginekologii to… nadmiar kobiet! Nie chodzi o pacjentów (bo to jest raczej zrozumiałe), ale o totalną dominację tego zawodu przez kobiety z nadzwyczaj wygórowanym Ego! Ilość estrogenu jest oszałamiająca i mam nadzieję że jeśli zdecyduję się na tę specjalizację to jakoś sobie poradzę z tym fantem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-362572792434759047?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/362572792434759047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=362572792434759047' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/362572792434759047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/362572792434759047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/11/skonczyam-ginekologie-i-pooznictwo-i.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3979704970398237906</id><published>2009-10-30T12:41:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T00:31:47.245-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>W Polsce już po pierwszym śniegu, za dwa dni zakurzone i prawie zapomniane futra  zobaczą światło dzienne… bo przecież nie wypada jechać na cmentarze w dżinsach i codzienniej kurtce, skoro wszystkie ciotki i kuzyni też przyjdą zapalić świąteczą (i w większości przypadków tylko symboliczną) święczkę… Tutaj jesień na całego, a ja dopiero tydzień temu zdałam sobie z tego sprawę… kiedy po prawie miesiącu przybywania do szpitala przed świtem, i wychodzeniu po zmroku zobaczyłam przepiękne jesienne kolory!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż trudno uwierzyć w zeszły weekend minęło sześć lat od naszego ślubu! Spędziliśmy weekend w górach w Virginii… w miejcu gdzie gdzie… nie ma zasięgu komórkowego przez dziesiątki kilometrów, gdzie trzeba wykręcać numer centrali żeby uzyskać długodystansowe połączenie telefoniczne, ale gdzie w starodawnym pensjonacie można podłączyć się do internetu ‚wirelessly‘ ☺. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było pięknie, i relaksująco!!! Uwielbiam jesień! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfoidCxI/AAAAAAAACCs/q7aGUMR5NNk/s1600-h/DSC_0431.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfoidCxI/AAAAAAAACCs/q7aGUMR5NNk/s320/DSC_0431.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398434410558982930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfFKwk8I/AAAAAAAACCk/lXgLQkbV1_k/s1600-h/DSC_0429.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfFKwk8I/AAAAAAAACCk/lXgLQkbV1_k/s320/DSC_0429.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398434401064358850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXe3EhdeI/AAAAAAAACCc/IEvJwvNqEn4/s1600-h/DSC_0401.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXe3EhdeI/AAAAAAAACCc/IEvJwvNqEn4/s320/DSC_0401.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398434397280105954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psy też nie mogą się nacieszyć liściami!!! (Tylko gorzej z grabieniem) ☺&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXgG2khrI/AAAAAAAACC8/dALwfmEZeHY/s1600-h/DSC_0462.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXgG2khrI/AAAAAAAACC8/dALwfmEZeHY/s320/DSC_0462.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398434418696423090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfyTHPpI/AAAAAAAACC0/O6ixtU2AbZs/s1600-h/DSC_0450.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfyTHPpI/AAAAAAAACC0/O6ixtU2AbZs/s320/DSC_0450.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398434413178994322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i to oznacza że zima (i narty) już tuż tuż…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3979704970398237906?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3979704970398237906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3979704970398237906' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3979704970398237906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3979704970398237906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/10/w-polsce-juz-po-pierwszym-sniegu-za-dwa.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SusXfoidCxI/AAAAAAAACCs/q7aGUMR5NNk/s72-c/DSC_0431.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1647648833954938652</id><published>2009-09-30T19:39:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T00:30:50.513-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Ponad dwa tygodnie minęło od kiedy skończyłam psychiatrię, choć wydaje się że całe wieki… przynajmniej sądząc po ilości doświadczeń które zdobyłam na ginekologii między „wtedy a teraz“. Mam jednak jeszcze jedną historię do opowiedzenia, która wydarzyła się podczas mojej poprzedniej rotatcji.&lt;br /&gt;Nasz zespół otrzymał prośbę o konsultację w sprawie kobiety, która usiłowała samobójstwa przedawkując na paracetamolu (ponad 200 tabletek). Nie mogliśmy dokonać ewaluacji pacjentki, ponieważ była na respiratorze w stanie śpiączki farmakologicznej. Do dzisiaj mnie mogę wyjśc z podziwu jak często psychiatrzy są wzywani do „przebadania“ nieprzytomnych pacjentów… co oczywiście całkowicie mija się z celem.  No bo jak można wydać opinię o stanie psychicznym pacjenta z którym nie można zamienić nawet słowa? Ale nie w tym cała sprawa.&lt;br /&gt;Jedno przedawkowanie paracetamolu może zniszczyć wątrobę szybciej niż całe lata alkoholizmu. O dziwo, jednak, wątroba naszej pacjentki sprawowała się bez zarzutów – przynajmiej na to wskazywały enzymy wątrobowe. A w stan śpiączki farmakologicznej została wprowadzona, bo miała niską saturację tlenu, a intubacja przytomnego pacjenta nie wchodzi w grę. Nasza konsultacja więc ograniczyła się do notatki że będziemy do dyspozycji jak pacjentka zostanie wybudzona. Na następny dzień zalogowałyśmy się do elektronicznej bazy danych żeby zobaczyć jak nasza pacjentka się czuje i nasze zaskoczenie sięgnęło granic kiedy zobaczyłyśmy poranny wpis pt. „Discharge“ (wypis ze szpitala); byłyśmy z dziewczynami pewne podziwu że intubowana poprzedniego dnia pacjentka tak szybko doszła do siebie i ją wypisali. Kliknęłyśmy na ten wpis i przeczytałyśmy: „Czas zgonu – 5:53; przyczyna zgonu – zachłystowe zapalenie płuc“… &lt;br /&gt;Nawet po paru tygodniach nie umiem ubrać w słowa tego co wtedy czułam. Tak naprawde ta kobieta nie była nawet moją pacjentką, na nawiązałam z nią żadnej więzi… a mimo wszystko te czarne litery na białym tle zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. &lt;br /&gt;A swoją drogą, życie jest bardzo ironiczne – ktoś kto po raz piętnasty (Tak! To nie pomyłka) próbuje popełnic samobójstwo przedawkowując panadol, umiera na zapalenie płuc, a nie z powodu uszkodzenia wątroby!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1647648833954938652?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1647648833954938652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1647648833954938652' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1647648833954938652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1647648833954938652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/09/ponad-dwa-tygodnie-mineo-od-kiedy.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2252477637043712799</id><published>2009-09-13T08:50:00.005-04:00</published><updated>2011-06-21T00:30:17.590-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że w moim blogu zupełnie zignorowałam mój ogródek. Co prawda teraz już powoli podumiera, i wygląda że z ostatniego plonu pomidorów nic nie wyjdzie, bo dni są za chłodne i za mało słońca żeby się zaczerwieniły; ale muszę przyznać że jak na pierwszy raz spisałam się nie najgorzej w roli ogrodnika.&lt;br /&gt;Całe lato miałam świeże warzywka na własne potrzeby. Najlepiej rosły pomidory, ogórki i zioła. Ostra paryka, która wciąż suszy się w oknie w kuchni też ładnie rosła. Ale zwykła czerwona i zielona papryka (tzw. „bell peppers“), dopiero zaczęła rosnąć jak już całkowicie się poddałam, zostawiłam ogródek na tydzień bez podlewania w okresie największej suszy i pojechałam do Kalifornii. Byłam przekonana że po powrocie będę musiała wyrwać uschnięte krzaki papryki a tu czekała na mnie niespodzianka… na każdym krzaku kilka malutkich papryczek, które bardzo ładnie dojrzały w ciągu kolejnych tygodni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqwngU1mI/AAAAAAAACB0/sJHVcC-gMV0/s1600-h/caly+ogrod.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqwngU1mI/AAAAAAAACB0/sJHVcC-gMV0/s320/caly+ogrod.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380933775760086626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqyFGx8qI/AAAAAAAACCU/a0-wqAZemgc/s1600-h/pomidor.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqyFGx8qI/AAAAAAAACCU/a0-wqAZemgc/s320/pomidor.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380933800885875362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqxzjTMlI/AAAAAAAACCM/3FWRhl27KBg/s1600-h/papryka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqxzjTMlI/AAAAAAAACCM/3FWRhl27KBg/s320/papryka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380933796173656658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqxY6Cc7I/AAAAAAAACCE/xc4Nz_t6aDE/s1600-h/fasolka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqxY6Cc7I/AAAAAAAACCE/xc4Nz_t6aDE/s320/fasolka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380933789021270962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam że w przyszłym roku zasadzę zioła w donicach na tarasie. Wtedy w ogródku będzie więcej miejsca na warzywa… no i nie będe musiała przemakać do suchej nitki za każdym razem kiedy potrzebuję trochę bazylii czy tymianku. Jakoś tak się złożyło w tym roku że za każdym razem jak potrzebowałam ziół, to akurat tak lało że po powrocie z ogródka musiałam się przebierać w suche ubrania ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro już przy gotowaniu to muszę przyznać że mało rzeczy sprawia mi tyle  radości i satysfkacji co krzątanie się po kuchnii, próbowanie nowych przepisów i… jedzenie. Na urodziny przyjaciele sprawili mi książkę kucharską Jamiego Olivera i… na nowo odkryłam moją pasję! Przepisy są niesamowite i zawsze wychodzą! (Dzięki Stefany!!!)&lt;br /&gt;Już profesjonalnym kucharzem nie zostanę… za dużo czasu w życiu spędziłam w różnego rodzaju szkołach, i lekarz to ostateczna decyzja, ale moim marzeniem jest żeby kiedyś móc zapisać się w czasie wakacji do prawdziwej szkoły kulinarnej i w ciągu kilku tygodni zgłębiać tajniki kuchni! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zdjęcie mojego tegorocznego „debiutu wekowego“. Dżemy wyszły niesamowite! To tylko namiastka – bo w sumie zrobiłam około 60 słoików!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sqzqw8DY39I/AAAAAAAACB8/cK8Ylwgt0l8/s1600-h/dzemy.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sqzqw8DY39I/AAAAAAAACB8/cK8Ylwgt0l8/s320/dzemy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380933781275860946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2252477637043712799?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2252477637043712799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2252477637043712799' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2252477637043712799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2252477637043712799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/09/dopiero-teraz-zdaam-sobie-sprawe-ze-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SqzqwngU1mI/AAAAAAAACB0/sJHVcC-gMV0/s72-c/caly+ogrod.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-4525532986354288538</id><published>2009-09-08T22:55:00.001-04:00</published><updated>2011-06-21T00:29:10.074-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku nastała typowo jesienna pogoda. Lało jak z cebra od samego rana i o 7:00 rano jeszcze ciągle było ciemnawo. Nie wiem czemu właśnie w taką pogodę zachciało mi się ubrać w sukienkę… tym bardziej że sukienki i spódniczki należa w moim przypadku do rzadkości. &lt;br /&gt;W każdym razie w drodze do szkoły dopatrzyłam się oczka na moich rajstopach. Jako że z czasem stałam dosyć nieźle, postanowiłam zatrzymać sie w Walmarcie, który z resztą wcale nie był tak bardzo „nie po drodze“. Kupienie rajstop i przebranie się w sklepowej toalecie zajęło zaledwie kilka minut. Jak wyszłam na parking to akurat rozpadało się na całego, chociaż wydawało mi się że już bardziej lać nie może. Szybciutko pobiegłam do samachodu… tylko żeby zobaczyć go nie stoi tam gdzie go zaparkowałam!&lt;br /&gt;Deszcz się leje, ja przemoczona do bielizny, biegam po całym parkingu jak szalona, wciskam ‚panic button‘ na moim breloczku… a po samochodzie ani śladu. &lt;br /&gt;W końcu sięgam zdesperowana po telefon do mojej torebki, żeby zadzwoć do Mika i powiedzieć mu że mój samochód zniknął a tu się okazuje że komórka również została w samochodzie. &lt;br /&gt;Zrezygnowana, przemoczona do suchej nitki wróciłam do sklepu, znalazłam ochoronę i jak tylko zaczęłam im zdawać raport z kradzieży mojego samochodu, nagle mi się przypomniało że dzisiaj jechałam do szkoły Mika samochodem a nie swoim… i oczywiście stał tam gdzie go zaparkowałam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze że już ostatni tydzień psychiatrii przede mną, bo wygląda na to że powoli zaczynam tracić głowę…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-4525532986354288538?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/4525532986354288538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=4525532986354288538' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4525532986354288538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4525532986354288538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/09/dzisiaj-po-raz-pierwszy-w-tym-roku.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2377076998109079552</id><published>2009-08-31T22:03:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T00:28:35.303-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Zadziwiające jak tętniący życiem w ciągu dnia szpital zmienia się w ciche i wyludnione miejsce wieczorem. Te same korytarze jakby zupełnie inne... i takie tajemnicze; tylko ER (pogotowie) funkcjonuje jakby nigdy nic, zupełnie nieświadome upływu czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Własnie widziałam mojego pierwszego pacjenta tej nocy - młodego chłopaka z historią schizofrenii od kilku lat, który przyszedł zdesperowany głosami które bezustannie przypominają mu jak został kilka lat temu zgwałcony przez ducha zmarłego przyjaciela rodziny - Franka.&lt;br /&gt;Niesamowite jak wiele może zmienić się w ciągu miesiąca. Zanim rozpoczęłam moje praktyki na psychiatrii martwilam się czy będę umiała rozmawiać z pacjentami o ich (czasem całkiem przedziwnych) problemach; czy będę wiedziała jak bez żenady zadawać 'trudne' pytania. A dzisiaj wyimaginowany Franky wcale nie budzi we mnie ździwienia. Bez problemu pytam kobiety w ciąży ile kokainy używa i skąd bierze na to pieniądze, a kiedy ona informuje mnie że z prostytucji, ja z zimną krwią pytam czy uprawia seks z mężczyznami, kobietami czy obojgiem.&lt;br /&gt;Widziałam kobietę z chorobą psychosomatyczną która przeszła 56 operacji w swoim życiu. &lt;br /&gt;2 tygodnie temu przyjęłam na oddział dziewczynę z Pakistanu w tak zaawansowanym stadium schizofrenii katatonicznej że przestała mówić ponad 3 lata temu i żyła całkowicie w swoim własnym świecie. Do szpitala została przywieziona dopiero jak odmówiła jedzenia i picia; a dzisiaj obserwowałam ją w trakcie terapii elektrowstrząsowej (która nie ma absolutnie nic wspólnego z barbarzyńskimi praktykami z horrorów) i muszę przyznać że po trzech zabiegach widać pozytywne zmiany w jej zachowaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OK! Czas na drzemkę! Nie jestem jeszcze zmęczona, ale w trakcie tego ostatniego miesiąca nauczyłam się również że w czasie nocnego dyżuru śpi się jak można, bo potem można nie móc jak się zachce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2377076998109079552?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2377076998109079552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2377076998109079552' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2377076998109079552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2377076998109079552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/08/zadziwiajace-jak-tetniacy-zyciem-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8588072486187871073</id><published>2009-08-09T15:38:00.006-04:00</published><updated>2011-06-21T00:28:01.298-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Nie wszystkie zdjęcia zmieściły mi się w ostatnim poście! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8mmaUGrmI/AAAAAAAACBs/2xpRasWXxXM/s1600-h/sea+lion+sun+set.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8mmaUGrmI/AAAAAAAACBs/2xpRasWXxXM/s320/sea+lion+sun+set.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368051722189450850"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8mmI8BuYI/AAAAAAAACBk/WVWfgQq21FI/s1600-h/sea+lion.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8mmI8BuYI/AAAAAAAACBk/WVWfgQq21FI/s320/sea+lion.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368051717525059970"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i króciutki filmik z przeuroczymi 'sea lions'. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-624d2049c3de30b0" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v2.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D624d2049c3de30b0%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1332253104%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2BFF09CDBE9DD516006771596AB1915C6653BAA4.2FA9B44792CD1644E608CE5A7BB0D2AC43E6F523%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D624d2049c3de30b0%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D4rx5N4pU_hE64_ah0-9HVQRnMEA&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v2.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D624d2049c3de30b0%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1332253104%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2BFF09CDBE9DD516006771596AB1915C6653BAA4.2FA9B44792CD1644E608CE5A7BB0D2AC43E6F523%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D624d2049c3de30b0%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D4rx5N4pU_hE64_ah0-9HVQRnMEA&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8588072486187871073?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=624d2049c3de30b0&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8588072486187871073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8588072486187871073' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8588072486187871073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8588072486187871073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/08/nie-wszystkie-zdjecia-zmiesciy-mi-sie-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8mmaUGrmI/AAAAAAAACBs/2xpRasWXxXM/s72-c/sea+lion+sun+set.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8370004155819404652</id><published>2009-08-09T15:19:00.006-04:00</published><updated>2011-06-21T00:27:36.064-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Po Napie wyruszyliśmy do Monterey, gdzie spędziliśmy większośc naszych wakacji! Po drodze zahaczyliśmy o San Francisco, bo bardzo chciałam przejechać przez Golden Gate Bridge (ostatnim razem udało mi się tylko popatrzeć na most z daleka). Okazało się że nie tylko przejechałam przez most, ale nawet przespacerowałam się po nim!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hvD_S41I/AAAAAAAACBE/coOrlx8T-jk/s1600-h/golden+gate+bridge.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hvD_S41I/AAAAAAAACBE/coOrlx8T-jk/s320/golden+gate+bridge.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368046373257274194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monterey jest przepiękne! Uwielbialiśmy spacery nad dzikim Pacyfikiem. Naszym ulubionym momentem każdego dnia były wieczorne wizity na molo tuż obok naszego hotelu  żeby odwiedzić nasze foki, które często o tej porze dnia odpoczywały na skałach przed nocnym polowaniem. &lt;br /&gt;Oprócz fok było tam mnóstwo czarnych kormoranów i.. wydry (sea otters), z których Monterey słynie. Wydry rzadko wychodzą na ląd. Jeśli chcą odpocząć, zawijają się w ogromne wodorosty i unoszą się na powierzchni wody. Wybrałam się z Mikiem jednego dnia na wyprawę kajakową po ocenie. Zakotwiczyliśmy się w kępie wodorostów i obserowaliśmy wydry około 2 metrów od nas. Były tak blisko że słyszeliśmy ich mlaskanie jak chrupały kraby i krewetki! &lt;br /&gt;Pogoda w Monterey jest… wymarzona! Nie ma tam 4 pór roku. Śnieg prawie nigdy nie pada. Nie ma upału i wilgoci takiej jak w Virginii (np. dzisiaj jest 40 stopni i prawie 100% wilgotności). W środku lipca temperatura nie przekraczała 22-25 stopni. Rano było wręcz chłodno – trzeba było ciepliej się ubrać. Woda jest zdecydowanie za zimna żeby w niej pływać - zupełnie jak w Bałtyku. Ale nam w oceanie najbardziej podoba się jego szum, błękit, bezkres... zdecydowanie bardziej wolimy pływać w basenie!&lt;br /&gt;Te wakacje całkowicie zmniły nasze plany na przyszłość. W tej chwili to bardziej marzenia… niż plany, ale bardzo byśmy chcieli móc się tam przeprowadzić  - może za 10 lat? Mika rodzice mieszkają na tyle daleko od nas że samochodem jedzie się cały dzień, więc najczęściej latamy, a ja będę daleko od mojej rodziny bez względu na to czy będziemy w Virginii czy w Kalifornii!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hwT9gpYI/AAAAAAAACBc/1BqOnrLZdds/s1600-h/monterey.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hwT9gpYI/AAAAAAAACBc/1BqOnrLZdds/s320/monterey.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368046394724623746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepięknie, prawda? Na tym kajaku to co prawda nie my... ale w czasie naszej wyprawy wyglądaliśmy podobnie; tylko nie braliśmy aparatu, tak na wszelki wypadek jakby kajak się wywrócił...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hv_hgESI/AAAAAAAACBU/ROS1NV5qA3A/s1600-h/monterey+bay.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hv_hgESI/AAAAAAAACBU/ROS1NV5qA3A/s320/monterey+bay.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368046389238436130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pacyfik o zachodzie słońca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hvqqN2hI/AAAAAAAACBM/zkGLGsmZDAA/s1600-h/mikey+and+lion.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hvqqN2hI/AAAAAAAACBM/zkGLGsmZDAA/s320/mikey+and+lion.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368046383637846546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;'Sea Lion' na wyciągnięcie ręki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8huwHRgPI/AAAAAAAACA8/df4dr3fWSig/s1600-h/foki.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8huwHRgPI/AAAAAAAACA8/df4dr3fWSig/s320/foki.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368046367922028786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Foki&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8370004155819404652?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8370004155819404652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8370004155819404652' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8370004155819404652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8370004155819404652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/08/po-napie-wyruszylismy-do-monterey-gdzie.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn8hvD_S41I/AAAAAAAACBE/coOrlx8T-jk/s72-c/golden+gate+bridge.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1116806768634026755</id><published>2009-08-09T09:38:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T00:27:05.960-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SRcrgZuI/AAAAAAAACAU/PDCI1xog8JM/s1600-h/artesa+view.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SRcrgZuI/AAAAAAAACAU/PDCI1xog8JM/s320/artesa+view.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367959003070490338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Widok na Napa Valley z winnicy Artesa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nie napisałam nic o naszych wakacjach w Kalifornii! Było cudownie. &lt;br /&gt;Nie chcę nadużywać słów, ale chyba nie przesadzę jeśli powiem że to najlepsze wakcje w moim życiu… albo przynajmniej w tej samej kategorii co nasza podróż poślubna po Anglii/ Szkocji/ Irlandii! &lt;br /&gt;Czemu było tak niesamowicie? Bo nie trzeba było nigdzie gonić i stresować się co jeszcze chcemy zobaczyć (czego niestety nie da się uniknąć kiedy jedzie się do nowego miejsca). Oboje byliśmy już w północnej Kalifornii, więc tym razem byliśmy głownie nastawieni na relaks. Nie mieliśmy żadnego planu, ani listy rzeczy do zrobienia. Jedyną rzeczą którą zaplanowaliśmy z góry były rezerwacje hoteli i samochodu.&lt;br /&gt;Zaczęliśmy od Napa Valley – największego amerykańskiego regionu winnego. Większość czasu spędziliśmy na degustacji win i dobrego jedzenia ☺. Między jedną a drugą winnicą robiliśmy tyle przewy ile było potrzeba na ‚wyparowanie winna‘ z głowy (bardzo ‚doktorskie‘ i naukowe sformułowanie), żeby można było usiąść za kierownicą i jechać do kolejniej winnicy! Znane winiarnie omijaliśmy z daleka – głownie dlatego że są przereklamowane a ich wina można kupić nawet w Virginii w narożnym sklepie. &lt;br /&gt;Zaglądaliśmy do małych winiarnii, które ciekawie wyglądały z ulicy, albo których nazwa brzmiała intrygująco. Jedyna dużą winiarnia w której się zatrzymaliśmy była V. Sattui, która urzekła mnie podczas mojej ostatniej wizyty 8 lat temu. Mają wyśmienite wino, najlepsze w Napie (przynajmniej według mnie i Mika), i ich wina można kupić tylko u nich. Wysłaliśmy sobie do Virginii całe pół skrzynki!!! W pozostałych winnicach kupiliśmy sobie po bultelce/ albo dwie i… delektowaliśmy się nimi przez resztę naszych wakacji! Codziennie po kolacji otwieraliśmy butelkę i zanim się zorientowałam, odpływałam w ‚winny sen‘.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SSk-9m-I/AAAAAAAACA0/Br06p3l4ZlI/s1600-h/DSC_0021.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SSk-9m-I/AAAAAAAACA0/Br06p3l4ZlI/s320/DSC_0021.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367959022479449058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;'Wine Tasting Room' w V. Sattui gdzie sam senior rodu nalewał nam wino podczas degustacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SR-oNGzI/AAAAAAAACAk/POMkrpXkgUU/s1600-h/cheese.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SR-oNGzI/AAAAAAAACAk/POMkrpXkgUU/s320/cheese.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367959012183448370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cheese shop w V. Sattui. Raj dla podnibienia (przynajmniej mojego) :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SRlt2VYI/AAAAAAAACAc/lDPYgd28aQw/s1600-h/celar.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SRlt2VYI/AAAAAAAACAc/lDPYgd28aQw/s320/celar.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367959005496235394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;piwnica w V. Satui. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SSEIDyWI/AAAAAAAACAs/UzRbL-9wgEY/s1600-h/napa+style.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SSEIDyWI/AAAAAAAACAs/UzRbL-9wgEY/s320/napa+style.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367959013659232610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten sklep był niesamowity! Nie mogłam się napatrzeć na ich gadżety kuchenne i mieszanki ziołowe. Mike kupił sobie tam przyprawy do grilowania, a ja sama nalałam sobie do butelki niefiltrowaną oliwę prosto z tłoczenia! Przepyszna - szczególnie do maczania świeżego pieczywka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1116806768634026755?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1116806768634026755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1116806768634026755' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1116806768634026755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1116806768634026755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/08/widok-na-napa-valley-z-winnicy-artesa-w.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Sn7SRcrgZuI/AAAAAAAACAU/PDCI1xog8JM/s72-c/artesa+view.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-954985140420844791</id><published>2009-07-30T19:59:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T00:25:50.927-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Mówią że nieszczęścia chodzą parami… raczej nie w moim przypadku. Może ‚nieszczęścia‘ to za wielkie słowo, ale na niedobór pechowych przygód tego lata narzekać nie mogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się na początku czerwca powodzią u na naszym podwórku za domem i zalaniem ‚basementu‘ (mieszkalnej piwncy). Jeszcze nie do końca uporaliśmy się z remontem na górze, a cała masa roboty na dole nam się zwaliła. Choć muszę przyznać że w całym tym nieszęściu, mieliśmy kupę szczęścia; a mianowicie:  tuż po tym jak odkryliśmy ‚powódz‘ i 5-centymetrowe bajoro na podłodze naszego ‚basementu‘ zadzwoniliśmy do naszego ubezpieczenia i wyjaśniliśmy że nasza pompa, która w przypadku obfitych deszczów ma wypompowyać wodę spod fundamentów, została przeciążona. Ubezpieczenie stwierdziło że zajmą się tą sprawą i żebyśmy się o nic nie martwili. Dopiero po tym jak przysłana przez nich ekipa zerwała dywany, wcięła się w ściany żeby upewnić się że wilgoć nie spowodowała szkód, i zamontowała kupę suszarek, wiatraków i innych głośnych urządzeń (w towarzystwie których musiałam uczyć się do mojego egzaminu), ktoś w ubezpieczalni dopatrzył się że tego typu szkody nie są pokrywane w naszym stanie! Widocznie ulewne wiosny zdarzają się tutaj na tyle często, że ubezpieczenia zbnkrutowałyby na wypłacaniu odszkodowań. Skoro jednak pomyłka wynikała z ich niedopatrzenia, musili przywrócic nasz dom do stanu sprzed przyjścia ekipy, i pokryli koszty położenia nowej podłogi – która jest o wiele ładniejsza niż stara, bo zamiast dywanu mamy terrakotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni po tej nieszczęsnej powodzi ktoś wycofał na parkingu w mój samochód. Akurat Mike używał tego dnia mojego ‚trucka‘. Wszystko to działo się na oczach Mika i jego kolegów, którzy siedzieli w barze i ‚zabijali‘ czas czekając na hokeja. Mike wyskoczył z tego pubu i zaczął biec za gościem, który, jak się okazało, był… po kilku ‚pifffkach‘. Podczas gdy Mike zadzwonił na policję, gościu ulotnił się – na szczęście na piechotę, więc jego samochód został jako dowód. Szkody w moim samochodzie nie były wielkie, ale mam zarysowanie i wgniecenie na tylnym derzaku i błotniku i stłuczone jedno tylne światło. Facet oczywiście wszystkiego się wyparł, sprawa trafiła do sądu i dopiero w tym tygodniu (po ponad 6-ciu tygodniach) jego ubezpieczenie w końcu wystawiło nam czek za straty (który jeszcze do nas nie dotarł). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu, jakby mi brakowało wrażeń, trzy tygodnie temu twardy dysk w moim Mac’u odmówił posłuszeństwa i postanowił się permamentie zepsuć. Pomimo że od kilku miesięcy zabierałam się za kupienie dodatkowej zewnętrznej pamięci, żeby przenieść na nią zdjęcia z komputera, to jakoś nie zdążyłam zanim wszystkie fotki po prostu przestały istnieć. Komputer naprawiony, ale czuję się jakby kawałek mnie gdzieś zniknął – bo jakby nie patrzeć, wszystko co nazbierało mi się przez ostatnie dwa lata przepadło w czarną dziurę! Dziwnie tak właczać nowy komputer i nic na nim nie mieć. Oczywiście postaramy się odzyskać utracone informacje, co jeśli się powiedzie, może kosztować dwukrotnie więcej niż mój komputer kiedy go kupiłam dwa lata temu. Chyba nie muszę dodawać że teraz w końcu kupię zapasową pamięć i wszystko będzie zabezpieczone!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-954985140420844791?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/954985140420844791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=954985140420844791' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/954985140420844791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/954985140420844791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/07/mowia-ze-nieszczescia-chodza-parami.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-2370939709448194610</id><published>2009-07-29T21:29:00.006-04:00</published><updated>2011-06-21T00:25:11.921-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Od przedwczoraj mamy w domu nowego domownika. Nazywa się Nero, ma około dwóch lat i pojawił się trochę z nienacka i szybciej niż myśleliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już od jakiegoś czasu myśleliśmy o drugim psie. Wielu naszych znajomych ma dwa, i twierdzą że dwa psy są łatwiejsze niż jeden. Poza chcieliśmy żeby Shiva miała kompana, skoro już jest takim towarzyskim psem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adopcja Shivy trwała około 3 tygodni, tak więc kiedy w ostatni weekend w końcu zaczęliśmy rozglądać sie po internecie za potentialnym psiakiem do adopcji, byliśmy nastawieni że zajmnie nam to kilka tygodni. Wypełniliśmy kilka form ‚online‘ i w poniedziałek rano Mike zadzwonił do schroniska żeby osobiście umówić nas na spotkanie z jednym z psów na kolejny weekend. Okazało się jednak że psiak który zwrócił naszą uwagę, był u nich już prawie miesiąc; a ze wględu na przeludnienie (lub ‚przepsienie‘), jeśli nikt nie adoptuje psa w tym czasie, to niestety czworonogi są usypiane. Kolej Nero była dzisiaj… no więć jak mieliśmy go nie wziąć od razu?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narazie jest bardzo wychudzony, waży niewiele więcej niż połowa tego co Shiva. Jest też wyjątkowo milusiński i nie odstępuje mnie na krok. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt że Mike jest od wczoraj na 3 dni w delegacji, i ja sama muszę zmagać się z nadmiernie rządnego uwagi psa, i cholernie zazdrosnej Shivy!!! Trochę czasu zajmie im ‚dogryzienie‘ się, chociaż na spacerach już ‚dogadują‘ się nieźle! Już prawie udało mi się opanować wyprowadzanie dwóch pit-bullów na dwóch smyczach bez zaplątywania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nero jest również dosyć strachliwy, i między innymi boi się… schodów! Nawet nie próbuję się domyślać przez co musiał przejść ‚w poprzednim życiu‘, skoro na widok nas idących po schodach zaczyna trząść się jak galareta i ucieka. Miejmy nadzieję że przezwycięży tę fobię zanim przybierze na wadze; teraz przy jego 16 kg wnoszenie i znoszenie go na rękach nie jest nadzwyczaj forsujące, ale przy jego apetycie, spodziewam sie raczej szybiego przyrostu mięśni i wagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na tym zdjęciu, Nero triumfalnie leży na posłaniu Shivy, chociaż jego własne jest kilka kroków obok!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SnD3qYCHWXI/AAAAAAAACAM/UnstecmGkcQ/s1600-h/DSCN0296.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SnD3qYCHWXI/AAAAAAAACAM/UnstecmGkcQ/s320/DSCN0296.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364059463576148338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-2370939709448194610?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/2370939709448194610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=2370939709448194610' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2370939709448194610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/2370939709448194610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/07/od-przedwczoraj-mamy-w-domu-nowego.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SnD3qYCHWXI/AAAAAAAACAM/UnstecmGkcQ/s72-c/DSCN0296.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-6730660435437113670</id><published>2009-07-29T21:09:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T00:24:33.189-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Moje wakacje już się skończyły i… nawet nie napisałam ani razu. Ale opiszę wszystko na raty; tylko nie pokolei, bo sama już nie wiem co było najpierw a co później, ale jakie to ma znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj rozpoczęłam oficjalnie trzeci rok. Narazie tak nieformalnie – trzy dni ‚orientation‘. Dostałam własny pager, identyfikator szpitalny, kod dostępu do elektronicznych kart pacjentów; nauczyłam się dawać zatrzyki domięśniowe i cewnikowania kobiety i mężczyzny (te trzy ostatnie na manekinach w laboratorium symulacyjnym). Powinnam była się nauczyć pobierać krew – tym razem na prawdziwym człowieku, ale ta część nie poszła już tak gładko. Ale tak to jest jak dwie baby pracują w parze. Najpierw ja pobierałam krew koleżance. Niby że wkłułam się w żyłę, ale jak manewrowałam podłączając probówkę, to poruszyłam igłą i moja pacjentka się wzdrygnęła, a ja spanikowałam że ją boli i wyciągnęłam igłę. W odwrotym kierunku było podobnie. Koleżanka wkłuła sie we mnie, ale niestety ja z moim drastycznie obniżonym progiem bólu, chyba bardziej profilaktycznie niż z potrzeby westchnęłam zbyt głośno i ona również spanikowała i wyciągnęła igłę zanim zdążyła pobrać próbkę krwi. Miejmy nadzieję że moi prawdziwi pacjenci będą bardziej cierpliwi... albo że ja nie będę taka nadwrażliwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-6730660435437113670?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/6730660435437113670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=6730660435437113670' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6730660435437113670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/6730660435437113670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/07/moje-wakacje-juz-sie-skonczyy-i-nawet.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-5531490697049822932</id><published>2009-05-14T19:52:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T00:19:53.603-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'>drugi rok prawie z głowy</title><content type='html'>No więc dzisiaj miałam ostatni oficjalny wykład na drugim roku! W poniedziałek jeszcze tylko ostatni egzamin i koniec z wykładami w takim wydaniu raz na zawsze! Na trzecim i czwaratym roku też pewnie jakiś wykład się trafi od czasu do czasu, ale to co innego – nie będę już przykuta do tego samego siedzenia w auli przez 20 godzin w tygodniu. Mam nadzieję że jakoś się zmobilizuję i wykrzesam z siebie trochę energii żeby przygotować się do egzaminu z ‚mięśniowo-szkieletowego‘ – chociaż w przypadku tego przedmiotu to całkowity ‚misnomer‘ (już sama nie wiem czy to jest polskie słowo, czy tak je spolszczyłam); reumatyzm jest najciekawszą częścią tego przedmiotu – a to już mówi samo za siebie. Oprócz tego jest cała masa dermatologii – która zdecydowanie nie należy do moich ulubionych, ale nie jest najgorsza w porównaniu z ortopedią!!! Zupełnie nie rozumiem jak ktoś po przetrwaniu tego przedmiotu decyduje się na specjalizację z ortopedii albo rehabilitacji! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek będę delektowała się moim ostatnim dniem wolności a od środy znikam do 26 czerwca! Właśnie pracuję nad szczegółowym planem powtórek do egzaminu USMLE Step 1, który pokrywa całe dwa lata szkoły medycznej. Muszę do środy dograć wszystkie detale – tj. ile stron muszę przeczytać na dzień i na godzinę, żeby wiedzieć że ze wszystkim się wyrobię. Ogólnie moje życie przez kolejne 5-6 tygodni będzie wyglądać następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6:45 – pobudka, spacer z psem, śniadanie i takie tam&lt;br /&gt;8:00 – 12:00 czytanie&lt;br /&gt;12:00 – 13:00 przerwa na lunch i spacer z psem&lt;br /&gt;13:00 – 17:00 czytanie&lt;br /&gt;17:00 – 20:00 obiad/ spacer lub siłownia/ trochę czasu z mężem/ e-mail/ pranie i wszystko inne&lt;br /&gt;20:00 – 23:00 – rozwiązywanie testów &lt;br /&gt;23:00 – 24:00 – prysznic/ relaks etc&lt;br /&gt;24:00 DOBRANOC&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję że to wypali, bo w przeciwnym wypadku nie ma mowy żeby wyrobiła się z taką masą nauki! Brrr – aż się wzdrygam na myśl o 11 godzinach nauki dziennie. Jeszcze nigdy tyle nie spędzałam nad książkami…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-5531490697049822932?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/5531490697049822932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=5531490697049822932' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5531490697049822932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/5531490697049822932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/05/drugi-rok-prawie-z-gowy.html' title='drugi rok prawie z głowy'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7147145624762663027</id><published>2009-05-13T18:05:00.004-04:00</published><updated>2011-06-21T00:18:59.163-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>No więc podłoga zrobiona. Ale do całkowitego skończenia remontu jeszcze trochę czasu upłynie. Pomiędzy moimi końcowymi egzaminami (4 w ciągu ostatnich dwóch tygdoni i kolejny za 5 dni) a Mika nowym projektem w pracy, nie ma czasu żeby skończyć odnawianie szafek w kuchni, przyniesienie mebli spowrotem na ich miejsce i wypełnienie ich rupieciami które tam należą. No ale co się odwlecze to nie uciecze. Najważniejse że moje biurko jest na swoim dawnym miejscu i nie muszę uczyć się na kanapie… co zdecydowanie nie sprzyjało naukowemu nastrojowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój ogródek jednak nie okazał się takim wielkim sukcesem jak na początku mi się wydawało. Owszem warzywka wykielkowały i nawet zaczęły rosnąć, ale na tym się skończyło… Musiałam zrezygnować ze szpinku, który wg opisu na torebce z nasionkami jest rośliną zimnolubną, i powinien być sadzony jak tylko minie ryzyko mrozów, a później dopiero jesienią jak letnie upały się skończą. Może jesienią będę miała więcej szczęścia, bo wiosna w Virginii zdecydowanie nie sprzyja szpinakowi – chłodnej pogody wystarczyło tylko na wykiełkowanie, a później zrobiło się lato na całego i po ptakach. Pozostałe warzywka jakoś rosną powoli – może doczekam się rzodkiewek i sałaty. Wczoraj wsadziłam trzy krzaki pomidorów i kilka papryk. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Fasola rośnie jak na drożdzach – więc przynajmniej tyle z tego dobrego.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SgtE5SMTdHI/AAAAAAAABN4/z9-1u2CAR0I/s1600-h/DSC_0029.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SgtE5SMTdHI/AAAAAAAABN4/z9-1u2CAR0I/s320/DSC_0029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335433934477161586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i posadziliśmy kwiatki przed domem. Wygląda na to, że te wymagają zdecydowanie mniej cierpliwości niż ogródek warzyny, i już po trzech dniach pączki zaczęły się rozwijać.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SgtE5YHg0tI/AAAAAAAABOA/BAHGnysBjoM/s1600-h/DSC_0035.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SgtE5YHg0tI/AAAAAAAABOA/BAHGnysBjoM/s320/DSC_0035.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335433936067678930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7147145624762663027?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7147145624762663027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7147145624762663027' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7147145624762663027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7147145624762663027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/05/no-wiec-podoga-zrobiona.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SgtE5SMTdHI/AAAAAAAABN4/z9-1u2CAR0I/s72-c/DSC_0029.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3975046427117780703</id><published>2009-05-02T09:49:00.002-04:00</published><updated>2011-06-21T00:18:20.891-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><title type='text'></title><content type='html'>Jakbym była w Polsce to bym miała długi weekend… a tymczasem nie tylko nie mam długiego weekedu, ale spędzę go obłożona książkami w zagraconym pokoju!!! &lt;br /&gt;Nie wiem czemu wydawało mi się że kładzenie drewnianej podłogi w domu to taka łatwa i szybka sprawa. Prace co prawda zmierzają ku końcowi i jest światełko na końcu tunelu, ale przez następne 4 dni jeszcze musimy mieszkać w tym bałaganie. &lt;br /&gt;Łazienka na dole kompletnie rozebrana, kuchnia odmontowana, tak więc stołujemy się poza domem, albo przywiozimy coś do domu i odgrzewamy w mikrofalówce. Już nawet brakuje mi gotowania (a to bardzo niepokojący znak w moim przypadku). Najbardziej szkoda mi psa w tym całym młynie! – biedna Shiva  codziennie rano musi szukać swoich misek, bo jak kolejne partie podłogi zostają zrywane i zastępowane nową, jej naczynia są przestawiane w nowe miejsce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3975046427117780703?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3975046427117780703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3975046427117780703' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3975046427117780703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3975046427117780703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/05/jakbym-bya-w-polsce-to-bym-miaa-dugi.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-7141488157563690505</id><published>2009-04-21T21:20:00.003-04:00</published><updated>2011-06-21T00:17:37.782-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>Ojejku! Znowu prawie miesiąc minął odkąd tu coś napisałam. Nie mam pojęcia jak to się dzieje że czasu ciągle tak mało. &lt;br /&gt;Ogródek rośnie! Trochę powoli mu to idzie ale rośnie. Już wszystko wyszło spod ziemi, tylko tak jakoś w zwolnionym tempie się posuwa. Ale słońca jak na receptę – nawet jak jest ciepło to pochmurnie, albo pada całymi dniami. Chyba idzie lepsza pogoda więc może się pośpieszą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc skończyłam ginekologię i położnictwo i mój świat stanął do góry nogami! Nigdy nie widziałam siebie w tej roli, przede wszystkim dlatego że tak naprawdę nie wiedziałam co oprócz cytologii i regularnego badnia ginekolodzy robią. Ale okazało się że jak dotąd to był jeden z moich ulubionych przedmiotów i nie ukrywam że namieszał mi w głowie na tyle, że totalnie widzę siebie w tej roli w przyszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęliśmy remont w domu – i okazało się że nawet umiem pomalować ściany. Do tej pory pomalowaliśmy pokój kominkowy, korytarz i kawałek kuchni. Teraz czekam na weekend, żeby skończyć kuchnię. A w przyszłym tygodniu będą zmieniać nam podłogi na drewniane. W domu bałagan nie z tej ziemi, ale jakoś przeżyję te dwa tygodnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-7141488157563690505?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/7141488157563690505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=7141488157563690505' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7141488157563690505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/7141488157563690505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/04/ojejku-znowu-prawie-miesiac-mina-odkad.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-313768545277971347</id><published>2009-03-26T22:23:00.005-04:00</published><updated>2011-06-21T00:15:31.422-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just life'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='travels'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak nie mogłam się doczekać naszych wakacji a tu już durgi tydzien mija od kiedy wróciliśmy do domu! Ale w taki wpadłam ‚naukowy trans‘ że nie było czasu napisać. Od tamtej pory już mam za sobą psychiatrię i od kilku dni robimy ginekologię i położnictwo… albo jak moja szkoła to ładnie nazwała: ‚Zdrowie Kobiety‘. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze małe wakacje były wyśmienite… przynajmniej dla mnie, bo mój mąż jak to już bywa w jego zwyczaju rozchorwał się! Nieważne czy na wakcje jedziemy latem czy zimą, czy blisko czy daleko to zawsze coś się wydarzy: a to ‚alergia stulecia‘, a to ‚wyjątkowo uciążliwy jet-lag‘; tym razem przyłapało go jakieś wirusisko, tak że ostatnie półtora dnia musiałam jeździć sama na nartach. Jeździło się świetnie – prawdziwa zimowa pogoda, mnóstwo śniegu, no i przede wszystkim było z czego zjeżdzać – dobre 10-15 minut się zjeżdzało z samego szczytu (w zależności od szlaku), a nie tak jak w Virginii – człowiek nawet dobrze się nie rozpędzi, a już się jest na dole. No a wieczorami delektowaliśmy się wyśmienitymi kolacjami – no bo będąc w Quebecu nie mogliśmy zrezygnować ze specjałów kuchni francuskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5vvBbfeI/AAAAAAAABNg/-LAV88SBcq4/s1600-h/DSCN0044.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5vvBbfeI/AAAAAAAABNg/-LAV88SBcq4/s320/DSCN0044.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317688752256810466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5v2cnfcI/AAAAAAAABNo/kPBuPWFtwpE/s1600-h/DSCN0052.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5v2cnfcI/AAAAAAAABNo/kPBuPWFtwpE/s320/DSCN0052.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317688754249891266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5wYdxWZI/AAAAAAAABNw/HJ_xOupkDG8/s1600-h/DSCN0071.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5wYdxWZI/AAAAAAAABNw/HJ_xOupkDG8/s320/DSCN0071.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317688763381537170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;na tym zdjęciu widać okno naszego pokoju hotelowego. dwa balkony na pierwszym piętrze w budynku z czerwonym dachem tuż pod krzesełkiem po lewej stronie. Tak więc widok mieliśmy wyśmienity. I do wyciągu 20 kroków. No i jak Mike się rozchorował to mógł przynajmniej przez okno patrzeć jak ja śmigałam na nartach ;).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w zeszły weekend w końcu zbudowaliśmy mi mały ogródek – ogrodziliśmy małym płotkiem z cegły i przywieźliśmy dobrej ziemi. Jak narazie posadziłam sałatę, szpinak, buraki, rzodkiewkę i cebulę. Pozostałe warzywka muszą poczekać na cieplejsze czasy. Miejmy nadzieję że coś z tego wyjdzię, bo jak narazie nie widzę ani jednego kiełka, chociaż te rzodkiewkowe powinny sie pokazać lada dzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-313768545277971347?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/313768545277971347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=313768545277971347' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/313768545277971347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/313768545277971347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/03/tak-nie-mogam-sie-doczekac-naszych.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/Scw5vvBbfeI/AAAAAAAABNg/-LAV88SBcq4/s72-c/DSCN0044.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-4663745053497954564</id><published>2009-03-08T12:39:00.006-04:00</published><updated>2011-06-21T00:14:21.175-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'></title><content type='html'>No więc tak nasz dom wyglądał w zeszły poniedziałek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Y6usTJI/AAAAAAAABMw/N8CMC2whZEs/s1600-h/zima.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Y6usTJI/AAAAAAAABMw/N8CMC2whZEs/s320/zima.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310858194030709906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1ZMhDgwI/AAAAAAAABM4/clIeZL8Rgyc/s1600-h/shiva.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1ZMhDgwI/AAAAAAAABM4/clIeZL8Rgyc/s320/shiva.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310858198805349122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekałam na zimową pogodę cały sezon, i końcu śnieg zdecydował się na spadnięcie… w marcu! Moje zdumienie w podziełakowy poranek, kiedy po 5:00 zwlękłam się z łóżka i po wyszykowaniu się do szkoły zobaczyłam co dzieje się za oknem sięgnęło szczytu. Zazwyczaj jestem poinformowana co do pogody – to przywilej wynikający z 2,5 godzin dziennie w samochodzie i słuchania radia ☺.  W weekend jednak radia nie słucham, tak więc zupełnie nie spodziewałam się takiej zimy! Ostatni raz tyle śniegu tutaj napadało w 2003 roku! Szkoły oczyście nie było tego dnia. Ta zima jeszcze bardziej rozpaliła we mnie ‚apetyt‘ nasze zimowe wakacje! Już za 3 dni będziemy posuwać na nartach w Quebecu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak nasz ogródek wyglądał dzisiaj rano! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1xeNvfQI/AAAAAAAABNY/RHfd0xp-x04/s1600-h/krokusy.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1xeNvfQI/AAAAAAAABNY/RHfd0xp-x04/s320/krokusy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310858615873043714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Z9gUuvI/AAAAAAAABNI/lvtsMe62y8I/s1600-h/hiacynt.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Z9gUuvI/AAAAAAAABNI/lvtsMe62y8I/s320/hiacynt.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310858211955620594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Zl1iFLI/AAAAAAAABNA/h6KN_X1PxSM/s1600-h/bocianek.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Zl1iFLI/AAAAAAAABNA/h6KN_X1PxSM/s320/bocianek.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310858205602124978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesamowite że w ciągu 5 dni pogoda może zmienić się od 10 centymetrów śniegu, do 25 stopni i sandałków. Wczoraj rozpoczęłam moje ferie wiosenne i … sezon ogrodniczy! Trzeba było oprzątnąc grządki z chwastów, suchych liści, i spulchnić trochę ziemię, żeby te krokusiki (zupełnie nie wiem skąd ich tyle się wzięło! Ja ich nie sadziłam, a w zeszłym roku miałam może ze dwa), żonkile, tulipany i hiacynty miały czym oddychać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-4663745053497954564?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/4663745053497954564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=4663745053497954564' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4663745053497954564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4663745053497954564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/03/no-wiec-tak-nasz-dom-wyglada-w-zeszy.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SbP1Y6usTJI/AAAAAAAABMw/N8CMC2whZEs/s72-c/zima.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3432403219911827391</id><published>2009-02-28T23:24:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:13:10.447-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Lubimy wino. Musi być czerwone! Ja białego się napiję od czasu do czasu - jak mam odpowiedni nastrój i ktoś mnie poczęstuje. W domu nie pijam białego, bo Mike nawet na takie nie spojrzy. Lubimy przede wszystkim wina francuskie - nie sa takie jednolite i… mało skomplikowane. Trzeba trochę się podelektować i wytężyć wyobraźnię żeby pooddzielać poszczególne nuty smakowe; do obiadu lubimy sobie wypić chianti; ja również jestem zwolenniczką kalifornijskiego pinot noir – chociaż dobre pinot kosztuje znacznie więcej niż dorównujący mu smakiem francuski odpowiednik. Pomimo że dosyć często raczymy się winem, raczej trudno jest mi ocenić jakość wina na podstawie smaku; i raczej nie widzę różnicy pomiędz butelką za $15, $25 czy $30; droższe niż to raczej rzadko kupujemy. &lt;br /&gt;W tym miesiącu Mike dostał premię w pracy - ku swojemu zaskoczeniu wyższą niż się spodziewał; żeby uczcić tę okazję postanowiliśmy kupić dobre wino. Trudno powiedzieć czy kubki smakowe nam się wytrenowały, czy to odruch psychologniczny, ale jestem przekonana że ‚bardzo dobre wino‘ ($170 dobre), zdecydowanie odróżnia się od od tych które do tej pory piliśmy. Wygląda jednak na to, że aby się przekonać która teoria jest prawdziwa, będziemy musięli trochę poczekać… bo okazja do otworzenia takiej butelki nie zdarza się codzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3432403219911827391?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3432403219911827391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3432403219911827391' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3432403219911827391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3432403219911827391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/02/lubimy-wino.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1991504405024891313</id><published>2009-02-08T13:56:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:12:40.599-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><title type='text'></title><content type='html'>W zeszłym tygodniu po raz pierwszy miałam okazję badać niemowlaka! Ośmiotygodniowe maleństwo trafiło do szpitala z temperaturą i kaszlem. Maleńkie niesamowicie. To był wcześniak urodziony w 31 tygodniu ciąży, wiec tak naprawdę to jeszcze powinnien być w brzuszku u mamy i cierpliwie czekać na swój czas. W każdym razie w szpitalu okazało się że ma zapalenie płuc. Mała miała tyle kroplówek i rurek popodłączanych, że ledwo ją było widać w tej całej plątaninie. Już jak ja ją badałam to miała się trochę lepiej – temperatura spadłą i zaczęła jeść. Niesamowite doświadczenie badać takiego małego człowieczka – nic nie jest takie same jak w dorosłym – serce inaczej bije, płuca inaczej pracują – zupełnie inaczej wszystko brzmi przy osłuchiwaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to że zrobiła się u nas wiosna na całego – w ten weekend mamy ponad 20oC. Mam nadzieję, że jeszcze się ochłodzi, żebyśmy przed naszym marcowym wyjazdem do Kanady, mieli okazję wypróbować nasz nowozakupiony sprzęt narciarski na jednym z pobliskich stoków. Na prawdziwy śnieg nie liczę, ale przecież przy takich temperaturach to nie ma co jeździć nawet na sztuczno-naśnieżanym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1991504405024891313?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1991504405024891313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1991504405024891313' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1991504405024891313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1991504405024891313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/02/w-zeszym-tygodniu-po-raz-pierwszy-miaam.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-8714168407512879690</id><published>2009-02-01T17:58:00.003-05:00</published><updated>2011-06-21T00:11:29.719-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'></title><content type='html'>Tak sobie myślałam o tym moim blogu i zdecydowałam że od dzisiaj posty będą bez tytułów. Zawsze mi najwięcej czasu schodzi na wymyśleniu tytułu, a zazwyczaj i tak nie oddaje nastroju i tonu danego postu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłam w piątek kardiologię. Cały miesiąc męczyłam się z nią i dłużyło się niesamowicie. Strasznie się rozczarowałam tym przedmiotem – jakby nie patrzeć to jedna z najważniejszych dziedzin medycyny, biorąc pod uwagę zachorowalność na choroby serca we współczesnej populacji. A ta kardiologia wcale nie była zbyt ciekawa – bardziej jak fizyka i mechanika niż medycyna. Od jutra przez następne trzy tygodnie – choroby układu pokarnowego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu postanowiliśmy z Mikiem, że w miarę możliwości  w każdy weekend na który nie będziemy mięli szczególnych planów i ja nie będę musiała zakuwać do zbliżającego się egzaminu, będziemy eksperymentowali w kuchni z nowymi potrawami. Tak więc dzisiaj Mike upiekł oliwkowy chleb grecki z ziołami i czarnymi oliwkami. Wyszedł naprawdę dobry – biorąc pod uwagę, że nasze wcześniejsze piekarskie próby kończyły się czymś z pogranicza czerstwego pieczywa namoczonego w wodzie i kamienia. Ja natomiast ugotowałam zupę krem z dyni piżmowej z szałwią (butternut squash and sage soup) z ryżem, a na drugie danie pieczoną wołowinę. Zupa była niesamowita! Roboty z nią niesamowicie dużo, ale roszkosz dla podnibienia niesamowita, tak więc na pewno od czasu do czasu się na nią skusimy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-8714168407512879690?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/8714168407512879690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=8714168407512879690' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8714168407512879690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/8714168407512879690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/02/tak-sobie-myslaam-o-tym-moim-blogu-i.html' title=''/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1311862218903675686</id><published>2009-01-27T12:05:00.005-05:00</published><updated>2011-06-21T00:10:31.474-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><title type='text'>Czekanie</title><content type='html'>Wygląda na to że moje czekanie i niecierpliwość przynajmniej chwilowo zostały zaspokojone. Obudziłam się dzisiaj rano takiego oto widoku z kuchennego okna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SX8_V-PyXNI/AAAAAAAABMo/pamsju_CmaI/s1600-h/widok+z+okna.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SX8_V-PyXNI/AAAAAAAABMo/pamsju_CmaI/s320/widok+z+okna.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296021333530008786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki troche niemrawy ten śnieg, no ale lepszy niż nic. W planach i tak miałam na dzisiaj nie pojechanie do szkoły i uczenie się w domu, tak więc nawet nieźle się złożyło – bo pewnie bym jechała i jechała… i całkiem możliwe że nie dojechała na czas, biorąc pod uwagę umiejętności tutejszych kierowców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W godzinie ‚lunchowej‘ zrobiłam sobie przerwę w nauce i wybrałam się z Shivą na mały spacer. Na początku trudno ją było przekonać do zabawy w śniegu – nie wiem czy psy mają aż taką dobrą pamięc – ale całkiem możliwe że boi się że znowu zostanie porzucona – bo jak ją adoptowaliśmy to w schronisku nam powiedzieli że znaleźli ją wyziębioną i wygłodzoną, i powłóczyła smyczą po śniegu. No i w sumie od tamtej pory mijają teraz dwa lata, ale tak naprawde to nie było takiego prawdziwego śniegu od tamtej pory. A może po prostu średnio jej się na początku podobał świat pokryty zimnym, lepkim, białym CZYMŚ. Grut że w końcu trochę dała się przekonąć i tak się rozbiegała że nawet mnie przewróciła z tej całej radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SX8_VO6XQDI/AAAAAAAABMY/WWX4yEquFrw/s1600-h/shiva.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SX8_VO6XQDI/AAAAAAAABMY/WWX4yEquFrw/s320/shiva.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296021320823685170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1311862218903675686?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1311862218903675686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1311862218903675686' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1311862218903675686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1311862218903675686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/01/czekanie.html' title='Czekanie'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SX8_V-PyXNI/AAAAAAAABMo/pamsju_CmaI/s72-c/widok+z+okna.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-3683572947493889325</id><published>2009-01-18T16:00:00.002-05:00</published><updated>2011-06-21T00:09:39.951-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Just thoughts'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='food'/><title type='text'>… no i znowu nici ze śniegu!</title><content type='html'>Strasznie zimno ostatnio tutaj było – tzn. zimno jak na tutaj. Wczoraj jak z samego rana wypuściłam psa na podwórko, a sama stałam na tarasie w samych spodniach od piżamy (co prawda w kożuchu i butach, ale bez skarpet), to myślałam że się wścieknę. Nawet o dziwo pies nie chciał za długo biegać. Po powrocie sprawdziłam pogodę i okazało się że na zewnątrz było -17! Tutaj to raczej rzadkość! Dziś się trochę ociepliło; niby że śnieg miał padać. Przynajmniej od tygodnia tak zapowiadali. Już jest bliżej niż dalej do wieczora a po śniegu ani śladu! Nie wiem czemu tak wypatruję tego śniegu! W sumie to same z nim problemy, bo nagle wszyscy zamnieją się w idiotów i zapominają jak się jeździ samochodem. Drogowcy zawsze zaskoczeni – jeszcze bardzie niż w Polsce… a mimo to zawsze czekam. No nic – wygląda na to że dopiero na początku marca jak się wybierzemy na narty do Kanady to się nacieszę zimą!&lt;br /&gt;Tymczasem jedyna korzyść z tej niezimowej zimy to taka że (moj nieulubiony) Starbucks w ramach ‚Tea Time‘ ma niesamowite herbaty… bo ich kawa pozostawia wiele do życzenia! ‚London Fog Latte‘ jest po prostu cudowna – herbata earl grey z lawendą, wanilią i bergamotem (cokolwiek to jest), wymieszana z mleczną pianką! Wygląda na to że przynajmniej tymczasowo Starbucks wkupił się spowrotem w moje łaski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-3683572947493889325?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/3683572947493889325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=3683572947493889325' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3683572947493889325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/3683572947493889325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/01/no-i-znowu-nici-ze-niegu.html' title='… no i znowu nici ze śniegu!'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-1946432571134938845</id><published>2009-01-10T09:37:00.006-05:00</published><updated>2011-06-21T00:08:12.726-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='family'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'>Noworocznie</title><content type='html'>Kartek świątecznych jeszcze nie wysłałam… już nie wyślę. Ale zanim zabiorę się za noworoczne (moim celem jest wysłanie ich przed końcem miesiąca  - chyba jeszcze będą się liczyły te życzenia! W końcu rok trwa 12 miesięcy… a na początku lutego to ten rok i tak będzie jeszcze stosunkowo „Nowy“) umieszczę tutaj posta, zanim wypłoszę na dobre tych najbardziej wytrwalszych moich czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizm_0oYdI/AAAAAAAABLY/520ZMrAWafo/s1600-h/kominek.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizm_0oYdI/AAAAAAAABLY/520ZMrAWafo/s320/kominek.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289675244895232466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach! Co to były za Święta?! Ciężko będzie je pobić w przyszłości! Niewątpliwie najlepsze jakie do tej pory przeżyłam! Po raz pierwszy rodzinne święta odbywały się u nas ze mną w roli pani domu! Roboty było niesamowicie dlużo! Przygotowania kulinarne do wigilii trwały trzy dni! Ale z czterema kucharkami poszło o wiele sprawniej niż myślałam (i tu powinno się znaleźć zdjęcie nasz lepiących pierogi w kuchni, ale okazało się że zamiast zdjęcia ktoś nakręcił filmik, który i tak nie wyszedł). No a w dodatku zestaw moich nowych garków z Williams &amp; Sonoma na które chorowałam od lat i których zupełnie się nie spodziewałam w prezencie gwiazdkowym, sprawdził się doskonale (bo Mikołaj tak to wszystko sprytnie wymyślił że garki czekały na mnie w kuchni w poranek gdy wielkie gotowanie się zaczęło). Najbardziej tymi naszymi przygotowaniami zmęczyli się ‚tatusiowie‘!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWiznOq4qbI/AAAAAAAABLg/einSyjIdDiU/s1600-h/Obraz+044.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWiznOq4qbI/AAAAAAAABLg/einSyjIdDiU/s320/Obraz+044.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289675248880888242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu po raz pierwszy udało mi się przekonać Mika do żywej choinki! Była piękna i pachniała nadzwyczajnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWi1j1ZyxuI/AAAAAAAABLw/Cxw0pOK1m4E/s1600-h/choinka.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWi1j1ZyxuI/AAAAAAAABLw/Cxw0pOK1m4E/s320/choinka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289677389581960930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie nie robiła takiego wrażenia jak ta pod Białym Domem…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizmS9tn5I/AAAAAAAABLI/bFyfVHEDyiw/s1600-h/DSC_0074.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizmS9tn5I/AAAAAAAABLI/bFyfVHEDyiw/s320/DSC_0074.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289675232853729170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albo pod Rockefeler Center w Nowym Jorku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWi1JMz8k6I/AAAAAAAABLo/Ks7_fEIhp8k/s1600-h/rock.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWi1JMz8k6I/AAAAAAAABLo/Ks7_fEIhp8k/s320/rock.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289676932009202594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... ale ta była nasza i… bardziej specjalna. No i podczas naszej wyprawy do NY w końcu udało mi się po raz pierwszy zobaczyć lodowisko w Central Parku! Tak więc mogę skreślić kolejną rzecz z mojej listy miejsc/ rzeczy do zobaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizmgWasiI/AAAAAAAABLQ/QzjSh6FytFA/s1600-h/ice.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizmgWasiI/AAAAAAAABLQ/QzjSh6FytFA/s320/ice.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289675236447007266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Rodzinka rozjechała się w zeszły weekend i wszystko wróciło do ‚normalności‘ – ja po uszy w nauce, tym razem w kardiologii; Mike również rozpoczął nowy semestr w zeszłym tygodniu! Życzę wszystim czytelnikom mojego klikania Do siego roku!!! (zawsze myślałam że to się pisze łącznie, ale najwyraźniej się myliłam).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-1946432571134938845?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/1946432571134938845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=1946432571134938845' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1946432571134938845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/1946432571134938845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2009/01/noworocznie.html' title='Noworocznie'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZRJW8-8C5bk/SWizm_0oYdI/AAAAAAAABLY/520ZMrAWafo/s72-c/kominek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6420901077144546723.post-4013468649654663940</id><published>2008-12-09T23:07:00.004-05:00</published><updated>2011-06-21T00:07:20.770-04:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medicine'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Holidays'/><title type='text'>„Medical Student Syndrome“ czy fakt?</title><content type='html'>Właśnie jestem w trakcie patologii układu oddechowego. Na początku myślałam że za bardzo się wczułam w swoją rolę, albo udzieliła mi się najbardziej pospolita przypadłość studentów medyczynych i zaczęłam być uosobieniem symtomów, o których się uczę. Ale „gil do pasa“, zimno na górnej wardze i szumy oskrzelowe (co prawda samo zdiagnozowane) raczej wykluczają taką możliwość. Tak więc chyba jednak dopadło mnie jakieś choróbsko… pierwszy raz od 4 lat! Mam nadzieję że wykuruję się przed przyszłym tygodniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta już tuż tuż. W domu u nas robi się coraz bardziej nastrojowo – wyczyściliśmy kominek i po raz pierwszy w tym roku odpaliliśmy go w zeszły weekend – tak żeby upewnić się przed przybyciem gości że wszystko jest w porządku. Prezenty już zakupione i popakowane! Udekorowaliśmy już dom na zewnątrz… nie do końca tak jak chciałam, bo okazało się że drabina kosztuje ponad $250, a bez drabiny ani rusz; tak więc skończyło się na dekoracji nie wymagającej prac wysokościowych. Najwyżej „awansujemy“ z wystrojem w przyszłym roku, jak będzie mniej wydatków świątecznych. Załączyłabym jakieś zdjęcia, ale poczekam do następnego postu, po przylocie rodziców i Gosi, bo jak zobaczą zdjęcia to już nie będzie efektu ☺.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choinki jeszcze nie mamy. Trochę dlatego że długo nie mogliśmy się zdecydować czy żywą czy sztuczną. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się że ładnej żywej nie da się znaleźć poniżej $100! Chyba całkowicie zgłupieli Ci ludzie! Sztuczna wg moich informacji nie dość że droższa (chociaż to jednorazowy wydatek), to jeszcze mniej ekologiczna (już wolę nie wnikać z jakiego świństwa jest zrobiona). Poza tym ja uważam że choinkę powinno się ubrać jak już wszystko inne jest gotowe – czyli na dzień lub dwa przed wigilią. Mój mąż natomiast, całkowicie zdominowany ogólnym trendem uważa że powinniśmy byli ubrać choinkę już w „podziękczynny weekend“ (czyli na miesiąc przed Bożym Narodzeniem!!!). Już i tak dosyć długo udało mi się go odwodzić od tego pomysłu – ciekawe na ile jeszcze wystarczy mi zacięcia do „nieubierania“ tej choinki?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6420901077144546723-4013468649654663940?l=takiesobieklikanie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/feeds/4013468649654663940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6420901077144546723&amp;postID=4013468649654663940' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4013468649654663940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6420901077144546723/posts/default/4013468649654663940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://takiesobieklikanie.blogspot.com/2008/12/medical-student-syndrome-czy-fakt.html' title='„Medical Student Syndrome“ czy fakt?'/><author><name>madkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07302298613105748371</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-ighBXerA4FQ/Tfiuzb0GEjI/AAAAAAAACRE/gzgmo0bcu6o/s220/242362_10150205726873726_782398725_6891950_4925297_o.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
